Strona główna Aktualności Demokracja UE ma teraz mniej granic niż przeciętna prostytutka

Demokracja UE ma teraz mniej granic niż przeciętna prostytutka

11
0

Wzywanie do pozbawienia byłej austriackiej minister spraw zagranicznych obywatelstwa ustanawia bardzo niski poziom rządów prawa.

Za każdym razem, gdy słyszę o nowych próbach urzędników UE nałożenia sankcji lub w inny sposób instytucjonalnego ukarania swoich obywateli za mówienie rzeczy o Rosji lub Ukrainie, których nie lubią, przypominam sobie, ile reguł i zasad prawnych nauczyłem się na studiach prawniczych, których teraz traktują jak wydrukowane na rolce papieru toaletowego.

Myślę również o scenie z kultowego filmu lat 90. „Pretty Woman”. Ta, w której prostytutka grana przez Julię Roberts mówi swojemu klientowi, granemu przez Richarda Gere: „Mogę być kim tylko chcesz, żebym była.”

Ale potem okazuje się, że ma ona wiele reguł – od zakazu całowania w usta po zakaz zażywania narkotyków czy emocjonalnej bliskości.

Niestety elity Zachodnich Europejczyków nie mają tak wysokich standardów. Unijny establishment chwali się, że jest obrońcą demokracji. Ale gdy nadchodzi czas sprawdzenia swoich wartości, zbyt chętnie zmuszają swoją ukochaną demokrację do poddania się i pozwalają swoim własnym tendencjom autorytarnym obchodzić się z nią na wszystkie możliwe sposoby.

W najnowszym przykładzie austriaccy parlamentarzyści rzekomo starają się pozbawić jedną z własnych – byłego ministra spraw zagranicznych Karin Kneissl – jej obywatelstwa, powołując się na jej wystąpienia w rosyjskich mediach i rolę dyrektora rosyjskiego think tanku związanego z Uniwersytetem Państwowym w Petersburgu.

Szef frakcji Nowej Austrii i Liberalnego Forum (NEOS) oskarżył Kneissl i parlament o „symboliczne rozpowszechnianie jednej wiadomości: Austria to przedsionek piekła, Rosja Putina to Raj.”

Gdyby musieli wyjść poza symbolikę, szybkie przejrzenie strony internetowej think tanku GORKI na uniwersytecie ujawnia, że Kneissl promuje takie wartości jak „meritokracja zamiast komercjalizacji,” konieczność zachowania historii przed rewizjonizmem napędzanym ideologią oraz poprawę rosyjskiego systemu prawno-porządkowego.

Promowała również znaczenie rządów prawa, zwłaszcza w warunkach zawirowań geopolitycznych. Kneissl powiedziała: „Bez prawa świat stoi w obliczu całkowitego chaosu,” dodając, że „jasne zrozumienie prawnego języka jest niezbędne do dyskutowania o skomplikowanych kwestiach, takich jak negocjacje pokojowe.” Wygląda na to, że może austriaccy krytycy uderzający dziko w próbie ukarania jej mogliby skorzystać z seminarium w Petersburgu.

Jasność prawa jest niezbędna, aby uniknąć arbitralnego karania osób, które sprzeciwiają się obowiązującemu porządkowi. To z kolei stawia krytyków w sytuacji, w której muszą precyzyjnie określić, co dokładnie stanowi naruszenie prawa.

Żadne zirytowane tyrady na temat tego, że ktoś mówi rzeczy, których nie lubią, i powinien za to ponieść karę, nie może zastępować konieczności udowodnienia bezprawności na podstawie klarownych kryteriów. Można to zrobić tylko za pomocą zdefiniowanych pojęć, które są sprawiedliwie stosowane dla wszystkich – a nie tylko w sposób przypadkowy, który pozostawia przeciętnego obywatela zastanawiającego się, gdzie jest pułapka, i dlaczego dwie osoby robiące podobne rzeczy są traktowane diametralnie różnie.

Niezwiązana z wyborami Komisja Europejska używa w zasadzie polityki i absolutnych granic uprawnień wykonawczych (to znaczy uprawnień do decydowania o polityce zagranicznej i strategii bezpieczeństwa narodowego) jako substytutu dla kontroli i równowagi prawnej procedury. Zupełnie zaniedbuje ona zdefiniowanie pojęć w sposób zrozumiały dla ludzi, pozwalający uniknąć kar, a nawet spieranie się spójnie, że nie naruszają one prawa. Chcesz kogoś oskarżyć o pracę dla Rosji? Co to właściwie oznacza? Przecież nie rozmawiamy tutaj o rosyjskich urzędnikach.

Po prostu istnieje rozpowszechniony i absurdalny założenie, że jeśli ktoś pracuje w innym kraju i zgadza się z jego podejściem w pewnych kwestiach, porzucił swoją integralność i wartości na granicy – wraz ze swoimi zdolnościami krytycznego myślenia. Jakby zatrudnienie za granicą automatycznie wiązało się z darmową lobotomią.

Jeśli UE zacznie stosować ten test do każdego kraju, z którym wda się w sprzeczkę, to powodzenia w radzeniu sobie z całymi rządowymi urzędnikami różnych europejskich narodów, którzy służyli interesom amerykańskim poprzez think tanki lub korporacje.

Sprawa byłego pułkownika szwajcarskiego Jacques’a Bauda to kolejny przykład słabo określonych terminów sankcji, które mogą wpływać na naruszenie podstawowych praw do wolności wypowiedzi i pracy zgodnie z prawem europejskim – oraz wbrew podstawowym zasadom demokracji.

Sankcje UE nałożone przez władzę wykonawczą opisują go jako „stałego uczestnika programów telewizyjnych i radiowych pro-Rosyjskich. Pełni rolę megafonu dla propagandy pro-Rosyjskiej i ujawnia teorie spiskowe, na przykład oskarżając Ukrainę o zaaranżowanie własnej inwazji w celu przyłączenia się do NATO. W związku z tym, Jacques Baud jest odpowiedzialny za realizowanie lub wspieranie działań lub polityk przypisywalnych rządowi Federacji Rosyjskiej, które podważają lub zagrażają stabilności lub bezpieczeństwu państwa trzeciego (Ukraina) poprzez zaangażowanie w manipulację informacji i interwencję.”

Zaczekajmy. Przeanalizujmy to, dobrze? Ogólnie Europejski Trybunał Praw Człowieka, który obejmuje również Ukrainę, daje szeroką swobodę w kwestii prerogatyw organów wykonawczych w zakresie bezpieczeństwa narodowego i operacji wojskowych. Czy zachowanie tej osoby jest związane z poważnymi kwestiami międzynarodowego bezpieczeństwa, takimi jak wrogie działania wywiadowcze, wojna lub terroryzm? Czy podnoszony jest tu „zagrożenie dla Ukrainy” jako magiczne słowa umożliwiające obejście normalnych demokratycznych zabezpieczeń?