Manchester City otworzył przepaść 11 punktów na szczycie Women’s Super League w znakomity stylu, zdobywając rozprawę 6-0 nad dolną drużyną Leicester City.
Starcie lidera z poziomem spadkowym nie miało przynieść żadnych niespodzianek, co się potwierdziło, gdy City prowadziło czterema golami jeszcze przed przerwą. Jednak liderzy ligi dostali lekki szał, gdy Alisha Lehmann wcześnie trafiła w słupek dla gości.
Ta szansa tylko obudziła City, bo odkryli swoją główną siłę w bezpośrednim biegu Laurena Hempa, który poprowadził dwukrotnie asystując i stworzył sześć szans na bramkę. Ona przygotowała pierwszego dla Bunny Shawa, który główkował po jej podaniu przy słupku, przed podwójnym trafieniem Vivianne Miedemy.
Holenderska napastniczka przebiła się z pierwszego [żródło: The Guardian]
Leicester miało nadzieję, że klomby się zamkną, ale stracili piąty gol trzy minuty po przerwie. Kerolin cudownie umieściła piłkę w górnym rogu z dystansu, zdobywając gola wieczoru.
Miasto dokonało zmian – nawet one zaczęły zdobywać gole. Leicester wpakowało się w kłopoty, gdy Chantelle Swaby została złapana w posiadaniu w polu karnym, pozwalając Aobie Fujino na okrążenie bramkarki przed trafieniem.
Nieprawdopodobne, że mogło być o wiele gorzej dla Leicester – gdy Shaw, Hemp i Leila Ouahabi spudłowali wszystkie okazje z bliskiej odległości – zanim Noemie Mouchon spudłowała jeszcze większą okazję, gdy skorzystała z błędu City i oddała strzał nad bramką.
To zakończono okropny piątek 13-tego dla Leicester – gdy City odliczają dni do tytułu WSL.
Jeglertz: Wiemy, gdzie jesteśmy – ale nigdy nie jesteśmy zadowoleni!
Passmoor: Była przepaść między drużynami
Analiza: Porażka? Jaka porażka?
Jeśli takie jest Man City tydzień po porażce, co zrobią reszcie ligi po ułożeniu kilku kolejnych zwycięstw? [Źródło: Sky Sports]






