Keir Starmer był wczoraj coraz bardziej narażony na wezwanie do dymisji po tym, jak okazało się, że Peter Mandelson został mianowany ambasadorem USA pomimo niezaliczenia weryfikacji bezpieczeństwa.
Urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych przeforsowali kontrowersyjne mianowanie, a Premier stoi w obliczu bardzo poważnego zarzutu, że skłamał przed parlamentem.
W ostatniej próbie złapania się mocno, Sir Keir stwierdził, że Downing Street twierdzi, iż Ministerstwo Spraw Zagranicznych działało samodzielnie, przyznając Mandelsonowi status weryfikacji rozszerzonej (DV) potrzebny do objęcia swojego stanowiska w Waszyngtonie pomimo sprzeciwu wewnętrznych ekspertów ds. bezpieczeństwa.
Insiderzy przewidzieli wczoraj, że najwyższy rangą urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Sir Olly Robbins, będzie zrzutką, i tak się stało, gdy w nocy został zwolniony.
Rozpoczęto dochodzenie w sprawie tego, co poszło nie tak w No 10.
Sir Keir upierał się przy licznych okazjach, że zdyskredytowany lord Partii Pracy Mandelson został odpowiednio zweryfikowany do objęcia najważniejszego dyplomatycznego stanowiska Zjednoczonego Królestwa.
Wczoraj wieczorem opozycyjni liderzy powiedzieli mu, że musi ustąpić, jeśli okaże się, że wprowadził posłów w błąd w sprawie skandalu, podczas gdy nawet niektórzy członkowie jego własnego ław zgodzili się, że jego stanowisko jest nie do utrzymania.
Wskazano wczoraj, że Sir Keir, jego ministrowie i urzędnicy z No 10 nie wiedzieli nic o nadzwyczajnej decyzji o zignorowaniu obaw dotyczących bezpieczeństwa aż do tego tygodnia, gdy zostało to odkryte w trakcie przeglądania teczki w sprawie skandalu do opublikowania.



