Strona główna Aktualności Bogaty kierowca z wypadku w Wimbledonie, który potrącił dwie małe dziewczynki

Bogaty kierowca z wypadku w Wimbledonie, który potrącił dwie małe dziewczynki

16
0

Na zacisznej ulicy w Wimbledon Village, gdzie niektórzy z najbogatszych mieszkańców południowego Londynu parkują luksusowe samochody za imponującymi bramami zabezpieczającymi, jedna alejka rzuca się w oczy jak biała krowa.

Przed £4-milionową posiadłością nie zgromadza się kolekcja Porsche, Maseratich i SUV-ów. Zamiast tego właściciele zdecydowali się zadowolić zniszczonym Minim i czterolatowym volskwagenem.

Tak nie było zawsze. W 2023 roku, właścicielka domu, żona bankiera inwestycyjnego i matka trójki dzieci, Claire Freemantle, przemierzała ulice w topowej Land Rover Defender z pozłacanym maską, przyciemnionymi szybami, czarnymi felgami i ceną £160,000.

Następnie nadeszedł okropny poranek 6 lipca, kiedy straciła kontrolę nad autem, jadąc w dół wąskiej uliczki obok Wimbledon Common.

Supersamochód o masie 2,5-tony przebił ogrodzenie The Study Prep, lokalnej szkoły, po czym przejechał 20 jardów przez trawnik, gdzie z tragicznym zbiegiem okoliczności uczniowie trzeciej klasy i ich rodzice bawili się na pikniku kończącym semestr.

„Wydobył się huk, szarpnięcie metalu i krzyki” – relacjonują świadkowie, którzy rozmawiali z Mailem. Kiedy Land Rover pani Freemantle zatrzymał się, po zderzeniu z salą szkolną, wydarzyła się wielka tragedia.

Ponad 15 karet pogotowia i 35 radiowozów przybyło po ruinach 999 rozmów o godzinie 9:54. 16 osób zostało leczonych z ranami, z których dwunastu przetransportowano do szpitala. Niestety dwie dziewczynki, obie osiemnastolatki, nie przeżyły. Selena Lau zginęła na miejscu, a Nuria Sajjad zmarła trzy dni później.

Jest już prawie trzy lata od tamtego strasznego dnia. Ale rodzice dwóch dziewczynek, wraz z innymi ofiarami – które mogłyby lub nie obejmować Claire Freemantle – nadal nie cieszą się zbyt wielkim poczuciem zamknięcia.

Alan Davies, Celebryci: Walentynkowe powroty do normyStaud tamam: Walentynkowe kosmetyczne naprawy

Dwie bolesne, trwające ponad rok śledztwa już minęły. Sekcja zwłok Selena i Nuri została otwarta, ale od razu odroczeniono. A Prokuratoria Generalna (CPS), która w 2024 roku odmówiła wniesienia oskarżeń karnych przeciwko pani Freemantle, teraz ponownie analizuje tę decyzję.

W marcu otrzymała nowy dossier od detektywów, którzy w zeszłym roku „ponownie prowadzili” sprawę, obawiając się, że początkowe śledztwo było oklapłe. Decyzja od CPS spodziewana jest pod koniec miesiąca. W tej chwili analizuje ona opinię prawną złożoną 7 kwietnia.

Długo trwająca – a już zawikłana – saga nabrała nowego obrotu we wtorek, kiedy okazało się, że 11 funkcjonariuszy Policji Metropolitalnej jest badanych przez Niezależny Urząd ds. Postępowania Policji (IOPC) za ich podejście do pierwotnego śledztwa. Nowe dochodzenie ma nie tylko skupić się na kompetencji tego śledztwa, ale również ustalić, czy informacje przekazywane smutnym rodzicom były „fałszywe i mylące”.

IOPC ma również za zadanie rozwikłać potencjalnie toksyczne twierdzenia, że podejście Metu do sprawy było skażone rasizmem. W szczególności, ma ustalić, czy funkcjonariusze traktowali rodziny ofiar, które mają pochodzenie azjatyckie, z „nieświadomym uprzedzeniem”, nie przesłuchując odpowiednio pani Freemantle ze względu na jej status jako bogatej i uprzywilejowanej białej kobiety.

Gdziekolwiek te sprawy się zakończą, już teraz tworzą brzydkie nagłówki dla londyńskiej policji.

We wtorek matka Nuri, Smera Chohan, udzieliła złośliwego wywiadu dla BBC, oskarżając Met o nieprzeprowadzenie „kompetentnego i gruntownego śledztwa”. Powiedziała: „Mam nadzieję, że IOPC to sprawdzi. Naprawdę chciałabym zrozumieć, dlaczego zostałam traktowana tak okrutnie, niesprawiedliwie i w nieludzki sposób. Chciałabym, żeby strażnicy prawa, system, przyszli i mi to wyjaśnili.”

