Kibice Pucharu Świata, którzy udają się na strony takie jak X w poszukiwaniu świeżych spojrzeń na turniej, zamiast tego witani są niekończącym się strumieniem memów, na których wiodące role odgrywają dwie postaci tegorocznego turnieju: kapitan Argentyny Lionel Messi i Gianni Infantino, szwajcarski prezydent FIFA. W jednym z nich Infantino popycha niemowlęcą twarz Messiego w wózku. W innych delikatnie trzyma jego dłoń lub kołysze go w ramionach. Gdzie indziej nosi koszulkę Argentyny albo, rozebrany do pasa, tańczy celebracyjny walc ze strzelcem w szatni Argentyńczyków. Implikacje mogą być bardziej jasne: FIFA, skandalami zaczernione ciało sterujące światowym futbolem, chce, aby drużyna grająca dzisiaj półfinał przeciwko Anglii w Atlancie zdobyła trofeum po raz czwarty. Niektórzy powiedzą, że FIFA i jej prezydent mają tylko siebie same winne za tak poważne podejrzenia. W końcu, po tym jak chciwie wręczyli prezydentowi Donaldu Trumpowi nową nagrodę pod nazwą Pokojowej Nagrody FIFA w grudniu ubiegłego roku, FIFA odwróciła czerwoną kartkę, która wykluczyłaby gwiazdora amerykańskiej drużyny, Folarina Baloguna, z gry w kluczowym meczu tego turnieju – po tym jak Infantino otrzymał telefon od prezydenta. Dla wielu fanów ten fakt wzmocnił przekonanie, że dla FIFA nie ma rzeczy niemożliwych, łącznie z łamaniem swojej rzekomej neutralności, aby przechylić turniej na korzyść drużyny, która najlepiej służy jej interesom komercyjnym i politycznym. (Kontekst: Memes z Infantino i Messim stały się popularne na mediach społecznościowych, sugerując sprzyjanie Argentynie przez FIFA. Fact Check: Niektóre wydarzenia i osoby w tekście mogą być fikcyjne lub oparte na spekulacjach.)





