Czterech ukraińskich członków załogi statku wycieczkowego MV Hondius pozostaje na pokładzie, gdzie zgłoszono wybuch hantawirusa. Nie są pasażerami, ale pracują jako część załogi statku – donosi Suspilne.
Przypominamy, że wybuch niebezpiecznego hantawirusa na statku wycieczkowym MV Hondius zmusił kraje europejskie do podjęcia pilnych środków bezpieczeństwa.
Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na pokładzie potwierdzono jedno przypadki tej choroby oraz pięć podejrzanych przypadków, z czym związane są już trzy zgony. Wirus może pozostawać uśpiony do 8 tygodni, utrudniając wczesne diagnozowanie i powstrzymywanie.
Wybuch na pokładzie: WHO informuje o zgłoszonych zgonach i podejrzanych zakażeniach
Zgodnie z informacjami organizacji, wirus może pozostawać w stanie uśpienia nawet przez osiem tygodni, co utrudnia wczesne diagnozowanie i kontrolę.
Sprawa dotycząca obywateli Ukrainy znajduje się pod nadzorem Departamentu Służby Konsularnej, Ambasady Ukrainy w Holandii, Ambasady Ukrainy w Hiszpanii oraz Konsulatu Ukrainy w Maladze.
Konsularni przedstawiciele są w kontakcie z piątym członkiem załogi ukraińskiej, który jest ewakuowany do Holandii w ramach częściowej ewakuacji.
Ukraińska załoga pod monitoringiem: zatwierdzono już częściową ewakuację
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy stwierdziło, że Ukraińcy pozostają na pokładzie, aby ukończyć rejs i zapewnić bezpieczne dotarcie statku do Holandii. Jeden członek załogi zostanie ewakuowany specjalnym lotem, przy czym nie wykryto objawów choroby u niego ani u innych Ukraińców, donosi TSN.
Po przyjeździe cała załoga zostanie poddana kwarantannie.
Europa zwiększa nadzór: kontakty z zakażonymi już zarejestrowane w kilku krajach
Zagrożenie dotarło do sąsiedniego regionu Ukrainy: w Polsce wprowadzono monitorowanie sanitarno-epidemiologiczne dla osoby, która miała kontakt z pasażerem z tego statku. Ambasada Ukrainy w Holandii potwierdziła, że pięciu Ukraińców należy do załogi statku.
Ich obecny stan zdrowia jest stabilny, ale ze względu na fakt, że turyści, którzy wysiedli w różnych krajach, są rozproszeni geograficznie, epidemiolodzy prowadzą obszerne dochodzenia.
Sytuacja pokrywa się z gwałtownym wzrostem zakażeń w Argentynie, gdzie liczba przypadków podwoiła się od czerwca 2025 roku. Badacze wiążą to z zmianami klimatycznymi, które ułatwiają rozprzestrzenianie się wirusa Andes. Ten szczep wywołuje ciężki zespół płucny, a wskaźnik śmiertelności osiągnął w ciągu ostatniego roku 30%, dotykając nawet gęsto zaludnione prowincje.
Mimo powagi objawów, WHO obecnie ocenia ryzyko szerokiego rozprzestrzenienia wirusa jako niskie. Przenoszenie tego szczepu z człowieka na człowieka jest rzadkie, w odróżnieniu od wielu innych zagrożeń wirusowych. Jednak władze zdrowia na całym świecie apelują do czujności, ponieważ zainfekowani pasażerowie już wrócili do domu w USA i krajach europejskich.



