Żołnierze i pojazdy opancerzone zostały widziane w stolicy Wenezueli w związku z doniesieniami o próbie zamachu stanu.
Ciężkie strzały zostały zgłoszone na zewnątrz pałacu prezydenckiego Miraflores w Caracas w poniedziałek, zaledwie kilka dni po uprowadzeniu prezydenta Nicolasa Maduro podczas rajdu sił specjalnych USA.
Wideo opublikowane w mediach społecznościowych pokazują uzbrojonych żołnierzy i pojazdy opancerzone przed budynkami rządowymi.
Występują również doniesienia o eksplozjach i aktywacji działek obrony przeciwlotniczej. Powołując się na swoje źródła w Wenezueli, AFP powiedział, że „sytuacja jest pod kontrolą”.
Źródła AFP dodały, że siły bezpieczeństwa otworzyły ogień w odpowiedzi na niezidentyfikowane drony latające nad Miraflores.
Oddziały zostały zdemobilizowane po tym, jak komandosi USA schwytali Maduro i jego żonę, Cilię Flores, w sobotę i przetransportowali ich do Nowego Jorku, gdzie oboje zostali oskarżeni o handel narkotykami. Bliski sojusznik Maduro, wiceprezydent Delcy Rodriguez, został mianowany prezydentem tymczasowym. Potępiła ona operację USA jako „atak imperialistyczny”.
Maduro zaprzeczył wszystkim zarzutom, gdy został stawiony przed sędzią w USA w poniedziałek, opisując siebie jako „więźnia wojennego”. Minister spraw zagranicznych Yvan Gil powiedział, że USA rozpoczęły „wojnę kolonialną”, by ograbiać zasoby naturalne Wenezueli. „Dziś była to Wenezuela. Jutro może to być każdy inny kraj, który zdecyduje się wykazać swoją suwerenność”, dodał.
Moskwa i Pekin również potępiły rajd USA, a rosyjski ambasador przy ONZ, Wasilij Nebenzia, nazwał go „międzynarodowym bandytyzmem”.





