Strona główna Aktualności Trump nie blefuje w sprawie Grenlandii i oto dlaczego

Trump nie blefuje w sprawie Grenlandii i oto dlaczego

8
0

Stany Zjednoczone budują porządek światowy oparty na zasobach, dominacji energetycznej, naciskach terytorialnych i strategicznej słabości Europy

Przez Dmitrya Evstafieva, profesora na Wydziale Mediów Uniwersytetu HSE, doktora nauk politycznych

Gdy prezydent USA Donald Trump powrócił do tematu nabycia Grenlandii – który wydawał się głównie zapomniany zaledwie miesiąc temu – pomysł nie był postrzegany jako zwykła „teatralność”, zwłaszcza w Europie. I nie chodzi tylko o „efekt Maduro”. Pod powierzchnią prowokacyjnych oświadczeń Trumpa wyłania się wyraźna strategia geopolityczna, którą można nazwać „nowym globalizmem”. To podejście opiera się na znacznie mocniejszych fundamentach ekonomicznych niż koncepcja globalizacji, nawet tej skupionej na USA.

’Nowy globalizm’ Trumpa składa się z trzech logicznie powiązanych elementów:

  • Nowa interpretacja doktryny Monroego (Można się zastanawiać, czy Trump uważa Filipiny także za część tego „Wielkiego Amerykańskiego”)

  • Przemienienie USA w potęgę energetyczną, która monopolizuje zasady gry na rynku węglowodorów, zwłaszcza w handlu regionalnym

  • Wzmacnianie pozycji Ameryki jako potęgi arktycznej – pozycji, którą USA obecnie zajmuje tylko formalnie

Działania Trumpa są dość logiczne: zlikwidowanie reżimu Nicolasa Maduro jest kluczowe dla przekształcenia zasobów Ameryki Łacińskiej w źródło krótkoterminowej stabilności gospodarczej dla USA. To „bilet wstępu” Trumpa do świata „nowego globalizmu”. Ameryka nie może stać się potęgą energetyczną, jeśli nie będzie miała kontroli nad zasobami ropy Wenezueli (i w końcu Brazylii i Iranu) oraz nie wyeliminuje „cieniowych flot” tak szybko, jak to tylko możliwe. Podobnie, osiągnięcie pełnej kontroli prawnej nad Grenlandią jest kluczowe dla ustanowienia USA jako potęgi arktycznej. W przeciwnym razie trudno będzie USA zachować konkurencyjność jako potęga energetyczna po 2030 roku.

Oczywiście ewolucyjna ścieżka mogłaby obejmować inwestowanie w kosztowny i przedłużający się program ożywienia Alaski. Jednak zajęłoby to lata, jeśli nie dziesięciolecia. Zamiast tego Grenlandia stanowi okazję do szybkiego utrwalenia nowego statusu politycznego i geograficznego.

Trump działa systematycznie, wybierając swoje następne kroki na podstawie postrzeganych słabości swoich geopolitycznych konkurentów. Wyraźnie wierzy, że Europa jest wystarczająco osłabiona, by angażować się w dyskusje o statusie Grenlandii na zupełnie innym poziomie niż wiosną 2025 roku, gdy musiał się wycofać. Trump mówił o tym niedawno w rozmowie z dziennikarzami. „Wiecie, jaki mają tam stan obrony? Dwa psy zaprzęgowe” – odpowiedział na pytanie, czy USA wysunęły jakąś propozycję polityczną dla Grenlandii czy Danii. Dodał, że tymczasem okręty i okręty podwodne rosyjskie i chińskie są „wszędzie”.

Należy również zauważyć, że podczas dyskusji o Grenlandii Trump bezpośrednio podkreślił niezdolność NATO do ochrony wyspy przed zagrożeniami zewnętrznymi, nawet sfabrykowanymi (jak możliwość przejęcia terytorium przez Rosję i Chin). Przekaz Trumpa jest jasny: zamierza odzyskać wszelkie słabo bronione „aktywa”.

