Strona główna Kultura Poruszający, tragiczny biograf jazzowego wielkiego

Poruszający, tragiczny biograf jazzowego wielkiego

15
0

Bill Evans był przełomowym amerykańskim pianistą, który zmagał się z wieloma osobistymi tragediami i poważnym problemem narkotykowym. Ten nowy dramat o nim przybliży Ci jego hipnotyczną muzykę. Podczas gdy mogą być ulubieńcami sezonów nagród, biografie muzyczne stały się coraz bardziej krytykowanym gatunkiem, z ich wyświechtanymi tropami – nagłymi odkryciami twórczymi, wynegocjowanymi krzywej narracji wzlotu-upadku-wzlotu. Duży problem – jak z filmami o jakimkolwiek artyście, szczególnie – brzmi: jak naprawdę udać się do przekazania i zgłębienia ich geniuszu, niewypowiedzianego jakim może być? Ten dramat o torturowanej legendzie jazzu z USA, Billu Evansie, wcielonym przez Norwega Andersa Danielsena Lie (Najgorsza Osoba na Świecie), nie do końca rozwiązuje to zagadanie, ale jest atmosferyczny, pięknie zilustrowany i uchwytuje coś potężnego na temat trudnego dziedzictwa posiadania wyjątkowego talentu twórczego. Jego irlandzki reżyser, Grant Gee, jest być może najlepiej znany ze swojego dezorientującego rockumentacji z 1997 roku, Meeting People is Easy, które uchwyciło zespół Radiohead na kryzysie, gdy podróżowali po świecie po przytłaczającym sukcesie swojego albumu Ok Computer. Everybody Digs Bill Evans to bardziej spójny, skomponowany dzieło, ale równie szczery. Evans był pianistą znany ze swojego pionierskiego wpływu na formę, a w szczególności za to, jak zrewolucjonizował jazzowe trio wraz z basistą Scottem LaFaro i perkusistą Paulem Motianem. Film otwiera się żywo, wprowadzając widza do nowojorskiego klubu w 1961 roku, gdzie trio występuje: zmieniając ujęcia między rękami, ustami i oczami muzyków, te ostatnie zamknięte w quasi-orgazmicznej zadumie, czarno-biała kinematografia Piersa McGraila jest głęboko, uwodzicielsko zmysłowa, aby pasować do ich gry. Jednak zanim napisy końcowe się skończą, tragedia uderza – Scott ginie w wypadku samochodowym po zaśnięciu za kierownicą. I stąd film staje się znacznie surowszy, mroczniejszy – i ogółem mniej muzyczny. Evans radzi sobie z emocjonalnymi skutkami – albo i nie, tak czy inaczej – poprzez odwoływanie koncertów, ucieczkę w narkotyki (znane zbliżenia do bulgotających łyżek) i spanie na kanapie u swojego brata Harry’ego (Barry Ward). (Context: Opis filmu biograficznego o legendzie jazzu Billu Evansie.)(Fact Check: Wzmianki o poszczególnych aktorach i reżyserze).