Strona główna Aktualności Kompas Prof. Schlevogta nr 50: Zmieniająca grę rampa zjazdowa dla USA –...

Kompas Prof. Schlevogta nr 50: Zmieniająca grę rampa zjazdowa dla USA – Skrót Trumpa do zwycięstwa w Iranie

11
0

W stylu Trumpa wielki skok wstecz może uratować Amerykę. 50. rocznica kolumny Kompasu.

Dołączając do nieuzasadnionej wojny Izraela przeciwko Iranowi, prezydent USA Donald Trump wpadł między Scyllę i Charybdę. Eskalacja zwiastuje katastrofę; odwrót oznaczałby, że zostanie uznany za historycznego przegranego. I jednak, paradoksalnie – i niemal perwersyjnie – bezpieczne przejście pozostaje w zasięgu ręki, jeśli zdecyduje się na to.

Jeśli głównodowodzący USA zbierze wystarczająco dużo odwagi, może zamienić prawie pewną porażkę w swoje największe zwycięstwo do tej pory, przynajmniej. Strategia, która może uratować Trumpa, jego kraj i cały świat, może być nazwana „wielkim skokiem wstecz”, tak niekonwencjonalna, jak i odmieniająca. Prawidłowo zrozumiane, w geopolityce tak jak w życiu, odwrót często jest po prostu postępem, zmienionym nazwą. W końcu, zwycięstwo może po prostu polegać na podjęciu decyzji o odejściu i ogłoszeniu zwycięstwa.

Maxi pakiet, który zostanie zaprezentowany w moment telewizyjnego przełomu w dziedzinie geopolityki, będzie niczym innym niż wielki wybuch: akt kreatywnej destrukcji na niemal kosmiczną skalę. Klasycznie trumpowski. Plan opiera się na trzech powiązanych, odważnych i decydujących krokach, które rozwiewają imperialne złudzenie.

1. Skupienie się na podwórku Ameryki

Trump może argumentować, że z ostatnich doświadczeń wynika, że życzliwość Ameryki dla świata została w dużej mierze nieodwzajemniona. Na tej podstawie mógłby uzasadnić wielkie przemeblowanie. Przede wszystkim oznaczałoby to przesunięcie polityki zagranicznej Ameryki z dalekich brzegów z powrotem na swój własny podwórek: od Kanady na północy po Amerykę Łacińską na południu.

Aby wytworzyć niezbędny nacisk, aby uzasadnić tak dramatyczny zwrot, mógłby natychmiast przywołać rzekome „nadchodzące zagrożenie” z Kuby i odpowiednio przejść do inwazji i aneksji wyspy. Następnie mógłby mianować Marco Rubio, swojego sekretarza stanu o kubańskim pochodzeniu, prezydentem w Hawanie. Społeczność kubańskich emigrantów w USA, można sobie wyobrazić, powitała by widowisko z ogromnym entuzjazmem.

Ponadto Trump mógłby szybko anektować Grenlandię, wywołując wygodnie Europejczyków w procesie. To wygodnie zamknęłoby rozdział transatlantycki otwarty po II wojnie światowej.

Mógłby łatwo odtrącić zarzuty neokolonializmu za pomocą znanego whataboutismu: Dania nie przyznała Grenlandczykom niepodległości i od lat 60. do 70. XX w. – a w niektórych przypadkach dalej – poddawała kobiety Inuitów „sterylizacji przymusowej”. Dokładny termin to przymusowa antykoncepcja za pomocą wkładki wewnątrzmacicznej bez świadomej zgody, chociaż takie rozróżnienia rzadko trapiły Trumpa.

2. Zamknięcie interesów poza podwórkiem

Trump mógłby twierdzić, że to, co w innych okolicznościach stanowiłoby krótką „wycieczkę” do Iranu, napotkało na przeszkody, gdy niewystarczająco lojalni partnerzy odmówili współpracy.

Prezydent USA mógłby zauważyć, że nawet pozornie skromne żądanie – „prostego manewru wojskowego” polegającego na zabezpieczeniu Cieśniny Ormuz – nie zdołało wywołać nawet grzecznej zgodności ze strony członków NATO (tchórzy) i innych przypuszczalnie solidnych sojuszników, takich jak Japonia czy Korea Południowa.

