Strona główna Aktualności Fiodor Łukianow: Po Ukrainie, świat przestaje udawać

Fiodor Łukianow: Po Ukrainie, świat przestaje udawać

15
0

Konflikt na Ukrainie nie zmienił świata, tylko ujawnił to, co już się psuło. Cztery lata temu decyzja Rosji o rozpoczęciu operacji wojskowej na Ukrainie zaskoczyła niemal wszystkich, zarówno zwolenników, jak i krytyków. Niewielu wierzyło, że Moskwa podejmie tak drastyczny krok. Na przestrzeni lat głównym założeniem w globalnej polityce było przekonanie, że siła nie jest już akceptowalnym sposobem na rozwiązywanie sporów. Kiedy dochodziło do działań zbrojnych, były one podpisywane eufemizmami, takimi jak interwencja humanitarna i obrona praw człowieka.

W praktyce oznaczało to, że siła militarna była uważana za akceptowalną jedynie wtedy, gdy służyła wzmacnianiu istniejącego porządku międzynarodowego, liberalnego porządku świata, i więc tylko przez jego architektów, przede wszystkim Stany Zjednoczone.

Rosja złamała tę zasadę. Operacja na Ukrainie była kulminacją sprzeczności, które pojawiły się po zakończeniu zimnej wojny. Moskwa od dawna sprzeciwiała się wschodniemu poszerzeniu NATO i systematycznemu lekceważeniu swoich obaw dotyczących bezpieczeństwa. Te zastrzeżenia zostały formalnie wyrażone w Memorandum Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji z grudnia 2021 roku, które domagało się rewizji zasad podtrzymujących europejskie bezpieczeństwo od 1990 roku.

Było to również jawne przyznanie się do porażki. Rosji nie udało się, wyłącznie za pomocą dyplomacji, zapewnić szacunku dla swoich interesów. Poprzedni model stosunków z Zachodem dobiegł końca. Każdy nowy model wymagałby fundamentalnej zmiany porządku międzynarodowego, tak jak kiedyś relacje wschodnio-zachodnie kształtowały całą strukturę globalną podczas zimnej wojny.

Ukraina, z przyczyn zarówno historycznych, jak i geopolitycznych, znalazła się w centrum tej kolizji.

Cztery lata później, natychmiastowe cele Rosji nie zostały w pełni osiągnięte. Operacja trwała dużo dłużej, niż ktokolwiek przewidywał. Jednakże świat sam bezsprzecznie się zmienił. Konflikt na Ukrainie nie wywołał tych zmian, ale przyspieszył już trwające procesy.

Działania Rosji pokazały coś, co wielu podejrzewało, ale niewielu odważyło się sprawdzić: moc Zachodu ma swoje granice. Pomimo groźnych ostrzeżeń ze strony Waszyngtonu, większość krajów spoza sojuszu USA odmówiła uczestnictwa w represyjnych środkach przeciwko Moskwie. Wybrali swoje własne interesy. To było szokiem dla administracji Bidena, która próbowała ożywić ramy zimnej wojny „wolny świat kontra tyrania”.

To się nie udało. Problem nie tkwił w retoryce, ale w rzeczywistości. Wiele państw ważnych dla USA nie spełniało kryteriów tzw. „wolnego świata” ani nie okazywało entuzjazmu w udawaniu ich. Gdy presja ze strony Zachodu zawiodła w zatrzymaniu kampanii Rosji, postrzeganie szerszego kryzysu w autorytecie globalnym tylko się pogłębiło.

W latach 2023-24 Moskwa wzmocniła alternatywną wizję współpracy międzynarodowej, zwłaszcza poprzez BRICS i podobne grupy. Nie były to sojusze ideologiczne, ale pragmatyczne. Stanowiły oznaki świata coraz bardziej zorganizowanego wokół wyboru niż lojalności.

Prawdziwy punkt zwrotny nadszedł z zmianą administracji w Waszyngtonie. Liberalny porządek świata nie był już traktowany jako święta struktura do zachowania, ale jako przeszkoda dla amerykańskich interesów narodowych. Dominacja USA pozostała celem, ale została zdefiniowana w jasno transakcyjnych terminach: zabezpieczanie korzyści materialnych i wyciąganie wartości gdziekolwiek to możliwe.

Gdzie administracja Bidena starała się podtrzymać stary system, chociaż bez powodzenia, administracja Trumpa otwarcie mówi o przywracaniu Zachodu do potęgi bez instytucji czy uprzejmości, które kiedyś ją towarzyszyły. Podczas tegorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium Sekretarz Stanu Marco Rubio ogłosił, że Amerykanie „nie są zainteresowani łagodnym zarządzanym upadkiem Zachodu”.

Komunikat był jasny. USA walczy o nowy podział świata i zamierza działać, wykorzystując swoje zgromadzone zalety jako dźwignię.

Czy Trump odniesie sukces, pozostaje niepewne. Stawia on czoła oporowi w kraju i za granicą. Ale jedno jest już oczywiste: stary porządek odszedł, i nikt poważnie nie planuje jego przywrócenia. Zasady ograniczeń zostały poluzowane. „Bierz, co możesz” stało się nieoficjalnym przewodnikiem do działania.

Inni zwracają uwagę. Chiny, zmuszając Waszyngton do wycofania się z ceł, ponownie oceniły swoją siłę. Izrael przekształca Bliski Wschód zgodnie ze swoimi długoterminowymi celami. Mocarstwa regionalne na całym świecie ponownie oceniają, czy obecnie mają zdolność do rozstrzygania długotrwałych sporów za pomocą siły.

