Matka i córka wciąż dochodzą do siebie po druzgocącej katastrofie naturalnej na wyspie turystycznej. Ujawniły serdeczny gest od taksówkarza, który stał się honorowym członkiem ich rodziny.
Rodzina Marie Browitt została podzielona na pół, gdy wulkan na White Island, u wybrzeży Północnej Wyspy Nowej Zelandii, wybuchł 9 grudnia 2019 roku. W wyniku tego zginęło 22 turystów, którzy byli na wycieczce statkiem wycieczkowym.
55-letni mąż pani Browitt, Paul, oraz 21-letnia córka, Krystal, byli wśród tych, którzy zginęli, podczas gdy starsza córka, Steph, odniosła ciężkie oparzenia na ponad 70 procent ciała.
Wtedy 23-latka spędziła sześć miesięcy na intensywne leczenie w Szpitalu Alfreda w Melbourne, przy czym troskliwa matka była jej stałym towarzyszem.
Gdy Marie musiała na chwilę odejść od łóżka córki, zawsze był obok niej ktoś inny.
Azamatlihan pracował jako zwykły taksówkarz, gdy podwiózł Marie, która zaczęła płakać w jego samochodzie.
„Zapytałem, 'Dlaczego płaczesz?’ a ona powiedziała, 'Jesteśmy ofiarami wulkanu’. Byłem zszokowany. Wyszli z piekła,” powiedział Azamatlihan w niedzielę w programie 60 Minutes.
Marie wspomniała: „Powiedział, 'Oto mój numer. O każdej porze dnia, o każdej porze nocy, nie ważne, o której godzinie – zadzwoń do mnie, a ja będę tam’. I był.”
Przez kilka lat to właśnie Azamatlihan był głównym środkiem transportu matki i córki do i ze szpitala.
„Oni traktują mnie jak członka rodziny. Mam jeszcze jedną rodzinę, wiesz. Moją własną rodzinę i ich,” powiedział Azamatlihan.
Browittowie również wspominają uprzejmość okazywaną im przez mieszkańców Whakatāne, miasta najbliższego White Island.
Gdy warunki były zbyt niebezpieczne na wysłanie helikopterów na wyspę wulkaniczną tuż po erupcji w 2019 roku, kilku lokalnych pilotów helikopterów wzbiło się z miasta, aby dokonać własnych operacji ratunkowych.
Wśród tych akcji ratunkowych była ta dla Krystal.
Marie i Steph zostali zaproszeni z powrotem do Whakatāne i mieli możliwość spotkania się z bohaterami, którzy byli świadkami ostatnich chwil ich bliskich.
Matka w końcu mogła uzyskać odpowiedzi na swoje najbardziej przygniatające pytania – kto był ostatnią osobą, która trzymała jej córkę? Kto odebrał ją z wyspy?
„Nie wiem, co to było w tych pięknych ludziach, w cieple, w jakim zostaliśmy otoczeni i w miłości, która nas otaczała, ale czułam pewien rodzaj pokoju,” powiedziała Marie.
„Wróciłam inna. Nie potrafię tego wyjaśnić, nie potrafię tego opisać.
„Chciałabym wrócić. Chciałabym mieszkać tam, żeby poczuć się blisko mojego dziecka.
„Czuję przyciąganie do tej wyspy. Naprawdę.”
Marie była jedynym członkiem rodziny, który pozostał na statku wycieczkowym Ovation of the Seas podczas wybuchu wulkanu.
Stephanie powiedziała, że ponieważ jej matka nie doznała fizycznych obrażeń w wyniku erupcji, nikt nie może zrozumieć prawdziwej głębokości jej bólu i cierpienia.
Opisała wcześniej, jak jej matka musiała spakować bagaże z wakacji i zabrać je do ich pustego domu w Melbourne, który zwykle był pełen miłości i śmiechu.
„Następnie musiała zorganizować pogrzeby zarówno mojego taty, jak i siostry. Wróciła sama taksówką po pochówku swojej rodziny,” powiedziała.
Trzynaście stron zostało oskarżonych o śmierć 22 osób w wyniku erupcji wulkanu. Spośród nich 17 było Australijczykami.
Wycieczki na White Island kontynuowano pomimo ostrzeżeń o zwiększonym ryzyku erupcji, co skłoniło do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie wulkanu.
„To bardzo tragiczne wydarzenie było nieoczekiwane. To nie znaczy, że było nieprzewidywalne,” powiedział dyrektor generalny WorkSafe NZ, Phil Parkes.
„Na wyspie w czasie erupcji znajdowało się 47 osób, wszystkie doznały poważnych obrażeń i traumy.”






