Andy Burnham stanął w obliczu żądań związanych z wykluczeniem możliwości powołania Eda Milibanda na stanowisko Kanclerza wczoraj wieczorem.
Większe postacie ze świata biznesu połączyły siły z nawet zwolennikami Burnhama w szeregach laburzystowskich posłów, aby ostrzec, że Sekretarz Energii spowodowałby chaos, gdyby dostał się na czoło gospodarki.
Prognozowano, że zwiększyłby podatki dalej, jak starał się zrobić jako lider Partii Pracy ponad dekadę temu, i jeszcze bardziej forsował swoją agendę Net Zero, która została skrytykowana za niszczenie miejsc pracy i zwiększanie rachunków za energię.
Obawy budzi także to, że „Czerwony Ed” próbowałby pozyskać miliardy w kolejnym posunięciu na lewą stronę, zaniepokając rynki finansowe.
Hotelarz Sir Rocco Forte ostrzegł: „Pomysł, że Ed Miliband miałby zostać Kanclerzem, wstrząsnął społecznością biznesową.
„Reprezentuje dokładnie ten rodzaj antyrozwoju, wysokich podatków, antyprzedsiębiorczości myślenia, które zatrzymało Wielką Brytanię przez zbyt długi czas.”
Pan Burnham ma zamiar przedstawić swoje plany wzrostu i obietnicę zachowania zasad fiskalnych Rachel Reeves w przyszłym tygodniu, w przemówieniu, które ma uspokoić rynki po tym, jak wzbudził niepokój w zeszłym roku, mówiąc, że Wielka Brytania nie powinna być „na kolanach” przed inwestorami obligacji.
Jednak nie wskazał jeszcze, kogo chciałby zainstalować w Number 11 Downing Street na miejsce pani Reeves, a sądzi się, że rozważa kandydatów z przeciwnych skrzydeł jego partii – pana Milibanda na lewo i Wes Streetinga na prawo – co zostało postrzegane jako wskazanie, że jeszcze nie ustalił polityki gospodarczej.
Strona główna Aktualności Nie wystawiaj gospodarki na łaskę „Czerwonego Eda”, ostrzegają przywódcy miast.






