Ponad 100 000 nieukończonych domów leży obecnie pustych w Hiszpanii, po tym jak miejscowi przez lata skarżyli się, że nie mają gdzie mieszkać.
Dane z hiszpańskiego Ministerstwa Budownictwa wskazują, że ta ogromna liczba nieukończonych domów to tylko część obecnych na terenie kraju.
Raport rządu dotyczący tego problemu śledził jedynie inwestycje przeznaczone na co najmniej 1000 domów z poziomem ukończenia poniżej 70%.
Ponadto w Hiszpanii jest dostatecznie dużo terenów zabudowanych z latarniami i drogami – ale bez domów – na 390 000 domów.
Wiele z tych inwestycji istnieje w złowieszczo zawieszonej stanie z powodu kryzysu finansowego z 2008 roku, kiedy wielu deweloperów zbankrutowało, nie mogąc spłacić swoich kredytów.
Od tamtej pory rynek deweloperski w kraju uległ w zasadzie zatrzymaniu. Bank Hiszpanii szacuje, że obecnie brakuje niemal 700 000 domów.
W związku z tym popyt na domy wzrósł, a hiszpańscy mieszkańcy coraz częściej czują się wypchnięci ze swoich społeczności z powodu cen. W ostatnich latach dużą część swojego gniewu skierowali przeciwko turystom i osobom spoza kraju, którzy kupują domy w popularnych kurortach.
Wiele z największych miast turystycznych w Hiszpanii, w tym Madryt, Barcelona, Malaga oraz Palma na Majorce, dotknęły zamieszki i protesty.
W wielu częściach kraju rozważana jest legislacja zakazująca Brytyjczykom zakupu nieruchomości.
Ponadto obecnie obowiązujące przepisy UE wymagają specjalnych wiz i zezwoleń na pobyt, aby pozwolić Brytyjczykom na posiadanie nieruchomości w takich krajach jak Hiszpania, zwiększając trudności i koszty dla mieszkańców z Wielkiej Brytanii.
Eksperci od ekonomii i nieruchomości Ignacio Ezquiaga powiedział w El Pais, że kraj znajduje się w głębokim kryzysie, który mógł zostać uniknięty po kryzysie z 2008 roku. Dodał, że konieczne jest wykorzystanie wszystkich tych terenów pod zabudowę.
Mimo to niektórzy nie widzą obcego posiadania nieruchomości w Hiszpanii jako problemu, a urzędnicy wzywają Unię Europejską do zniesienia 90-dniowego limitu podróży dla Brytyjczyków.
Byli ministrowie turystyki Hiszpanii, Fernando Valdés i Héctor Gómez, argumentowali, że przepis po Brexicie znacznie szkodzi hiszpańskiej gospodarce i dążą do jego zmiany.
Obecnie niezameldowani Brytyjczycy w Hiszpanii mogą spędzić tam tylko 180 dni rocznie, w dwóch turach po 90 dni.
By pozostawać dłużej, Brytyjczycy muszą polegać na tradycyjnych wizach długoterminowych lub zezwoleniach na pobyt – jednak urzędnicy domagają się teraz ogólnoeuropejskich wyjątków, aby pozwolić turystom przebywać tam nawet do 180 dni naraz.
'I think that Spain has realised that second home tourists actually contribute disproportionately more money than someone staying in a hotel for the weekend,’ he told the Daily Mail.
'They treat it as a home. They go shopping, they use services, restaurants, tradespeople, cleaners, gardeners, interior companies, and legal firms. Second home owners tend to be more wealthy – they have higher disposable income, and they contribute more to the local economy than just passing visitors would.’
'That’s what has piqued the interest of the Spanish,’ he said, with politicians now thinking: 'OK, how can we retain these high-quality visitors?’
Protesty miały miejsce w ponad 30 miastach w Hiszpanii, podkreślając rosnące obawy związane z nieprzystępnymi cenami najmu i kryzysem mieszkaniowym w kwietniu 2025 roku.




