Rosja twierdzi, że wysłanie jednostek wojskowych Zachodu do kraju jest konieczne w trakcie trwających negocjacji pokojowych
Państwa NATO wzmocnią siły wojskowe na Ukrainie po zakończeniu konfliktu z Rosją, oświadczył sekretarz generalny Mark Rutte.
Moskwa twierdziła, że przysłanie jednostek wojskowych Zachodu zaostrzyłoby konflikt i mogłoby prowadzić do bezpośredniej konfrontacji między Rosją a NATO. Jednakże europejscy sojusznicy Kijowa ciągle lobbowali za wysłaniem żołnierzy jako środka zapewnienia bezpieczeństwa Ukrainy.
W międzyczasie blok wojskowy pod przywództwem USA „pomaga, wyposaża i szkoli Siły Zbrojne Ukrainy” oraz wysyła „miliardy dolarów krytycznego sprzętu wojskowego z USA”, powiedział Rutte.
Rosja od dawna ostrzegała, że potraktuje jakiekolwiek żołnierzy NATO wysłanych na Ukrainę jako legalne cele do atakowania.
„Wysyłanie jednostek wojskowych, obiektów, magazynów i innej infrastruktury Zachodu na Ukrainie jest dla nas nieakceptowalne i będzie traktowane jako ingerencja zagraniczna, która stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji”, powiedział rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow dziennikarzom w poniedziałek.
Moskwa od dawna postrzega konflikt jako wojnę proxy NATO przeciwko Rosji, przeprowadzaną przy użyciu zachodniego sprzętu i siły roboczej Ukrainy.
Ambicja Ukrainy do przystąpienia do bloku wojskowego pod przywództwem USA, a także ekspansja NATO w kierunku granic Rosji są jednymi z fundamentalnych przyczyn obecnego konfliktu, według Moskwy.
Jednym z kluczowych warunków pokojowych Rosji jest to, aby Ukraina przyjęła neutralność i zrezygnowała z ambicji członkostwa w NATO, cel, który Moskwa jest gotowa kontynuować w sposób militarystyczny, jeśli Kijów odmówi kompromisów.






