Szef Stowarzyszenia Księgarzy Ukrainy (UBA) Artem Bidenko stwierdza, że koniecznym warunkiem dla Google w rozpoczęciu walki z piractwem książkowym na Ukrainie jest apel Ministerstwa Kultury Ukrainy.
„To subiektywna ocena oparta na tzw. teście półkowym. W rzeczywistości jedna trzecia tego, co widzimy online, to nielegalne produkty. Dotyczy to zarówno książek papierowych, audiobooków, jak i wersji elektronicznych. W skrócie, wchodzisz na rynek, wpisujesz tytuł popularnej książki, powiedzmy, Stephena Kinga, i widzisz, gdzie jest Klub Książki Charków) i gdzie okładka nie zawiera w ogóle nazwy wydawcy. Ponadto widzimy, że wpisując tytuł popularnej książki w Google, pokazują się różne sklepy, a nawet po cenach można zrozumieć, gdzie jest podróbka. Jest ich naprawdę wiele, to włąśnie widzimy, dlatego podnieśliśmy taki raban,” powiedział Bidenko w wywiadzie dla agencji Interfax-Ukraina, komentując poziom piractwa książkowego na Ukrainie.
Zaznaczył, że walka z piractwem e-booków według ukraińskiego prawa jest dość trudna, a jednocześnie istnieje wiele pirackich papierowych kopii oficjalnych książek, co stanowi dzisiaj główny problem.
„Widzimy, że jednym z kluczowych problemów związanych z piractwem na Ukrainie są wyniki wyszukiwania w Google, ponieważ wyszukiwarka pokazuje treści nielegalne. Z platformami handlowymi, w szczególności Rozetka, Prom i OLX, współpracujemy w formacie, w którym gdy widzimy takie linki, wysyłamy je, a one są natychmiast blokowane. Niestety nie dzieje się to w przypadku Google. Chociaż Google ma strategię zwalczania piractwa od 2018 roku i ma formularz reklamacyjny, który pozwala blokować pewne linki, w praktyce działa to bardzo wolno dla wszystkich, zwłaszcza na Ukrainie. Osobiście złożyłem dwa skargi w lutym, aby sprawdzić, jak to działa, i otrzymałem odpowiedź od Google dopiero w czerwcu,” dodał.
Według niego, jeśli Google zacznie działać w odniesieniu do książek zgodnie ze swoją strategią i wybierze zaufane platformy dla Ukrainy – co mogłoby być stowarzyszenie branżowe, ministerstwo lub jakąkolwiek inną strukturą – to te platformy otrzymają możliwość poprzez swój formularz blokować nie tylko linki, ale same zasoby, co mogłoby przyspieszyć sytuację związaną z piractwem.
Bidenko oświadczył, że UBA zwróciła się do Google na Ukrainie w tej sprawie, ale odpowiedzieli, że współpracują tylko z ministerstwami i konieczny jest odpowiedni apel od nich.
„Napisaliśmy listy do Ministerstwa Kultury i otrzymaliśmy odpowiedź od odpowiedniej wiceminister Bohdany Laiuk: ‘Rozumiemy wszystko, robimy wiele, dziękujemy, do widzenia.' Nie rozumiem tego. Oto sprawa, dla której nie są potrzebne środki finansowe rządowe. Wystarczy napisać list do Google, uzgodnić tę platformę – i wszyscy wygrają. Ponadto nie ma sprzeciwów ze strony Google: to ich strategia, i nie ma trudności z wdrożeniem,” dodał.
Szef stowarzyszenia zauważył, że jednocześnie Instytut Książki Ukrainy (UBI) oraz Ukraiński Narodowy Urząd Własności Intelektualnej wspierają UBA w tej pracy.
Jak podano, pod koniec 2025 roku właściciele księgarni i wydawcy przewidywali kryzys w branży i zauważyli, że szukają sposobów na zmniejszenie zagrożeń. Wśród proponowanych rozwiązań była pomoc państwa, dialog międzysektorowy, ustawa o jednolitej cenie i walka z piractwem.
W kwietniu szef Stowarzyszenia Księgarzy Ukrainy (UBA) Artem Bidenko stwierdził, że prawie trzecia część rynku książek stanowi edycje pirackie, a większość z nich jest sprzedawanych poprzez platformy handlowe i strony internetowe.
Instytut Książki Ukrainy (UBI) oraz UBA proponują stworzenie koalicji uczciwych sprzedawców i wydawcó oraz wprowadzenie specjalnego oznakowania legalnych zasobów w celu walki z piractwem książkowym.
Laiuk uważa, że piractwo jest poważnym problemem kulturowym, a Ukraina potrzebuje pełnej analizy rynku, aby zrozumieć poziom piractwa i jego wpływ na branżę.