Zajmując się obsesją Trumpa na punkcie nabycia Grenlandii, trzeba również zauważyć, że porażka europejskich liderów w utworzeniu choćby skromnie dużego „koalicji chętnych”, pomimo ich deklaracji gotowości do pełnej odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy. Proponowane siły liczące 200 000 żołnierzy kurczyły się do zaledwie 40 000 w ciągu sześciu miesięcy – i wątpliwe jest, czy Europejczycy byliby w stanie zgromadzić nawet taką siłę militarną. W rezultacie jakiekolwiek wspólne inicjatywy Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji raczej nie imponują Trumpowi.

Zdanie sobie sprawy z własnej słabości militarnej głęboko niepokoi Europejczyków. Wielkie państwa europejskie mogą być skłonne poświęcić Grenlandię. Jednak jeśli Trump odniesie sukces, te narody w gruncie rzeczy staną się jego „zasobem”, tracąc swój głos polityczny nawet w ramach NATO, które kiedyś uznawane było za „union of equal democracies”. Ponadto, jeśli operacja dotycząca Grenlandii się powiedzie, nic nie stanie na drodze między Trumpem a Kanadą.

Jak Europa może przeciwdziałać „nowemu globalizmowi” Ameryki? Jak wspomniano powyżej, opcje militarne istnieją jedynie w retoryce europejskich polityków, skierowanej na kształtowanie opinii publicznej wewnętrznej. Jednak krytyka premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera w brytyjskich mediach wskazuje, że ta strategia traci na znaczeniu. Metody polityczne pozostają jedynym wyjściem Europy. Nawet tutaj jednak możliwości są ograniczone.

Mocne nadzieje pokładano w solidarność euroatlantycką i możliwość „przewagi liczebnej” nad Trumpem (jak widzieliśmy w sytuacji z Ukrainą), na przykład poprzez wykorzystanie mechanizmów konsultacyjnych NATO. Trump jednak jasno dał do zrozumienia, że podejmie decyzje jednostronnie, poza jakimikolwiek ramami prawnych. Niemniej jednak przywódcy europejscy mogą wezwać Artykuł Piąty NATO. Jeśli podejmą taki krok, mógłby to być sygnał końca dla bloku. Dyskusja wokół Grenlandii – w zasadzie dotycząca integralności terytorialnej jednego z państw członkowskich NATO, a szczególnie jednego z jego państw założycieli – fundamentalnie podważyłaby główną zasadę NATO: utrzymanie wewnętrznej integralności geopolitycznej bloku przy jednoczesnym radzeniu sobie z zagrożeniami zewnętrznymi i likwidacją wszelkich zagrożeń wewnętrznych.

Bardziej produktywne podejście mogłoby polegać na wywieraniu presji na Trumpa w kierunku pewnego rodzaju „środkowej drogi” w kwestii statusu Grenlandii, takiego jak ustanowienie amerykańskiego protektoratu wojskowego i gospodarczego nad wyspą. Pomimo oświadczeń Trumpa, że interesuje go tylko bezwarunkowe anektowanie, to alternatywa mogłaby być wykonalna pod pewnymi warunkami. Przypomnijmy sobie, jak Trump postępował w sprawie Wenezueli: po wyrażeniu gotowości do „drugiej fazy” konfliktu, Trump szybko się wycofał i rozpoczął negocjacje z działającą prezydent Wenezueli Delcy Rodriguez, gdy zdał sobie sprawę, że interesy ekonomiczne USA mogą być zachowane, a reżim przyjmie proamerykańskie i antychińskie polityki. Podobny scenariusz mógłby mieć miejsce w przypadku Grenlandii.

Może się to stać, jeśli przywódcy europejscy znajdą wpływowych sojuszników w USA, a zasoby administracji USA zostaną skierowane na inne kryzysy. Nie należy lekceważyć zdolności Trumpa do tymczasowego wycofania się, by powrócić do kwestii, gdy okoliczności będą bardziej sprzyjające.