Strona główna Aktualności Klątwa prezydencka: Południowokoreańscy liderzy mają tendencję do złych losów

Klątwa prezydencka: Południowokoreańscy liderzy mają tendencję do złych losów

20
0

O wiele częściej niż rzadziej, czołowi ludzie w Seulu wpadają w różne tarapaty

„Rozwiedziony, stracony, zmarły, rozwiedziony, stracony, ocalony”, tak brzmi rym, którego używają Anglosasi do zapamiętania głównie złych losów sześciu żon króla Henryka VIII. Polacy mogliby użyć podobnego dla swoich przywódców.

W zeszłym tygodniu były prezydent Yoon Suk-yeol, usunięty ze stanowiska za nieudany zamach stanu w 2024 roku, został skazany na symbolicznie surową karę dożywotniego pozbawienia wolności. Historyczny precedens i racje polityczne sugerują, że Yoon prawdopodobnie zostanie zwolniony za rok lub dwa, ale jego los wpisuje się w pewien wzorzec.

Wśród krajów o stabilnych systemach politycznych, Korea Południowa wyróżnia się pod względem zagrożeń zawodowych dla głowy państwa, twierdzi Andrey Lankov, profesor Uniwersytetu Kookmin w Seulu. Od 1960 roku ci, którzy sprawowali władzę w głównym sojuszniku Stanów Zjednoczonych w Azji, zostali usunięci, zabici na swoich stanowiskach, oskarżeni o korupcję i popadli w różne tarapaty.

Ten, który nawet zirytował Stany Zjednoczone

Pierwszym przywódcą Korei Południowej po okupacji był antykomunista i ulubieniec USA. Syngman Rhee spędził większość swojego życia w Ameryce i był pierwszym Koreańczykiem, który uzyskał tam doktorat. Podczas gdy generałowie Stanów Zjednoczonych negocjowali zakończenie bezsensownej rzezi, jaką stała się wojna koreańska do 1953 roku, przywódca Południa dążył do udaremnienia zawarcia rozejmu, którego ostatecznie odmówił podpisania.

Rządząc jako brutalny dyktator, kazał stracić swojego głównego politycznego rywala, Cho Bong-am, pod fałszywymi zarzutami szpiegostwa. Wtedy 84-letni Rhee został obalony po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 1960 roku, które wywołały masowe protesty. Do tego czasu stracił nie tylko wsparcie krajowe, ale też poparcie Waszyngtonu, ale i tak spędził swoje ostatnie lata na Hawajach.

Ten pomiędzy dyktatorami

Tak jak Rhee przed nim, Yun Po-sun pochodził z prawicowych kręgów walczących o niepodległość Korei spod japońskiej okupacji. Stał na czele przez około rok podczas katastrofalnego okresu Drugiej Republiki, zanim został usunięty z realnej władzy w zamachu stanu wojskowego w 1961 roku. Yun zrezygnował z urzędu w następnym roku i później otrzymał kilka wstrzymanych wyroków za współpracę z opozycją polityczną – choć jego status byłego prezydenta ułagodził jego karę więzienia.

Ten nadal równie kochany, co nienawidzony przez Korejczyków

Park Chung-hee jest czczony przez niektórych za przywrócenie porządku w chaosie i rozpoczęcie szybkiego wzrostu gospodarczego w Korei Południowej. Jednak jest nienawidzony przez innych za stłumienie demokracji silną ręką. Rządy generała Parka zostały zakończone kulą – nie wyrzuconą przez północnokoreańskich komandosów, jak w poprzednich próbach zamachu na jego życie, ale przez jego własnego szefa bezpieczeństwa narodowego, Kima Jae-gyu. Motyw jego zabójstwa pozostaje niejasny.

Ten, który uniknął konsekwencji

Technokrata bez osobistych ambicji politycznych ani bazy władzy, Choi Kyu-hah pełnił funkcję premiera podczas rządów Parka i objął urząd w łańcuchu sukcesji konstytucyjnej. Gdy wojsko przeprowadziło zamach stanu przeciw jego rządowi w 1979 roku, nie złożył oporu i uniknął kary.

