Strona główna Kultura Historia największego finałowego ujęcia w historii kina

Historia największego finałowego ujęcia w historii kina

11
0

Po prostu najlepsze?

Oczywiście istnieje wiele pretendentów do tytułu najwspanialszego finałowego ujęcia w historii kina. Zobaczenie Statuy Wolności w „Planecie Małp”, powolne uświadamianie sobie w „Absolwencie”, zamrożenie klatek w „Butch Cassidy i Sundance Kid”, zamknięcie drzwi w „Ojcu Chrzestnym” oraz Normy Desmond prosząca o zbliżenie w „Bulwarze Zachodzącego Słońca” zasługują na wspomnienie. Ale żadne z tych nie zostało powtórzone tak często jak ostatni moment w „Światłach wielkiego miasta”.

Filmy tak różne jak „Czterysta batów”, „This Is England”, „Zaginiona dziewczyna” i „Moonlight” zawdzięczają Chaplinowi dług. Wszystkie kończą się postaciami spoglądającymi w obiektyw kamery. Kilka filmów było o wiele bardziej otwartych w swoich hołdach. „Manhattan” Woody’ego Allena (1979) kończy się postacią smutnie uśmiechającą się do swojej młodej dziewczyny Tracy, po tym jak potwierdza, że jedzie do Londynu na pół roku. Rok później, w „The Long Good Friday”, reżyser John Mackenzie skoncentrował się na gangsterze Bobie Hoskinsie, przechodzącym przez różnorodne emocje, gdy zdaje sobie sprawę, że został złapany przez zabójców IRA i zostanie zabity.

Nawet koniec „Potworów i spółki” Pixar’a kłania się w stronę „Świateł wielkiego miasta”. Zamiast pokazywać ponowne spotkanie Sulleego z Boo, po tym jak para została pozornie na zawsze rozdzielona, gdy portal do jej sypialni został zniszczony, widzimy tylko jak otwiera jej drzwi, rozgląda się, słysząc Boo mówiącą „Sierotko!” i uśmiechając się.

Alamy
Koniec filmu Potwory i spółka od Pixara kłania się hołdowi dla Chaplina z „Świateł wielkiego miasta” (Zdjęcie: Alamy)

Jak to często bywa, zwięzłość sprawia, że te momenty stają się jeszcze bardziej potężne. Ale nadal wymaga to godzin kreatywności, umiejętności i talentu – a także tysięcy, czasami milionów, dolarów – aby umieścić te sceny na taśmie filmowej. Było to szczególnie prawdziwe w przypadku „Świateł wielkiego miasta”. Nie tylko był to najdroższy film Chaplina – z kosztami produkcji w wysokości 1,5 mln dolarów (około 30 mln dolarów lub 22 mln funtów obecnie) – ale spędził lata nad tworzeniem historii, kręceniem jej i miejmy nadzieję, że sprosta ogromnym oczekiwaniom, które spotkały jego pracę.