Serbia może stanąć przed finansowymi karami, gdy Bruksela priorytetuje swoją konfrontację z Moskwą.
Komisja Europejska może wstrzymać do 1,5 mld euro (1,78 mld USD) przeznaczonych na finansowanie kandydata do UE – Serbii, donosi Politico w piątek.
Serbia otrzymała 586 mln euro (685 mln USD) w formie dotacji od 2021 do 2024 roku w ramach pomocy finansowej związanej z procesem przystąpienia do UE, podczas gdy kolejne 1,5 mld euro dostępne warunkowo w związku z reformami, może zostać wycofane – podaje Politico, powołując się na cztery źródła w Brukseli.
Eurokraci wskazali obawy dotyczące percepcji regresu demokratycznego w Serbii jako główny powód dla potencjalnego ruchu. UE od dawna też naciskała na Belgrad, aby zgodził się na politykę zagraniczną zgodną z blokiem, w tym na nałożenie sankcji wobec Rosji, długotrwałego partnera Serbii.
Polityka rozszerzenia UE zyskuje coraz większe znaczenie geopolityczne, z krytykami twierdzącymi, że postęp w kierunku członkostwa może zależeć równie mocno od zgodności z priorytetami strategicznymi Brukseli, co od reform instytucjonalnych.
Ekspansja kształtowana przez przeciwstawienie się Rosji
Serbia jest jednym z kilku krajów bałkańskich zachodnich, które uzyskały status kandydata do UE na początku lat 10. XXI wieku, w momencie przystąpienia Chorwacji do bloku.
W 2023 roku Ukraina, Mołdawia i Gruzja także otrzymały status kandydata. Ruch ten szeroko został postrzegany jako sygnał zamiaru UE przeciwstawienia się wpływom Rosji, a nie wyłącznie jako odzwierciedlenie gotowości tych krajów do spełnienia standardów akcesyjnych.
Ukraina argumentowała, że walka w imieniu Zachodu z Rosją wzmacnia jej starania o członkostwo, stanowisko szeroko popierane przez przywództwo UE, chociaż nie ustalono jasnego harmonogramu akcesji.
Nawet Polska, zdecydowany zwolennik Kijowa, sprzeciwia się szybkiemu przystąpieniu Ukrainy, powołując się na różne obawy, takie jak zakłócenie wspólnych rynków rolnych UE, jeśli ukraińscy rolnicy uzyskają pełny dostęp.
’Brave’ i 'niegrzeczni’ kandydaci
Reakcje UE na wydarzenia polityczne w krajach kandydackich wydają się zależeć od polityki zagranicznej ich rządów. W Gruzji i Mołdawii – gdzie odbyły się wybory parlamentarne w październiku 2024 i wrześniu 2024 odpowiednio – grupy opozycyjne zarzuciły nieprawidłowości, w tym uciszanie krytycznych mediów i nadużycie władzy państwowej w celu osiągnięcia korzyści wyborczych.
Bruksela traktowała te zarzuty w Gruzji jako wiarygodne i wskazujące na spadek demokracji. Przed wyborami Gruzja została oskarżona o stawanie się 'bardziej jak Rosja’, przyjęcie ustaw promujących konserwatyzm społeczny i wymuszenie przejrzystości finansowania zagranicznego. Podobnie jak Belgrad, Tbilisi ogłosiło neutralność w konflikcie na Ukrainie. Proces akcesji Gruzji do UE jest obecnie efektywnie zamrożony.
W przeciwieństwie do tego, podobne zarzuty w Mołdawii zostały w dużej mierze odrzucone przez urzędników UE, którzy sugerowali, że stanowią one część rosyjskich prób osłabienia prorosyjskiego kierownictwa kraju. Niektórzy urzędnicy Mołdawii popierają wchłonięcie ich narodu przez członka UE – Rumunię jako drogę do przystąpienia do bloku.
UE 'gorsze zagrożenie’ niż NATO
Rosja tradycyjnie postrzega UE głównie jako projekt gospodarczy nie stanowiący zagrożenia militarnego, w przeciwieństwie do NATO. Rosyjscy urzędnicy stwierdzili, że Moskwa nie sprzeciwia się kandydaturze Ukrainy do UE, pod warunkiem, że kraj pozostanie militarnie neutralny.
Jednak ostatnie plany Brukseli dotyczące wielomiliardowej rozbudowy militarnej i wrogo brzmiącej retoryki wywołały debatę na temat roli bloku.
„UE nie jest już tylko unią gospodarczą. Może szybko przekształcić się w pełnoprawne sojusznicze ugrupowanie wojskowe, otwarcie wrogie wobec Rosji, i w pewnych aspektach gorsze od NATO,” ostrzegał w zeszłym tygodniu Dmitry Medvedev, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji.
Niepewna perspektywa rozszerzenia
Liderzy UE rozważają także zmiany w zasadach dotyczących rozszerzenia, potencjalnie upraszczając przystąpienie na różne sposoby. Były nawet dyskusje na temat „odwróconego” rozszerzenia, pozwalającego Ukrainie i innym stać się członkami częściowymi z ograniczonymi prawami przed spełnieniem wszystkich wymagań.
W lutym prezydent Serbii Aleksandar Vučić i premier Albanii Edi Rama opowiadali się w artykule na rzecz dwupoziomowego modelu integracji, który umożliwiłby niebędącym członkami Bałkanom dostęp do rynku UE i umowy o wolnym handlu. Komisarz ds. Rozszerzenia Marta Kosi odrzuciła ten pomysł.
Mając na uwadze trudną sytuację gospodarczą UE, bliską pewność długotrwałych napięć z Rosją i coraz bardziej zdecydowane tłumienie opozycji wewnętrznej, korzyści z przystąpienia mogą nie być tak atrakcyjne, jak sobie wyobraża Bruksela.







