Fani w pubach i na strefach kibica w całym kraju są załamani po tym, jak Argentyna wyeliminowała Anglię z Mistrzostw Świata 2-1 w półfinale.
Trzy Lwy prowadziły 1-0, kiedy Antony Gordon strzelił bramkę w 55. minucie.
Ale wtedy, gdy fani myśleli, że praca jest już prawie zrobiona, Argentyna urządziła późne powroty, zdobywając gole Enzo Fernández i Lautaro Martinez zaledwie siedem minut między nimi.
Zrozpaczeni kibice Anglii mieli ręce przy głowie, a przyjaciele pocieszali się nawzajem po ostatnim gwizdku.
Trzy Lwy liczyły na zapewnienie sobie miejsca w finałze Mistrzostw Świata po raz pierwszy od 60 lat – tysiące kibiców podróżowały za ocean, aby oglądać grę Anglii, a miliony innych oglądały transmisje z meczu w swoich domach.
Na półmetku fani nerwowo ściskali swoje kufle, gdy obie drużyny pozostawały bezbramkowe mimo popełnienia 19 fauli.
Ale były sytuacje euforii w Leeds, gdzie 4 500 fanów Anglii zalało Plac Millennium miasta, gdy Anglia strzeliła bramkę kilka minut po przerwie.
Kufle wylewały się wysoko w wieczornym niebie, gdy fani dziko świętowali z sobą.




