Łotwa zbuduje wspólne zakłady produkcyjne dronów z Ukrainą w pobliżu granicy z Rosją, powiedział łotewski premier Andris Kulbergs 29 czerwca, donosi Delfi.
Umowa dotycząca wspólnej produkcji została podpisana na początku czerwca, gdy Kulbergs spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim na marginesie szczytu Nordic-Baltic Eight w Tallinie – pierwsze spotkanie między dwoma liderami. Umowa, znana jako Drone Deal, obejmuje współpracę w zakresie systemów bezzałogowych oraz transfer technologii.
Kulbergs powiedział, że rząd zrobi wszystko, aby umieścić zakład w pobliżu granicy z Rosją, dodając, że region Latgale potrzebuje aktywności gospodarczej, inwestycji i miejsc pracy.
Oprócz produkcji, Kulbergs powiedział, że nowe rozwiązania przeciwdziałania dronom mają zostać uruchomione wzdłuż granic Łotwy z Białorusią i Rosją w lipcu i sierpniu. Te systemy pozwolą uniknąć konieczności wysyłania samolotów w odpowiedzi na każde zagrożenie powietrzne.
„Na wypadek zagrożenia dronami nie będziemy musieli kierować samolotów w powietrze za każdym razem, co jest bardzo kosztownym i skutecznym rozwiązaniem, ale nie najlepszym i najbardziej produktywnym” – powiedział Kulbergs.
Kulbergs wcześniej wyznaczył sobie cel osiągnięcia poziomu zdolności obronnej przez drony równego temu w Ukrainie do końca 2026 roku.
Umowa Łotwa-Ukraina dotycząca dronów ma miejsce w momencie, gdy nacisk wojskowy Rosji na wschodnim skraju NATO wzrósł poza granicami Ukrainy. Łotewska służba wywiadowcza poinformowała 26 czerwca, że widzi oznaki przygotowań Rosji do prowokacji wojskowych przeciwko Estonii, Łotwie, Litwie lub Polsce, chociaż nie do inwazji na pełną skalę. Wysoki przedstawiciel NATO potwierdził możliwe przygotowania Rosji do prowokacji. Zachodnie źródła obawiają się rosnącego zagrożenia, ponieważ Kreml jest narażony na presję z powodu kampanii dalekiego zasięgu Ukrainy, zwłaszcza wobec celów w Moskwie i Petersburgu.
Rosja jest opisywana jako rozważająca „ataki hybrydowe, w tym pociski, drony lub inne działania mające przesłać sygnał: przestańcie wspierać Ukrainę, bo sami będziecie mieli problemy” – donosi The Guardian.
Łotwa sama doświadczyła konsekwencji wojny dronów z pierwszej ręki. 7 maja dwa podejrzane o zbłędne drony ukraińskie wleciały do Łotwy z Rosji. Jeden z nich eksplodował przy obiekcie magazynowania ropy naftowej w Rzeżekne, około 40 km od granicy rosyjskiej, uszkadzając cztery puste zbiorniki olejowe; nie odnotowano ofiar. Incydent okazał się destabilizujący politycznie: minister obrony Łotwy zrezygnował 11 maja, a premier Ewika Silicka zrobiła to cztery dni później.





