Strona główna Aktualności Ukraina rzekomo uderza w skład paliwowy na okupowanym przez Rosję Krymie, powoduje...

Ukraina rzekomo uderza w skład paliwowy na okupowanym przez Rosję Krymie, powoduje pożar.

26
0

Magazyn nafty na zaanektowanym przez Rosję Krymie został rzekomo zaatakowany w ataku powietrznym wcześnie rano 7 czerwca, gdy Ukraina nadal rozszerza ataki na rosyjską infrastrukturę wojskową i energetyczną.

Pożar wybuchł w magazynie ropy naftowej Semikolodyansk niedaleko miasta Yedi Quyu, jak podaje prorosyjski kanał Telegram Wind Krymu.

Magazyn, znajdujący się we wsi Lenino na wschodnim Krymie, służy do przechowywania paliwa i pełni funkcję regionalnego centrum logistycznego. Jest obsługiwany przez rosyjską firmę po zaanektowaniu półwyspu.

Sprawozdania nie mogły zostać niezależnie zweryfikowane.

Inne prorządowe źródło ukraińskie, Exilenova+, powiedziało, że obrazy satelitarne z Systemu Informacyjnego Zarządzania Zasobami NASA potwierdziły pożar w magazynie ropy naftowej. Według kanału, obszar pokazujący aktywność termiczną nadal się powiększał po uderzeniu.

Zajęte przez Rosjan władze nie skomentowały rzekomego ataku.

Ministerstwo Obrony Rosji powiedziało, że jego obrona powietrzna przechwyciła 95 ukraińskich dronów w nocy nad terytorium rosyjskim i zaanektowanym Krymem, ale nie zgłosiło żadnych szkód dla infrastruktury.

Ataki mają miejsce, gdy Ukraina rozszerza swoją kampanię uderzeń w środku, atakując aktywa wojskowe na głębokości operacyjnej około 20-300 kilometrów od linii frontu.

Operatorzy dronów z ukraińskiego 3. Pułku Sił Specjalnych przejęli kontrolę powietrzną nad częścią rosyjskiego szlaku zaopatrzeniowego do zaanektowanego Krymu, poinformowały siły zbrojne Ukrainy 6 czerwca.

5 czerwca prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że Ukraina jest teraz zdolna do uderzenia w całą moskiewską logistykę wojskową w zaanektowanych terytoriach.

„Nasi wojownicy mają teraz zdolność do dotarcia do rosyjskiej logistyki wojskowej na praktycznie całej głębokości tymczasowo zaanektowanego terytorium. W południowej i wschodniej części naszego państwa praktycznie nie ma już bezpiecznych dróg dla okupanta,” powiedział.