Strona główna Aktualności Od Srebrenicy do Melbourne: Dzieci ocalonych zachowują pamięć o ludobójstwie w Bośni.

Od Srebrenicy do Melbourne: Dzieci ocalonych zachowują pamięć o ludobójstwie w Bośni.

18
0

Ich celem jest teraz wejście do szkół. Dzięki kontaktom z Muzeum Dzieciństwa w Wojnie w Sarajewie, mają nadzieję wprowadzić zorganizowane materiały nauczania na temat ludobójstw w Srebrenicy, Rwandzie i Kambodży do australijskich sal lekcyjnych.

„W szkole islamskiej to łatwe”, mówi Cehic. „W szkole publicznej jest trudniejsze. Ale tam właśnie to ma największe znaczenie.”

Finansowanie na razie jest nieformalne. Członkowie społeczności przekazują małe sumy. Przycisk do dotacji cicho czeka na ich stronie internetowej, rzadko używany.

„Pieniądze nie są problemem”, mówi Suljagic. „Organizacja jest. Nasi rodzice nigdy nie mieli czasu ani narzędzi, żeby budować instytucje. My mamy.”

To poczucie przesunięcia pokoleniowego przewija się przez wszystko, co robią. Ich rodzice uciekali przed wojną. Oni poruszają się po uczelniach, parlamentach i mediach.

„Tutaj mamy białą przewagę”, mówi jasno Suljagic, z australijskim akcentem. „Wyglądamy na Australijczyków. To otwiera drzwi. Możemy wykorzystać to do mówienia prawdy.”

Ich aktywizm nie ogranicza się do Bośni. Podobnie jak wiele rodzin ocalałych, odnoszą paralele do współczesnych konfliktów. Podczas ubiegłorocznej ceremonii, obok Kwiatu Srebrenicy wznoszono flagi palestyńskie. Podczas rozmowy z BIRN, Suljagic nosiła również małą flagę palestyńską i Kwiat Srebrenicy na swojej piersi.

„Dla mnie Srebrenica to symbol”, mówi Suljagic. „Nie tylko tego, co spotkało Bosniaków, ale tego, co się dzieje, gdy świat odwraca wzrok.”

Cehic dodaje, że takie połączenia są naturalne dla dzieci ocalałych z ludobójstwa. „Rozpoznajesz język dehumanizacji. Słyszysz go ciągle.”

Mimo to, główne misje pozostają skoncentrowane: uczczenie swoich rodzin i zapewnienie, by ich historie nie zniknęły.

„Mój ojciec nie 'umarł'”, mówi Suljagic. „Został zamordowany. Słowa mają znaczenie.”

Grupa planuje kolejną dużą ceremonię w Melbourne w lipcu, być może w centralnym, neutralnym miejscu, a nie w sali meczetu. Mają nadzieję zaangażować naukowców, artystów i nauczycieli. Chcą dotrzeć poza społeczność bośniacką.

„W innym przypadku,” mówi Cehic, „po prostu powtarzamy ten sam krąg.”

Ta odpowiedzialność jest cichym silnikiem stojącym za Children of Srebrenica Melbourne: nie nostalgią, nie zemstą, ale ciągłością.

Ich rodzice przetrwali ludobójstwo i wypędzenie. Teraz ich dzieci muszą przetrwać zapomnienie.

„Nie możemy zostawić tego przypadkowi”, mówi Suljagic. „Jeśli my tego nie opowiemy, ktoś inny przepisze to na nowo.”

W kraju oddalonym o połowę świata od Bośni, dzieci Srebrenicy budują coś, czego ich rodzice nigdy nie mieli czasu sobie wyobrazić: publiczną pamięć, wypowiadaną po angielsku, opartą na dowodach, i niesioną przez nowe pokolenie.

„To nie chodzi o życie w przeszłości,” mówi Cehic. „Chodzi o upewnienie się, że przyszłość zna historię.