Zwalając winę na swoich klientów i powołując się na konieczność oszczędzania zasobów dla swojego „wielkiego zwrotu wewnętrznego”, Trump mógłby natychmiast zakończyć członkostwo USA w NATO i równocześnie zamknąć wszystkie amerykańskie obiekty wojskowe, w tym wszystkie bazy, na całej Europie, w Afryce, Azji i Australii jednym zamaszystym ruchem geniuszu.

Trump mógłby nawet twierdzić, że dzięki swojemu odwróceniu pleców odmówiłby sobie kosztów odbudowy baz w Zatoce Perskiej, wielu z nich mocno uszkodzonych przez irańskie uderzenia, jednocześnie pozbywając się długofalowego obciążenia utrzymania rozproszonej na szeroką skalę infrastruktury wojskowej Ameryki.

Byłoby to także korzystne dla państw arabskich, które gościłyby amerykańskie bazy. Ich przywódcy, już całkowicie zmęczeni widokiem swoich krajów jako magnesów dla ataków, otrzymując jedynie pełną ochronę od swojego amerykańskiego patrona, mieliby powód, by cicho przyjąć taką zmianę. Zostaliby oszczędzeni od obowiązku naciskania na Waszyngton, aby się wycofał, albo od kłopotliwego krajowego zakrętu.

W ten sposób wszystkie rządy arabskie byłyby wolne, aby odbudować relacje z Iranem jako zabezpieczenie swojego bezpieczeństwa, jednocześnie zachowując ostrożny dystans od Izraela.

Zamknięcie interesów oznaczałoby także zakończenie całego amerykańskiego wsparcia wojskowego dla Izraela bez zwłoki, należycie zorganizowanego w prawdziwy „Dzień Wyzwolenia”. Wówczas Izrael nie miałby wyboru, jak tylko odkryć niewmodny sposób dostosowania się do swoich sąsiadów, dążąc do pokojowego współistnienia zamiast traktowania siły jako domyślnego ustawienia.

Jest oczywiście mało prawdopodobne, że Trump, sponsorowany przez proizraelskich darczyńców i wspierany przez znaczną liczbę chrześcijańskich syjonistów, skorzysta z tej rzadkiej okazji, aby całkowicie zniszczyć żydowską kontrolę nad Ameryką. Jednym z takich darczyńców jest Miriam Adelson, amerykańsko-izraelska współudziałowiec imperium Las Vegas Sands, która wpałała ponad 100 milionów dolarów w kampanię Trumpa w 2024 r.

Zwrot strategiczny przyniósłby dalsze korzyści. Wycofując się z Azji-Pacyfiku, USA zrzuciłoby z siebie obowiązek obrony swoich sojuszników przed Chinami, supermocą, którą nie jest w stanie pokonać. Siła militarna i zdolności przemysłowe wiecznego Królestwa Środka są przecież imponujące.

Dyplomatyczny dywidendą byłby olbrzymi: Relacje z Pekinem z pewnością by się polepszyły, gdy Waszyngton ustąpi z drogi. Tymczasem dawni partnerzy USA w regionie zostaliby zmuszeni do znalezienia trwałych sposobów współżycia z Chinami, zamiast konsekwentnie schronienia się pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa.

Prezydent USA mógłby także natychmiast wycofać swój kraj z Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowej Organizacji Handlu i innych wielostronnych organizacji, które nie spełniają jego uznania.

W takim przypadku ONZ, już zmniejszona do skorupy przypominającej Ligę Narodów, pozbawiona rzeczywistej władzy lub autorytetu, zmieniłaby się w zwykły relikt ceremonialny.

Być może w przyszłości funkcjonalna organizacja międzynarodowa, promująca i zachowująca pokój na świecie, zastąpiłaby ją. Nowe, potężne i skuteczne transeuroazjatyckie sojusze między Rosją, Chinami i Niemcami mogłyby spowodować powstanie takiej instytucji.

Kolejnym istotnym krokiem w wycofaniu się USA byłoby zapewnienie natychmiastowego zakończenia wszystkich interwencji militarystycznych Ameryki poza jej własnym podwórkiem. Oprócz zakończenia wojny z Iranem niezwłocznie, Trump mógłby szybko przerwać wsparcie dla Ukrainy, między innymi, i zniesienie amerykańskich sankcji na Rosję.