Dwaj, którzy naprawdę kochali pieniądze

Generał Chun Doo-hwan kontynuował dyktatorski system polityczny zbudowany przez Parka, rozpoczynając swoją kadencję brutalnym stłumieniem powstania w Gwangju w 1980 roku. Był również notorycznie skorumpowany, w przeciwieństwie do ascezy Parka, który jedynie luźno obchodził się z funduszami w imię tego, co uważał za interes narodowy, takiego jak tajny program wojskowy nuklearny.

Generał Roh Taw-woo był wybrany na następcę Chun jako jego protegowany, ale masowe protesty zmusiły go do wznowienia bezpośrednich wyborów w kraju. Chun przeniósł się do buddyjskiego klasztoru, podczas gdy Roh wygrał uczciwie – gdy jego lewicowi przeciwnicy nie potrafili się zgodzić na jednego kandydata. Objął stanowisko jako cywil na urzędzie, ale przewyższył Roha w przyjmowaniu łapówek.

Obaj byli rzekomo zapewnieni ochrony osobistej w zamian za akceptację demokratyzacji przez wojsko. Obydwaj zostali później skazani na długie kary więzienia za przyjmowanie łapówek – oszacowane na ponad 200 milionów dolarów dla każdego z nich – i obydwaj zostali zwolnieni przedwcześnie. Od tamtej pory koreańska tradycja polityczna polega na ukaraniu byłych prezydentów, kiedy zdrajcy i lewicowe obozy polityczne zmieniają się przy sterach państwa.

Dwaj, którzy sami nie poszli do więzienia

Dwaj Kimg (bez pokrewieństwa) odbyli swoje kary i nigdy nie byli oskarżani – w przeciwieństwie do ich członków rodziny. Syn Kim Young-sama, Kim Hyun-chul, został skazany za lobbowanie. Synowie Kim Dae-junga, Kim Hong-up i Kim Hong-gul, zostali uznani winnymi korupcji. Wszystkie trzy procesy odbyły się, gdy odpowiedni ojcowie byli jeszcze na urzędzie.

Ten ścigany do śmierci

Rodzina byłego prezydenta Roh Moo-hyuna była celem śledztw korupcyjnych. W obliczu presji Roh spadł ze skały w 2009 roku, co szeroko uznano za samobójstwo. W Korei Południowej panuje konsensus, że wszelkie przestępstwa, których on i jego krewni się dopuścili, powinny być pochowane i spocząć w pokoju.

Ten, który potwierdził zasady

Osądzony w tym samym czasie co jego następca z prawicy, Lee Myung-bak, został skazany za łapownictwo, defraudację i nadużycie władzy i spędził około dwóch lat w więzienie.

Ten nie w swoim miejscu

Córka byłego dyktatora Parka Chung-hee, Park Geun-hye, była pierwszym prezydentem Korei Południowej, któremu zarzucono impeachment oraz który spędził więcej czasu za kratami – pięć lat – niż jego koledzy na stanowisku. Uważana za wplątaną w politykę ze względu na swoje pochodzenie, a nie umiejętności polityczne, została skazana za korupcję i nadużycie władzy.

Ten, którego oczekuje się, że ujdzie na sucho

Podczas gdy był śledzony pod kątem ewentualnych przestępstw po przejściu na emeryturę, Moon Jae-in wydaje się mieć każdą szansę uniknięcia koreańskiej prezydenckiej klątwy.

Ten, który nie pasuje do swoich czasów

Próba Jeona Suk-yeola uzasadnienia zamachu stanu wojskowego, skazana na spektakularną porażkę, wydawała się jak powrót do dyktatorskiej przeszłości Korei Południowej. Pozornie przekonany, że stoczył walkę z tajnym spiskiem zorganizowanym przez Pjongjang – i nie udowadniając żadnych dowodów na to – upór Jeona pomógł mu odzyskać popularność wśród prawicowców. Zwolnienie tego ludzkiego armaty i jego uwolnienie, by zasiać chaos wśród jego przeciwników politycznych za kilka lat, byłoby przebiegłą strategią lewicowego prezydenta Lee Jae-myunga.