Kanał – migrant Hassan, pochodzący z Egiptu, czuje się oszukany przez Anglię. Narzeka, że jego darmowy dom urzędowy w Plymouth jest przepełniony i mówi, że Brytyjczycy nie dają mu wystarczająco dużo kieszonkowego na piwo, pizzę czy jego ulubione papierosy, które kosztują prawie 20 funtów za paczkę.
W zeszłym tygodniu niezadowolony trzydziestojednoletni uciekł z domu w Devon do portu promowego w Dover w hrabstwie Kent, skąd wesoło wrócił do Francji, ukryty przez przemytników w tyle ciężarówki.
Rozmawialiśmy, gdy ukrywał się w krzakach w pobliżu brytyjskiego portu, zanim wreszcie opuścił go w małe godziny środowego rana.
„Migranci nie mogą przetrwać na tym, co daje nam wasz system azylowy,” powiedział, szeroko uśmiechając się przez żółknięte zęby. „49 funtów tygodniowo to za mało, zwłaszcza że lubię palić.”
Hassan to tylko jeden klient ogromnego nowego szemranej działalności przemytniczej opartej w sercu największego brytyjskiego portu promowego.
W Dover spotkaliśmy niezadowolonych wnioskodawców azylowych z różnych narodów, którzy są teraz tak zdesperowani, że chcą opuścić Anglię, podkradając się z powrotem do kontynentalnej Europy na pokładzie ciężarówek przez kanał La Manche, podczas gdy nasza Straż Graniczna i miejscowa policja zdają się przymykać na to oko.
Migranci chcą uniknąć kontroli granicznych we Francji. Są także zdeterminowani uciec przed brytyjskim systemem azylowym, który nie zezwala im na pracę i obecnie intensyfikuje deportacje przestępców i fałszywych uchodźców.
Niektórzy z „uciekinierów”, z którymi rozmawialiśmy w zeszłym tygodniu w Dover, przybyli do Wielkiej Brytanii zaledwie kilka miesięcy temu. Oczekiwali otrzymania domu, możliwości znalezienia pracy i prawa do stałego pobytu w Anglii.







