Nannie i jej wspólnicy nie są zadowoleni z tej wiadomości: Tam musi uciekać na koniu z tłumem wrzeszczących czarownic w gorącym pościgu, „Wi’ mony an eldritch skriech and hollo”. Na szczęście dla niego, czarownice nie mogą przekroczyć biegnącej wody, a rzeka Doon jest w pobliżu. Tam udaje się przebiec przez most na bezpieczeństwo, ale Maggie koń nie jest już tak szczęśliwy. Nannie chwyta za jej ogon tuż gdy staje na Brig O’ Doon, i – spoiler – zostaje z „ledwo kikutem”.
Żarty proste i mrożąca krew w żyłach obrazowość
Carruthers nazwał to „dość utartym fabułą opowieścią o duchach”, ale sposób, w jaki Burns opowiada swoją historię oznacza, że „nie ma innej wiersza takiego jak ten w szkockiej literaturze”. Tam O’Shanter jest „niewiarygodnie bogaty, tak wizualny, tak starannie opracowany i tak dobrze prowadzony”, mówi Mackay BBC. „To jest tyle w nim: od sposobu, w jaki Burns wchłonął i przyswoił krajobraz i folklor Ayrshire, gdzie się urodził, oraz Dumfriesshire, gdzie pisał wiersz, do jego głębokiego zainteresowania nadprzyrodzonym, do różnych uwag, jakie czyni na temat zawiłości ludzkich relacji i płci. Wszystko to jest tak fascynujące.”
Jest tam wierszowane po szkocku, a inne po angielsku. Są tam proste żarty i mrożąco makabryczne obrazy. Są tam hołdy dla radości z picia z przyjaciółmi w przytulnej karczmie: „Kings may be blest, but Tam was glorious. /
O’er a’ the ills o’ life victorious!” I są tam refleksyjne mądrości filozoficzne na temat ulotności tych radości: „Ale przyjemności są jak rozsypane makówki, / Chwytasz kwiat, jego kwiat opadnie.” Czasami narrator zwraca się do samego Tama: „O Tam, gdybyś tylko był taki mądry, / Jak podjąłbyś radę swojej żony Kate!” Inne razy zwraca się do innej postaci lub czytelnika / słuchacza – dlatego, według Irvine, wiersz „nadaje się do wykonania” i stał się stałym punktem programu Wieczerzy Burnsowskiej.