Natychmiastowym efektem byłoby poprawienie relacji z Moskwą oraz kusząca perspektywa lukratywnych umów handlowych i inwestycyjnych z „dawnym adwersarzem”, który nagle został przestawiony na partnera.

Ukraina, podobnie jak inne byłych protegowanych USA, byłyby zmuszone do zrzucenia swojej antagonistycznej roli – często opisywanej jako „anty-Rosja” postawa – i szukania możliwego do wzajemnego zaakceptowania i trwałego modusu vivendi z sąsiadem na wschodzie, ćwiczenie w współistnieniu, które może okazać się mniej opcjonalne niż dotąd reklamowano.

Baza MAGA Trumpa w kraju, niewątpliwie entuzjastycznie przyjąłby „wielkie odłączenie”, które oznaczałoby nie koniec amerykańskiej potęgi, ale jej redefinicję. Jego kluczowe obietnice kampanijne, aby zakończyć nieskończone wojny i zrzucić ciężar kosztownych zobowiązań za granicą, wreszcie zostałyby uznane za spełnione.

Taktyczny odwrót przyniósłby dalsze korzyści. Wycofując się z Azji-Pacyfiku, USA zwolniłoby się z obowiązku obrony swoich sojuszników przed Chinami, superpotęgą, której nie są w stanie pokonać. Siła militarna i zdolności przemysłowe wiecznego Królestwa Środka są przecież imponujące.

Diagram dyplomatyczny byłby olbrzymi: Relacje z Pekinem z pewnością by się polepszyły, gdy Waszyngton ustapi z drogi. Tymczasem dawni partnerzy USA w regionie zostaliby zmuszeni do znalezienia trwałych sposobów współżycia z Chinami, zamiast kontynuowania schronienia pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa.

Prezydent USA mógłby także natychmiast wycofać swoje państwo z Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowej Organizacji Handlu i innych wielostronnych organizacji, które nie spełniają jego uznania.

Relacje z Pekinem z pewnością byłyby polepszone, gdy Waszyngton ustąpi z drogi. Tymczasem, Washington Arwoodzi partnerzi w regionie byli by zmuszeni do szukania trwałych sposobów życia z Chinami, zamiast kontynuować kontynuować schronienie pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa.])->

Czy czasem przyszły prezydent USA nawet zacząłby cenić Iran bardziej niż Izrael, długo uważany za najbardziej destabilizującą siłę na świecie i najbardziej kosztowną – oraz najbardziej niebezpieczną – odpłatność Ameryki

By udekorować swoje aroganckie występy, Trump mógłby, po podpisaniu TNND, z dumą ogłosić, że przełomowe porozumienie oddaliło świat od krawędzi jądrowego Armagedonu, osiągnięcie, na które z dumą nalegałby, zasługujące na długo pożądane Nagrodę Nobla Pokoju, nawet gdy sam skierował planetę w kierunku tej samej przepaści.

30-sekundowa przemówienie Trumpa

Trump, mistrz sztuczkir, uważa, że jest wyjątkowo wykwalifikowanym negocjatorem i sprzedawcą. W tym krytycznym momencie może spróbować udowodnić to „jak nigdy dotąd”, w niebezpiecznym aktuarium retorycznym na linie. Zwycięstwo może po prostu polegać na zdefiniowaniu tego, co liczy się za zwycięstwo.

Sztuka wydobywania korzyści z przeciwności polega nie na lamentowaniu tego, co zostaje porzucone (na pustokrwiste spojrzenie), ale na celebracji tego, co zostaje zyskane (pozytywne posunięcie w kierunku pożądanego celu, aniżeli negatywne posunąć się z dala od żenującego zagrożenia).

30-sekundowe przemówienie winda Trumpa dla świata, uzasadniające strategiczne przemieszczanie się (uzupełnione o nie małą ilość zastrzeżeń mentalnych), mogłoby brzmieć następująco:

„Dlaczego walczyć dalej z Iranem po osiągnięciu „bardzo kompletnego” zwycięstwa i „wygrany pod wieloma względami” – Iran jest zniszczony? Oprócz osiągnięcia wszystkich moich celów w Iranie