To była, orzekł West Sussex Coroner Michael Hugh Blakeney wówczas, „tragiczny wypadek”.
We wtorek 6 czerwca 1978 roku, pięcioletnia Andrea Bernard udała się na górę do swojego domu rodowego w Thornton Heath, południowym Londynie, napełniła sobie gorącą kąpiel i weszła do niej.
Później osuszyła się, ubrała i dołączyła do swojej 19-letniej macochy, Janice Thomas, w ogrodzie.
Ale coś było nie tak. Powiedziała Janice: „Mamo, swędzą mnie nogi”. Następnie zemdlała.
Janice zdjął sukienkę dziewczynki i zauważył, że jej nogi były jaskrawo różowe, a skóra się łuszczyła.
Pospieszyli z Andreą do szpitala, gdzie została leczona z „ciężkimi” oparzeniami na co najmniej 50 procent swojego ciała.
Pięć tygodni później, Andrea zmarła z powodu swoich obrażeń w bolesnych męczarniach. Inkwizycja, przeprowadzona zaledwie osiem dni później, uniewinniła Janice od wszelkiej winy, ze względu na przypadkową naturę zdarzenia.
Za wyjątkiem tego, że to była kłamstwo. Andrea została zamordowana. I dopiero teraz, po niemal pół wieku, wreszcie ujawniła się prawda o tym, co naprawdę wydarzyło się w tamten okropny popołudniowy dzień na południowym Londynie.