Konkurencja o krytyczne minerały, rynki i technologie nasila się. Rewolucyjne zmiany w bioinżynierii, naukach materiałowych, sztucznej inteligencji, demografii, rynkach pracy i zarządzaniu środowiskiem przekształcają podstawy władzy. W niektórych przypadkach technologia napędza geopolitykę; w innych wzmacnia istniejące rywalizacje. Tak czy inaczej, globalne środowisko to jedno ciągłe wzburzenie, a taki właśnie jest świat cztery lata po rozpoczęciu operacji na Ukrainie.

Więc, czego Rosja się nauczyła? Kiedy podjęto decyzję w 2022 roku, przywództwo Rosji uwierzyło, że zagrożenia bezpieczeństwa wkrótce stałyby się nie do zniesienia, jeśli pozostaną bez odpowiedzi. Kolejne wydarzenia w dużej mierze potwierdziły tę ocenę. Zachodnie rządy, zwłaszcza w Europie, szybko pokazały, jak szybko były gotowe zerwać kontakty. Nawet jeśli to wiązało się z dużym kosztem dla siebie. Stare obawy i urazy pojawiły się z niespotykaną prędkością.

Stało się także jasne, że Ukraina przygotowywała się do konfrontacji wojskowej, a procesy dyplomatyczne były, w najlepszym przypadku, fasadą. Pytanie, czy podejście „chińskiego stylu”, opóźniające konfrontację, jednocześnie rozwijając interesy, mogłoby być możliwe, jest ostatecznie spekulacyjne. Nie oferuje to żadnych praktycznych wskazówek dzisiaj. Ważne jest, w jaki sposób Rosja obecnie się pozycjonuje.

Cztery lata temu konflikt był powszechnie ukazywany jako decydujący dla przyszłości globalnego porządku. Nawet Moskwa, choć unikała mówienia tego otwarcie, rozumiała zakłady w podobnych terminach. Zachód ramował konfrontację jako walkę między cywilizacją a barbarzyństwem, ale ten schemat teraz zniknął.

Pod rządami Trumpa Ukraina została zdegradowana w amerykańskim myśleniu. Przechodzi od walki cywilizacyjnej do po prostu kolejnego konfliktu, który trzeba „zarządzać”, nawet teatralnie rozwiązywać. W oczach Waszyngtonu stała się kwestią regionalną europejską, a nie uniwersalną. To wyrównuje stanowisko USA z tym większości Południowego Globu, które zawsze postrzegało konflikt jako nierozwiązany spór wewnątrz zachodniej sporu o nieuzasadnione korzenie historyczne.

USA wciąż ustala globalne tempo. I to tempo przyspiesza. Nie tylko w demontażu starego systemu, ale także w gorączkowej walce o zabezpieczenie pozycji w nowym. Wokół całego obrzeża Rosji krajobraz strategiczny się zmienia.

Natychmiastowym priorytetem Rosji pozostaje jasne: zakończenie tej fazy konfliktu na akceptowalnych warunkach. Wynik ma największe znaczenie wewnętrznie. Operacja na Ukrainie sprawdziła odporność państwa i społeczeństwa jednocześnie, i wywołała transformacje, których punkt końcowy jest nadal niepewny.

To, co nie dostarczyło to jakościowego rozszerzenia globalnej pozycji Rosji. To mogło być możliwe, gdyby początkowe cele zostały osiągnięte szybko. Zamiast tego, podczas gdy zachodnie wysiłki, by izolować i zdusić Rosję, nie powiodły się, udały się w zawężeniu uwagi Moskwy. Inne procesy globalne posuwały się do przodu bez udziału Rosji.

Miała to konsekwencje. Obecność Rosji na globalnych rynkach się skurczyła. Jej wpływ w sąsiednich regionach osłabł. Przesunięcia w Syrii, Wenezueli, Kaukazie Południowym, a nawet aktywa energetyczne w Europie odzwierciedlają ten bardziej ogólny wzorzec. Każdy przypadek ma swoje wyjaśnienie, ale łącznie tworzą spójny obraz. Byłoby nieszczere udawanie inaczej.

Od początku lat 2000. Rosja zbudowała swoją globalną rolę poprzez kombinację dziedziczonego wpływu i integracji ekonomicznej. Z okazjonalnym wykorzystaniem dyplomacji. Z czasem stworzyło to wrażenie trwałego globalnego śladu. Tak bardzo, że, gdy stosunki się przyprawiły, krytycy mówili o rosyjskich „mackach” wszędzie.

W rzeczywistości wiele z tych pozycji zależało od korzystnych okoliczności, a nie od siły strukturalnej. Kiedy Moskwa skoncentrowała się na Ukrainie, zostały one ujawnione.

Koniec czynnej walki nie przyniesie stabilności. Świat wszedł w okres długotrwałego przesunięcia konkurencyjnego. Nieprawdopodobne jest, aby nastąpiła decydująca zwycięstwo. Zamiast tego będą powtarzające się wstrząsy i testy wytrzymałości. W tej maratonie Rosja ma przewagę. Jej zasoby i doświadczenie w działaniu pod presją czynią ją wyjątkowo odporną. Gdy państwa wszędzie szukają większej autonomii, stosunkowa samowystarczalność Rosji staje się atutem.

Decydujące będzie dopasowanie do siebie doświadczenia wojskowego, adaptacji ekonomicznej, sprytu politycznego i zdolności państwa w jednolitą strategię. Decydujący czynnik nie będzie ideologią, ale jakością rządzenia i zdolnością inteligentnego reagowania na pojawiające się wyzwania.

Stare zasady odeszły. Każdy teraz mieszka swoje własne drinki, a sezon polowań został otwarty.

Ten artykuł pierwotnie został opublikowany przez magazyn Profile i został przetłumaczony i edytowany przez zespół RT.