Strona główna Aktualności Przerażająca śmierć rekordzisty świata w nurkowaniu na głębokości 900 stóp

Przerażająca śmierć rekordzisty świata w nurkowaniu na głębokości 900 stóp

17
0

Ważny zawodnik nurkujący Dave Shaw z Australii sądził, że jest na heroicznej misji ratunkowej, kiedy zanurzył się na 900 stóp w najgłębszą słodkowodną jaskinię w Południowej Afryce, by odzyskać ciało.

Zamiast tego bezlitosna otchłań pochłonęła także jego życie w katastrofie, której eksperci twierdzą, że można było uniknąć.

Cała historia zaczęła się w październiku 2004 r., kiedy Shaw, pilot i uznany eksplorator jaskiń podwodnych, ustanowił rekord świata na najgłębsze zanurzenie za pomocą oddechówki – która przetwarza wydychane powietrze, umożliwiając dłuższe eskapady – w Bushman’s Hole w Południowej Afryce.

Schowany pod powierzchnią wejścia do upiornej dziury jest jaskinia sięgająca co najmniej 927 stóp głębokości, prawie tyle co wieża Eiffla.

Kiedy Shaw eksplorował dno groty, woda wokół niego była nieruchoma i spokojna, oprócz wiązki jego latarki i liny ciągnącej za nim. Wtedy dokonał przerażającego odkrycia.

Leżące na dnie jaskini było ciało Deon’a Dreyera, młodego nurka, który zaginął tam dekadę wcześniej.

Na jego rękach i głowie pozostały tylko kości, ale jego maska w jakiś sposób pozostała na miejscu.

Shaw próbował uwolnić rozkładające się ciało Dreyera z osadu, ale nie udało mu się to, zanim porzucił misję ratunkową.

[Context: Dave Shaw zginął podczas próby odzyskania ciała zatopionego nurka Deon’a Dreyera. Misja została opisana w dokumentalnym filmie z 2020 roku.]

[Fact Check: W 2005 r. Dave Shaw zginął podczas misji ratunkowej, w której próbował odzyskać ciało zatopionego nurka Deon’a Dreyera.]

Ale to tylko dodatkowo wzmocniło jego determinację do treningu i ukończenia misji, ponieważ pozostawienie kolegi-nurka za sobą jest uważane za nieakceptowalne w społeczności.

Po roku przygotowań Shaw ponownie zanurzył się w Bushman’s Hole 8 stycznia 2005 r. na to, co miało stać się 333. i ostatnim nurkowaniem w jego życiu.

Shaw i jego wspomagający nurkowiec Don Shirley sięgnęli skrajnych długości, by zminimalizować ryzyko, planując zabrać ze sobą 35 zapasowych cylindrów gazu do wody – wystarczająco dużo, by przeżyć całkowite awarie oddechówki.

Został przygotowany system linowy i pojemników, aby wyciągnąć rannych nurków z klifu do przenośnej komory recompression policyjnej.

Dla wsparcia medycznego Shirley zwerbował dr Jacka Meintjesa, eksperta w dziedzinie fizjologii nurkowania z Uniwersytetu Stellenbosch.

'Dave czuł się bardzo związany z Deonem,’ powiedział Shirley. 'Znalazł go, więc było to takie osobiste, że powinien go przywieźć z powrotem.’

O godzinie 6:13 Shaw rozpoczął swoje zanurzenie w głębiny jaskini. Dotarł na dno w zaledwie 11 minut.

Ok. 13 minut nurkowania Shirley rozpoczął swoje zejście do poziomu 725 stóp, gdzie miał się spotkać z Shawem i pomóc w podniesieniu ciała Dreyera.

Plan zakładał, że nurkowie na coraz płytszych poziomach przekażą ciało w górę, podczas gdy głębsi nurkowie zaczną wznosić się w górę i wykonywać przerwy dekompresyjne.

Ale gdy Shirley mijał 500 stóp, zdał sobie sprawę, że coś jest strasznie nie tak, widząc, że latarka Shaw’a całkowicie się nie porusza poniżej niego.

Wspomagający nurkowiec próbował zanurzyć się dalej, aby pomóc, ale napotkał problemy techniczne na około 800 stóp.

Następnie napisał przerażający komunikat na swojej tablicy – wodoodpornej powierzchni do pisania, dzięki której nurkowie mogą się porozumiewać – aby poinformować zespół na powierzchni, że Shaw nie przeżył głębokiego zanurzenia. Napis brzmiał: 'Dave nie wraca.’

Więcej na stronie Daily Mail.