Strona główna Aktualności ’Jak bydło na rzeź’: Twój nieoficjalny przewodnik po porodzie w Rumunii

’Jak bydło na rzeź’: Twój nieoficjalny przewodnik po porodzie w Rumunii

21
0

Możesz zawsze mieć nadzieję na dużą rodzinę. Po urodzeniu pierwszego dziecka istnieje 75 procent szans, że spróbujesz zajść w ciążę ponownie. Jeśli odniesiesz sukces, możesz zdecydować się na poród w domu, aby uniknąć kolejnej wizyty w szpitalu. Istnieje jednak także szansa, że nie będziesz chciała już więcej przechodzić przez poród. Kiedy odzyskujesz siłę, skupiasz ją na walce z uczuciami depresji, lęku i winy, że nie jesteś wystarczająco dobrym rodzicem dla swojego dziecka.

„Po operacji czułam się jak kawałek mięsa, gotowa do krojenia i czyszczenia. W moim wnętrzu czegoś brakowało, to było „wyciągnięte”. Miałam depresję poporodową przez dwa lata.”

„Miałam liczne ataki paniki, kiedy przypominały mi się te momenty w szpitalu, sama, kiedy musiałam podejmować decyzje, zanim jeszcze mogłam pomyśleć.”

„Zrobiło mi się niedobrze tylko przy wspomnieniu. Nawet teraz, mam noce, w których śnię… Nigdy nie miałam odwagi, by ponownie zajść w ciążę. Teraz tego żałuję, ale jest za późno.”

„Wiem, że nie jestem jedyną, która to przeszła [męka]. To jest powód spadku dzietności! Żadna kobieta nie chce być okaleczona na całe życie!”

„Bardzo chciałabym drugiego dziecka, ale strach przed ponownym porodem jest znacznie większy niż pragnienie! Za każdym razem, gdy słyszę o pięknych przeżyciach, zaczynam płakać i myśleć: „Dlaczego nie ja?””

Możesz się zastanawiać, czy to jest takie samo wszędzie. Nie jest. W Włoszech, Polsce czy Niemczech możesz mieć partnera przy sobie podczas porodu. Jeśli dziecko rodzi się zdrowe, nie zostaniecie rozdzieleni w szpitalu. W Niemczech czy Holandii możesz udać się do centrum rodzenia zamiast do szpitala. Będą tam wykwalifikowane położne, aby nie obciążać zbytnio personelu medycznego – lekarz będzie obecny tylko w razie potrzeby. Czasami również w Rumunii może być dobrze.

„Urodziłam przy akompaniamencie położnych. Było to budujące rodzić z tak wieloma kobietami obok mnie, którzy mnie wspierają i trzymają mnie za rękę.”

„Rodzenie było szczytowym momentem, i czułam, jakbym się odradzała. Ból był niewyobrażalnie intensywny, ale personel medyczny i ja pracowaliśmy jak zespół.”

„To było podnoszące na duchu, magiczne. Spędziłam w szpitalu pięć godzin po porodzie, z dzieckiem i mężem. Nikt mi dziecka nie zabierał… Urodziłam delikatnie, bez interwencji, w ciszy, przy wyłączonych światłach, bez pośpiechu, po prostu wydychając dziecko.”

Ale istnieje 40 procent szans, że wyjdziesz ze szpitala stwierdzając, że Rumunia nie jest bezpiecznym miejscem do porodu.

„Większość tego, co się dzieje w Rumunii, niszczy pewność siebie matki w jej własne ciało. Mówią ci, że nie możesz rodzić naturalnie – twoje ciało jest wadliwe. Nie możesz karmić piersią – twoje mleko nie jest wystarczająco dobre. I że potrzebujesz garści leków. Serio, gdybyśmy były takie słabe, to nie istniałybyśmy nawet jako gatunek.”