Co ciekawe, sprawę podstawia jedno kluczowe pytanie: jakim cudem Claire Freemantle, wtedy 46-letnia kobieta, tak kompletnie straciła kontrolę nad swoim SUV-em jadąc 20mph?

Po odwiedzeniu miejsca zdarzenia wcześniej w tym tygodniu, mogę z pewnością powiedzieć, że nie była to zwykła kraksą drogową. Drewniane ogrodzenie, przez które przejechał jej samochód, znajduje się na spokojnej, jednojezdniowej ulicy, naprzeciwko parkingu Wimbledon Common Golf Club. To nie jest obszar doskonały do przekraczania prędkości ani niebezpieczny odcinek drogi. Dla jakiegokolwiek samochodu, nawet o wysokiej mocy, aby nagle zjechać na krawężnik, przejechać chodnik i następnie wjechać w salę szkolną, kierowca musiałby na krótki czas stracić zmysły.

Jak się okazuje, pani Freemantle, która rzekomo wyszła negatywnie z testów na obecność alkoholu i narkotyków, zgadza się. W rzeczywistości oferuje prostą wyjaśnienie: „Po tym zdarzeniu u mnie zdiagnozowano napad padaczkowy z utratą przytomności” za kierownicą, pozostawiając ją z „brakiem wspomnień, co się wydarzyło”. Twierdzi również, że nigdy wcześniej nie miała takiego napadu („nie była to wcześniej istniejąca dolegliwość”), więc nie miała sposobu, aby wiedzieć, że taki może się zdarzyć.

Pojawiają się także sprzeczne informacje i pytania o jej stan zdrowia psychicznego w związku z tragicznym incydentem.

Jeśli obrona pani Freemantle jest prawdziwa, nie mogła nic zrobić, by zapobiec tragedii, co uniemożliwiałoby wszelkie zarzuty (początkowo aresztowano ją podejrzewając ją o spowodowanie śmierci w wyniku niebezpiecznej jazdy). Faktycznie, uczyniłoby ją jednym z wielu ofiar incydentu.

Co zatem z potencjalnym oskarżeniem przeciwko niej? No cóż, tu rzeczy się komplikują. Każde ewentualne oskarżenie musiałoby opierać się na prawdziwości tej wersji wydarzeń.

CPS musiałby udowodnić skutecznie jeden z dwóch argumentów: albo musiałby przekonać sąd, że pani Freemantle nigdy nie miała napadu padaczkowego rankiem 6 lipca 2023 r., albo musiałby udowodnić, że ten napad nie był jej pierwszy. W drugim przypadku byłaby winna zatajenia DVLA napadu padaczkowego, co zazwyczaj skutkuje odebraniem prawa jazdy kierowcy do momentu, gdy będzie wolny od napadów przez 12 miesięcy.

Chociaż źródła bliskie śledztwu trzymają karty ekstremalnie blisko siebie, i ani rodziny ofiar, ani ich prawnik Trevor Sterling nie skomentują różnych dochodzeń, Daily Mail rozumie, że pierwsze z tych dwóch oskarżeń (że w istocie nigdy nie miała napadu padaczkowego) jest z pewnością centralne w ewentualnym przypadku.

Musimy oczywiście podkreślić na tym etapie, że jak wszystkich potencjalnych obwinionych, pani Freemantle ma prawo, aby jej wizje zdarzeń były traktowane wyłącznie na podstawie ich zasług. Zamierza zdecydowanie utrzymać swe niewinność i musi być uważana za taką, dopóki nie zostanie uznana winną w sądzie.

To wszystko nas znowu prowadzi do śledztwa z 2023 roku, teraz obiektem śledztwa IOPC. Biorąc pod uwagę straszną sytuację, cała sprawa musiałaby być niezwykle gruntowna. Jednak z przyczyn, które IOPC bez wątpienia zbada, funkcjonariusze zawiedli w przesłuchaniu wielu ważnych świadków, w tym Helen Lowe, wtedy dyrektora The Study Prep, szkoły dla dziewczynek w wieku od czterech do jedenastu lat, o rocznym koszcie £21,000.

W lipcu 2024 roku, ponad rok po wypadku, pani Lowe opowiedziała, jak była jedną z pierwszych osób na miejscu i widziała kierowcę wychodzącego z pojazdu. Pomimo podania swoich danych policji, nigdy nie poproszono o złożenie zeznań. „Trochę zakładałam, że będziemy [skontaktowani], ale nas to nie dotyczyło” – powiedziała.

