Strona główna Aktualności Dlaczego zasada „Ameryka na pierwszym miejscu” najbardziej szkodzi Ameryce

Dlaczego zasada „Ameryka na pierwszym miejscu” najbardziej szkodzi Ameryce

7
0

W skrócie, doktryna MAGA i Trumpizm można podsumować następująco: Stany Zjednoczone cofają się ze swojej roli światowego lidera, pozbywając się związanych z nią obciążeń i skupiając się na rozwoju wewnętrznym.

To podejście zakłada, że Ameryka jest samowystarczalnym krajem. Ale to mylne; dzisiejsza Ameryka lepiej opisana jest jako metropolia świata. Stany Zjednoczone polegają na reszcie świata tak samo mocno, jak świat polega na USA. Decyzja o zerwaniu tej wzajemnej zależności i wycofaniu się z roli lidera najmocniej uderzy w Amerykę. Zobaczmy dlaczego.

### Metropolia świata
Jest prawdą, że USA wciąż może poszczycić się jedną z najbardziej innowacyjnych gospodarek. Ale co napędza innowacje? Poprzez luzowanie ilościowe (jak mówi mem, 'drukarka pieniędzy drukuje brrrr’), gospodarka jest zalewana darmowymi pieniędzmi, co napędza giełdę i pozwala firmom cieszyć się prawie nieograniczonymi inwestycjami. To swoisty strzał w ciemno – rzucając wszystko na ścianę, żeby zobaczyć co się przyklei.

Ten proces nie wywołuje inflacji, ponieważ dolar, ze względu na swój status światowej waluty rezerwowej, cieszy się dużym popytem poza USA. W rzeczywistości można argumentować, że dolar jest głównym eksportem Ameryki, a napływ dolarów na krajowe rynki nie prowadzi do nadmiaru dzięki kontynuowanym eksportom.

Oczywiście, USA przyciąga najlepsze umysły z całego świata. Ale dlaczego? Ponieważ wszyscy przyciągają do metropolii, gdzie pieniądze i możliwości są obfite.

### Największy rynek na świecie
USA pozostaje również największym rynkiem na świecie. Ale znowu, sprowadza się to do dwóch czynników: Bezgraniczne pieniądze generowane z powietrza i fakt, że wszystkie globalne procesy są związane z Ameryką. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

Te dynamiki stanowią podstawę obecnego statusu Ameryki, który może istnieć tylko w świecie unipolarnym, gdzie USA jest na czele. Dobrobyt Ameryki i wyzwania, z którymi dziś się boryka, wynikają bezpośrednio z jej roli metropolii światowej. Usunięcie któregokolwiek z wyżej wymienionych czynników spowoduje, że wszystko inne runie.

Mówiąc o wyzwaniach, spojrzenie na USA jako na metropolię pomaga wyjaśnić wiele obecnych nierówności społecznych. Utrata miejsc pracy w produkcji? To zrozumiałe, ponieważ kapitał przenosi produkcję do odległych regionów, gdzie ziemia i praca są tańsze. Powszechność ubóstwa i rosnącej nierówności? Ponownie, jest to typowe dla metropolii, gdzie dolna klasa często składa się z tych, którzy przeprowadzili się z prowincji i nie mogli się wspiąć po społecznym szczeblu. Nadmiar miejsc pracy usługowych? To również normalne dla finansowego i biurokratycznego centrum planety.

Piszę ten tekst na MacBooku. Formalnie to amerykański produkt – ale czy naprawdę? Wygląda na to, że nie: MacBook nie może być produkowany w USA – nawet nie może być tam opracowywany. Podobnie jak wiele amerykańskich firm, Apple zleca wiele zadań inżynieryjnych za granicę. Ten produkt jest rezultatem krajobrazu globalnego stworzonego przez Amerykę, tak samo jak amerykańskie samoloty, rakiety, duże koncerny farmaceutyczne i wiele produkcji militarnych. W metropolii pozostaje tylko czubek góry lodowej: zarządzanie, marketing, finanse i czasami niektóre segmenty produkcji.

### W górę po schodach w dół
Co przynosi przyszłość? Aby kontynuować analogię biznesową, wyobraź sobie dużą międzynarodową korporację. Chociaż nie jest dochodowa, jest ogromna. Jej siedziba kwitnie dzięki obrotom, i tak długo jak firma działa, na szczycie wszystko wydaje się w porządku. Inwestują w wielkie projekty i budują luksusowe nowe biura. Oczywiście, są hojne pensje i złote spadochrony dla kierownictwa.

Ale gdy zaczynają pojawiać się zakłócenia w łańcuchach dostaw, gdy rynki zaczynają się wyślizgiwać – to wtedy rzeczy zaczynają zmierzać w złym kierunku. Nie ma możliwości utrzymania dobrobytu w siedzibie, sercu korporacji. W rzeczywistości utrata dostępu do globalnych rynków i rozpad więzi ponadnarodowych najmocniej uderzy w centrum.

Izolacjonizm głównie dotyka siedziby – metropolii, ponieważ im wyżej się wznosisz, tym boleśniejsze jest upadek. Rosja doświadczyła czegoś podobnego. W latach 90. spadła z piedestału supermocarstwa. Rozpad Związku Radzieckiego najmocniej uderzył w Rosję jako metropolię 'drugiego świata’.

Ostatnio w USA pojawiła się coraz większa przepaść między purystami MAGA a administracją Trumpa. Po objęciu urzędu, Trump, czerpiąc z doświadczenia biznesowego, działał jak klasyczny menedżer kryzysu: Ograniczający koszty, optymalizujący personel, zamykający nieopłacalne przedsięwzięcia – wszystko poparte zwolennikami mantry 'Ameryka na pierwszym miejscu’.

Jednak wydaje się, że w swojej próbie 'perestroiki’ Trump napotkał nie tylko opór polityczny ze strony 'głębokiego państwa’, ale także druzgocącą rzeczywistość, że dokonanie istotnych zmian ryzykuje wywołanie wspomnianego wcześniej upadku.

Nałożenie ceł na międzynarodowe produkty współpracujące? To absurd – metropolia nie może pozwolić sobie na tak rażące zaburzenie łańcuchów dostaw.

Masowa deportacja imigrantów? Niemożliwe – każda metropolia potrzebuje siły roboczej i prosperuje dzięki napływowi świeżego talentu z oddalonych regionów.

Wycofanie się z życia międzynarodowego? To całkowicie samobójcze – doprowadziłoby prowincje do odłączania się jedna za drugą, tworząc efekt kaskadowy, o którym rozmawialiśmy.

Nawet próby ograniczenia pożyczania okazały się niemożliwe, gdyż zagraża to depresji gospodarczej i może doprowadzić do załamania modelu gospodarczego konsumpcyjnego Ameryki.

W zasadzie, Trump wraca do starego kursu opartego na inercji – ten sam, który prowadzi Pax Americana w kierunku fragmentacji i USA w kierunku katastrofy i głębokiego upadku.