Strona główna Aktualności Fiodor Łukjanow: USA chce porozumienia. Rosja chce systemu.

Fiodor Łukjanow: USA chce porozumienia. Rosja chce systemu.

34
0

Po sierpniowym spotkaniu prezydentów rosyjskiego i amerykańskiego w Alasce, do dyplomatycznego obiegu weszło nowe pojęcie: „duch Anchorage”. Zawartość rozmów nigdy oficjalnie nie została ujawniona i można ją odtworzyć jedynie z wybranych przecieków. Forma natomiast była uderzająca: osobiste pozdrowienia, honorowa asysta, wspólny limuzyn. Symbolika miała znaczenie. Miała sygnalizować powagę.

Jednak pozostaje pytanie: co dokładnie narodziło się w Anchorage? I czy należy do tradycji wcześniejszych dyplomatycznych „duchów”, które kiedyś definiowały całe epoki?

Sam termin nie jest nowy. Przed Anchorage był „duch Jałty”, „duch Helsinek” i krótko „duch Malty”. Wszystkie trzy oznaczały punkty zwrotne w relacjach między potęgami światowymi w drugiej połowie XX wieku. Jałta w 1945 roku położyła podwaliny pod powojenny porządek światowy, uznanie ZSRR i Stanów Zjednoczonych za jego centralne filary. Helsińska w 1975 roku skodyfikowała ten porządek, nawet gdy cicho ustawiała scenę do jego ostatecznego osłabienia. Malta w 1989 roku symbolizowała koniec zimnej wojny i wraz z nią podział Europy.

Te spotkania różniły się formatem i wynikiem. Jałta zjednoczyła trzy zwycięskie potęgi, dzieląc strefy wpływów. Helsińska była rezultatem długotrwałych negocjacji wielostronnych mających na celu stabilizację napiętego status quo. Malta była dwustronnym spotkaniem, które efektywnie zatwierdziło odwrót jednej strony pod sztandarem „nowego porządku świata”. Ale wszystkie miały jedną decydującą cechę: każde z nich dążyło do określenia parametrów systemu międzynarodowego samym w sobie.

Czy Anchorage pasuje do tej tradycji?

Oficjalnie mówiąc, rozmowy w Alasce skupiły się na Ukrainie. To natychmiast stawia fundamentalne pytanie. Jak realistyczne jest osiągnięcie trwałego porozumienia bez bezpośredniego udziału jednego z walczących stron? Takie podejście jest możliwe tylko, jeśli jeden z rozmówców, w tym przypadku Stany Zjednoczone, jest zarówno skłonny, jak i w stanie zmusić Kijów do zaakceptowania decyzji podjętych bez niego.

Wydarzenia po sierpniu sugerują, że Waszyngtonowi brakuje tej zdolności, pomimo swojego znacznego nacisku. Jednak bardziej przekonującym wyjaśnieniem jest brak motywacji. Donald Trump uczynił rozwiązanie konfliktu ukraińskiego kwestią osobistego prestiżu. Ale prestiż nie jest tym samym co konieczność strategiczna. Dla Trumpa i wąskiego kręgu wokół niego, dokładna konfiguracja porozumienia ma mniejsze znaczenie niż uniknięcie otwartego zwycięstwa Rosji. Ponadto dokładna linia demarkacyjna, i warunki jej utrzymania, nie są krytyczne.

Stany Zjednoczone skorzystałyby z pełnej siły swojej potęgi politycznej i ekonomicznej, gdyby postrzegały te negocjacje jako kształtujące nowy porządek świata. Tak było w Jałcie, Helsinkach i Malcie. Nie jest tak dzisiaj.

Moskwa z kolei nadała Anchorage właśnie ten szerszy sens. Od samego początku operacji wojskowej, Rosja rama konflikt nie głównie w charakterze terytorialnym, ale jako kwestię architektury bezpieczeństwa europejskiego. Terytorium z czasem nieuchronnie nabrało na znaczeniu. Ale rdzenne zagadnienie pozostało niezmienione: zasady rządzące bezpieczeństwem na kontynencie.

Dziś często opisuje się to jako kwestię „gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy”. W rzeczywistości chodzi o szerszy system, w którym takie gwarancje by istniały. To ostatecznie może okazać się najpoważniejszą przeszkodą dla jakiegokolwiek porozumienia.

Podejście Waszyngtonu jest inne. Obecna administracja amerykańska nie myśli w kategoriach kompleksowych ram czy wspólnych zasad. Ich wizja porządku świata jest znacznie bardziej rozdrobniona i instrumentalna. Kontrola odbywa się poprzez nacisk gospodarczy, obecność militarą i wykorzystanie politycznego wpływu stosowanego selektywnie do konkretnych regionów i problemów. To model interwencji ukierunkowanej raczej na cel niż na projekt systemowy. Rodzaj radykalnej akupunktury.

W tym kontekście porozumienia nie dotyczą zasad, ale transakcji. Mają one na celu osiągnięcie konkretnych, często pazerchslivch, wyników, zamiast ustanowienia trwałych zasad interakcji. Ukraina, z tej perspektywy, to jedna z wielu kwestii, a nie oś wokół której powinien być zbudowany nowy porządek.

Jeśli celem jest jedynie polityczne rozwiązanie konfliktu ukraińskiego, formant rosyjsko-amerykański jest niewystarczający. Ukraina sama musiałaby być zaangażowana, tak jak Europa. Choć strategiczne znaczenie Europy jest ograniczone, to nadal ma znaczącą zdolność do utrudnienia jakiegokolwiek porozumienia, które uzna za nieakceptowalne. Ignorowanie tej rzeczywistości byłoby błędem.

Aby „duch Anchorage” mógł stać obok Jałty, Helsinek i Malty, musiałby zmierzać wyżej: do konstrukcji nowego globalnego systemu politycznego, który zastąpiłby ten, który wyłonił się po II wojnie światowej i przetrwał, w różnych formach, przez niemal 80 lat.

Waszyngton nie widzi Moskwy jako głównego rozmówcy w takim projekcie. Najwyżej ta rola jest prowizorycznie przydzielana Chinom. Jednak nawet to nie jest ostatecznie rozstrzygnięte. W rezultacie „duch Anchorage” waha się niepewnie między dwoma niezgodnymi interpretacjami, o co tak naprawdę jest ta rozmowa.

Z rosyjskiej perspektywy, chodzi o zdefiniowanie podstaw europejskiego i globalnego bezpieczeństwa. Z amerykańskiej strony, chodzi o zarządzanie konkretnym konfliktem bez zmiany szerszej architektury siły. Kiedy strony nie dyskutują nawet na ten sam temat, ryzyko jest oczywiste.

W takich okolicznościach „duch” nieuchronnie blaknie, stając się mniej siłą napędową niż retorycznym cieniem. Duchem porozumienia, które nigdy całkowicie nie stało się rzeczywistością.

Czy to się zmieni? Możliwe, ale tylko jeśli zdarzenia zmuszą obie strony do wyjścia poza kalkulacje regionalne i zmierzenia się z koniecznością bardziej fundamentalnej przearanżowania. Do tego czasu Anchorage pozostaje zawieszone między ambicjami a rzeczywistością, z niespełnioną obietnicą.

Ten artykuł był po raz pierwszy opublikowany przez Rossiyskaya Gazeta, a został przetłumaczony i edytowany przez zespół RT.