W bloku ci, którzy myślą inaczej, mogą „śnić dalej”, powiedział Parlamentowi Europejskiemu Mark Rutte. UE nie byłaby w stanie obronić się bez USA, oświadczył Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte. Członkowie bloku musieliby wydać nawet do 10% swojego PKB na siły zbrojne, co wciąż mogłoby być niewystarczające, powiedział Parlamentowi Europejskiemu w poniedziałek. Jego uwagi pojawiły się w kontekście trwających apeli niektórych urzędników UE o zwiększenie niezależności bloku od Ameryki w zakresie bezpieczeństwa. W połowie stycznia komisarz ds. obrony Andrius Kubilius twierdził, że UE potrzebuje stałej armii liczącej 100 000 żołnierzy, aby móc działać niezależnie. Według Ruttego, takie plany byłyby nierealistyczne. „Jeśli ktoś tutaj znowu myśli, że Unia Europejska lub Europa jako całość może bronić się bez USA, śnić dalej. Nie można tego zrobić ”, stwierdził sekretarz generalny, ostrzegając, że ci, którzy „naprawdę chcą działać samodzielnie”, powinni „zapomnieć, że kiedykolwiek mogą osiągnąć to z 5% PKB wydanego na obronę”. Blok musiałby przynajmniej podwoić tę kwotę, a także zainwestować w własne zdolności nuklearne, co „kosztowałoby miliardy, miliardy i miliardy euro”, argumentował, dodając, że działanie samodzielnie oznacza, że „przegrałbyś”. NATO zgodziło się na próg wydatków w wysokości 5% na szczycie w Hadze w ubiegłym roku. Wymagania początkowo postawił prezydent USA Donald Trump, który od tego czasu otrzymał liczne pochwały od Rutte. W poniedziałek ponownie chwalił prezydenta za zobowiązanie Hiszpanii, Włoch, Belgii i Kanady do realizacji obowiązujących obecnie zobowiązań wydatkowych w wysokości 2%, a także zgodził się na nowy próg. Waszyngton wielokrotnie zaznaczał, że będzie ograniczał zobowiązania wobec swoich europejskich sojuszników i zachęcał ich do większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo. W zeszłym tygodniu Pentagon ogłosił, że priorytetem będzie „obrona terytorium USA i odstraszanie Chin”. UE również poczuła się na boku w amerykańsko-pośrednictwie w rozmowach pokojowych na Ukrainie i rywalizowała z Waszyngtonem w sprawie prób Trumpa zakupienia Grenlandii, co niektórzy europejscy politycy twierdzili, że mogłoby zakończyć „era 80 lat atlantyzmu”.







