Jak daleko zdoła zajść Emma Raducanu w Wimbledonie po tym, jak brytyjska nr 1 odniosła sukces w finale Mistrzostw HSBC na Queen’s Club.
Raducanu będzie dobrze wypoczęta, ponieważ zdecydowała się nie brać dzikiej karty do Eastbourne po wycofaniu się z turnieju w Nottingham, wybierając zamiast tego treningi na Wimbledonie po swoim dobrym występie w finale na Queen’s.
Turniej na zachodnim Londynie był jej największym sukcesem od zwycięstwa jako kwalifikantka w US Open 2021.
Rryw Raducanu na Queen’s była imponująca, z agresywnym stylem gry i serią zwycięstw bez straty seta, aż do porażki w trzech setach przeciwko Donne Vekic w dramatycznym finale.
Półroczne doświadczenia skomplikowała jej ciężka choroba poszpitalna, która spowodowała nieobecność na turniejach w Miami, Madrycie i Rzymie, zaledwie jedno zwycięstwo od marca. Do tego doszła pierwsza rundowa porażka w błędzie przeciwko Solanie Sierra z Argentyny na French Open.
W trzeciej rundzie Wimbledonu w zeszłym roku Raducanu dała światowej nr 1 Arynie Sabalenka wspaniałego stracha, ciesząc się z gry u siebie, co daje jej realną nadzieję na kolejny głęboki bieg w All England Club.
„Granie u siebie nie ma sobie równych,” powiedziała Raducanu po porażce z Vekic. „Byłam tak zafascynowana atmosferą i wsparciem, jakie otrzymałam przez cały tydzień. Nie mogłam w to po prostu uwierzyć.
Raducanu, która wróciła do współpracy z Richardsonem w maju i potwierdziła, że będą razem pracować do końca sezonu, czerpie z tej stabilności potencjał przed Wimbledonem.
Tim Henman, czterokrotny półfinalista Wimbledonu, uważa, że powrót Richardsona zaczyna się opłacać dla Raducanu. Richardson, wysoki na 6 stóp 7 cali, jest starym trenerem, który lubi ciężką pracę, ale też ma lżejsze podejście.
Co ciekawe, istnieje realna nadzieja, że Raducanu może zrealizować marzenia o wspaniałym biegu w turnieju Wielkiego Szlema na swojej ziemi, co może zbiec się z sukcesem Anglii na Mistrzostwach Świata za oceanem.
Podwójna dawka sukcesu tego lata to wszystko, na co mogliśmy liczyć!





