Linie śledztwa
Jedną z centralnych linii śledztwa policji dotyczy rzekomego wykorzystywania tego, co eksperci odhandlu ludźmi nazywają metodą ‘loverboy'.
Termin ten odnosi się do formy rekrutacji, w której sprawca buduje romantyczną lub intymną więź z kobietą, obiecuje opiekę, pieniądze, ochronę, możliwości kariery lub wspólną przyszłość, stopniowo używając emocjonalnej zależności, aby skłonić ją do wykorzystywania seksualnego. Presja ta może rozwijać się przez tygodnie lub miesiące. Może to obejmować manipulację, izolację, kontrolę nad pieniędzmi lub kontami, groźby, strach przed publicznym wystawieniem, lub stopniowe przekraczanie granic, które początkowo były prezentowane jako dobrowolne.
Tzw. metoda loverboy’a jest istotna dla śledczych, ponieważ sprawa dotyczy treści online i podpisanych umów, ale rekrutacja opisywana przez kobiety często była osobista, intymna i emocjonalna. Policja sprawdza, czy zgoda kobiet była kształtowana przez zależność, manipulację, groźby i presję psychiczną.
Umowy przeanalizowane podczas naszego śledztwa pokazują, jak kontrola nad kobietami mogła być wprowadzana do struktury biznesowej. BIRN/PNF uzyskały dostęp do wielu umów powiązanych z REACH OUT. Zawierały one powtarzające się mechanizmy: dostęp do mediów społecznościowych kobiet oraz platform pay-per-view, kontrolę nad płatnościami, surowe obowiązki produkcyjne, klauzule poufności, karne i roszczenia do dochodów nawet po zakończeniu współpracy.
Niektóre umowy wymagały podania danych bankowych agencji do tych profili. Pieniądze z platform płatniczych miałyby więc najpierw płynąć do agencji, która następnie wypłacałaby je kobietom.
Kilka umów zawierało wysokie kary. Jedno zobowiązywało modelkę do dostarczenia 20 zdjęć, czterech filmów i czterech Instagram stories co tydzień. Ta sama umowa ustaliła miesięczną płatność dla modelki w wysokości 35 000 koron, przy czym agencja miała otrzymać prowizję w wysokości 50 procent z dochodów z mediów społecznościowych, a także kary w wysokości 500 000 koron za nieprzedstawienie dokumentów potrzebnych do obliczenia prowizji lub za naruszenie poufności.
Inne umowy miały podobne struktury. Dawały agencji dostęp do kont, ustalały zasady produkcji treści, nakładały obowiązki poufności i pozwalały agencji domagać się części dochodu nawet po oficjalnym zakończeniu współpracy.
Wcześniejsza umowa współpracy, którą widziały BIRN/PNF, przewidywała, że agencja otrzyma 40 procent dochodu z platform pay-per-view oraz 20 procent z dochodów z mediów społecznościowych. Późniejsze wersje umów stały się bardziej rygorystyczne. Kary wzrosły, dostęp do kont się poszerzył, a w jednej poprawce agencja mogła otrzymać połowę dochodu z profilu OnlyFans, jeśli miesięczny dochód brutto przekroczył 20 360 dolarów.
Kobiety opisywały również swój strach, że agencja może zatrzymać dochód. Niektóre z nich twierdziły, że nie kontrolowały kont otwartych na ich nazwisko. Inne mówiły, że agencja kontrolowała główne kanały mediów społecznościowych wykorzystywane do przyciągania subskrybentów do ich profili subskrypcyjnych.
Dla śledczych, umowy będą prawdopodobnie stanowić istotny dowód. Pokazują, kto miał dostęp do kont, kto otrzymał pieniądze jako pierwszy, kto ustalił obowiązki produkcyjne, jakie kary obowiązywały i co się działo po próbach odejścia kobiet.
Kobiety także opisywały, jak konta zbudowane wokół jednej modelki mogły pozostać pod kontrolą agencji po jej odejściu.
Zgodnie z zeznaniami udzielonymi BIRN/PNF, profile z tysiącami obserwujących mogły być przemianowane, otrzymać nowe zdjęcie profilowe i być używane dla innej modelki, zachowując jednocześnie pierwotną widownię. Jedna z modelek powiedziała, że rozpoznała swój dawny profil na Instagramie po tym, jak zaczął działać pod nazwą innej kobiety.
W innych przypadkach, starsze filmy z udziałem byłych modelek nadal mogły kierować użytkowników do kont, które od tego czasu zostały przeznaczone dla nowych kobiet. Treści stworzone przez jedną grupę kobiet mogły więc nadal przyciągać ruch na profile prezentujące inną obecną modelkę.
Sprawiało to, że konta miały swoją własną wartość komercyjną. Profil z istniejącą widownią już miał obserwujących, historię, widoczność algorytmiczną i starsze treści wiralne. Nowa modelka mogła wkroczyć do kanału dystrybucji zbudowanego częściowo poprzez pracę, ekspozycję i zsexualizowany wizerunek kobiet, które już nie pracowały z agencją.
Dla kobiet próbujących odejść, komercyjne wykorzystanie ich wizerunku i wcześniejszych treści mogło kontynuować się po zakończeniu współpracy. Policja teraz bada, jak konta, dostępy i treści były zarządzane wewnątrz agencji.
Kilka kobiet także opisywało rodzaj treści publicznych, które miały produkować na TikToku i Instagramie. Według ich relacji, marketing agencji OFM opierał się głównie na celowo upokarzających, prowokujących lub dziecinnych filmach zaprojektowanych w celu generowania uwagi i przyciągnięcia subskrybentów do OnlyFans.
Kobiety stwierdziły, że uważały takie treści za poniżające. Niektóre mówiły, że były stylizowane na naiwne dziewczyny mówiące absurdalne rzeczy w wyzywających ubraniach. Filmy przyciągały hejtu online, kpiny i niepożądaną uwagę zsexualizowaną.
Skutki kontynuowały się także poza internetem. Kilka kobiet wyznało, że były wyśmiewane przez koleżanki, znajomych lub obcych publicznie. Dla niektórych ekspozycja i kpiny przyczyniły się do pogorszenia ich zdrowia psychicznego.