Nieprzesłuchanie potencjalnego kluczowego świadka jest szczególnie zaskakujące, ponieważ dowiedzieć się, jak zachowywała się pani Freemantle tuż po incydencie byłoby całkowicie krytyczne dla pomocy sądowi w pracy nad tym, czy naprawdę doznała napadu.

W normalnych okolicznościach, chory wpada w coś, co nazywa się „stanem po napadzie”, który zwykle trwa od pięciu do trzydziestu minut. Objawami są skrajne zamieszanie, zmęczenie, utrata pamięci, które mogą rozszerzać się na okresy psychozy.

Nieznany świadek, który rozmawiał z Wimbledon Guardian, opisał panią Freemantle jako „w stanie majaczki” po wypadku i powiedział, że „przezgryzła język”.

W zawirowaniu rozwijającej się katastrofy, inne relacje pierwszej ręki mogą się różnić. Ale nie jest jasne, jakie kroki podjęto, aby zlokalizować pozostałych świadków i przeprowadzić przesłuchania.

Również rozruch IOPC ma badać, jak policja zbadała późniejsze twierdzenia pani Freemantle dotyczące jej stanu zdrowia.

Zdiagnozowanie padaczki jest notorycznie trudne bez przeprowadzenia badań obrazowych i badań krwi krótko po napadzie, a także analizy historii choroby pacjenta.

Pani Fremantle nigdy publicznie nie ujawniła, jak i kiedy uzyskała swoje diagnozy, ale osoby bliskie jej mówią, że została ona dokonana przez niezależnego eksperta medycznego mianowanego przez policję, który miał również dostęp do jej klinicznych zapisów. To, co wiemy jednak, to to, że CPS początkowo zaakceptowała tę wersję wydarzeń.

W czerwcu 2024 roku ogłosiła, że nie będzie stawiona zarzuty, mówiąc, że po przeanalizowaniu skrzynki dowodów dostarczonych przez policję: „Nie ma interesu publicznego w prowadzeniu postępowania karne.”

Pani Freemantle wydała oświadczenie tego samego dnia, wyrażając „serdeczne współczucie” dla „wszystkich dzieci i rodzin dotkniętych”, dodając: „Odkąd dowiedziałam się o strasznych wydarzeniach 6 lipca, skutki zdarzenia dla wszystkich dotkniętych nie opuściły mojej myśli i będą ze mną przez resztę życia.”

Mówi, że nie jest w stanie dostarczyć śledczym wielu informacji, ponieważ nie jest w stanie pamiętać żadnych szczegółów.

Oświadczenie z 2024 roku pozostaje ostatnim razem, gdy publicznie wypowiedziała się na temat sprawy. I odniosła wielki sukces w kampanii wychodzenia z cienia. Dom rodzinny całkowicie zniknął z Street View Google, a fotografie pani Freemantle zostały wymazane z mediów społecznościowych.

Jedynym obrazem krąży na temat niej z mężem Dominic, byłym dyrektorem w Morgan Stanley, który obecnie pracuje dla firmy Lincoln Private Investment Office, spacerujących z psami po Wimbledon Park w zeszłym roku.

Artykuł w magazynie wnętrzarskim, opublikowane w okolicach tragedii (ale zapewne skompilowany wcześniej) o remake’u za prawie £700,000 ich sześciopokojowego domu, z „dymnikiem brązowym” armaturą łazienkową i panelami „dębowymi i papierowymi łączonymi w dressing room”, również został wymazany z internetu.

W normalnych okolicznościach pani Fremantle mogłaby się zatracić w zapomnieniu. Ale rodziny Selena i Nuri były tak niezadowolone, że latem 2024 roku złożyły skargę na policję, twierdząc, że nie są „przekonane, że śledztwo zostało przeprowadzone gruntownie”.

Oficjalna kontrola się zgodziła i w październiku ta sprawa została ponownie otwarta. Tym razem Policja Metropolitalna postawiła jednego ze swoich najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy na czele całej tej sprawy. Jest to komisarz ds. dochodzeń kryminalnych, który wysunął się na pierwszy plan podczas poszukiwań Constance Marten i Marka Gordona, którzy uciekli z ich noworodkiem, a później ukryli ciało dziecka.

Przejmując sprawę, Basford zidentyfikował „linie dochodzenia”, które wymagały dalszego zbadania. Ponownie aresztował panią Freemantle w styczniu zeszłego roku i przesłuchał ją ponownie w lipcu.

Z nowym skrzynką dowodów dostarczoną do CPS 17 marca i dalszym doradztwem prawnym otrzymanym w zeszłym tygodniu, dowiemy się w nadchodzących dniach, gdzie to wszystko doprowadzi.

Ale po praw