Pomimo stosunkowo niskiego profilu publicznego, David Arakhamia (R), lider frakcji Sługa Narodu w parlamencie, zajmuje stanowisko, któremu niewielu urzędników może dorównać. (Lisa Litvinenko/The Kyiv Independent)
Władze ukraińskie były ogarnięte poważnym skandalem korupcyjnym w listopadzie ubiegłego roku, największym od wielu lat, który skłonił licznych posłów z partii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do uznania go za moment do ostateczności. Uwaga skupiona była na jednym człowieku: Andriju Jermaku, wpływowym szefie sztabu prezydenta. Teraz, gdy śledczy się zebrały i naciski polityczne rosły, niektórzy z jego rywali wyczuwali, że jego pozycja jest wreszcie zagrożona. Wśród nich był David Arakhamia, 47-letni szef rządzącej frakcji parlamentarnej, który był jednym z niewielu urzędników, którzy wciąż mogli się skontaktować z prezydentem, mimo przeszkód stawianych przez Jermaka.
„David był jednym z pierwszych, który poszedł do prezydenta i powiedział mu, że (Jermak) powinien odejść”, powiedział 'The Kyiv Independent’ poseł pro-rządowy zaznajomiony z wydarzeniami.
„Wszyscy odgrywaliśmy naszą rolę,” dodał poseł, który mówił anonimowo, aby móc swobodnie rozmawiać. „To nie było proste rozwiązanie z Jermakiem. Wszyscy dokładnie wiedzieliśmy, co każdy z nas robił, aby upewnić się, że w końcu odejdzie.”
Jermak został zwolniony po przeszukaniach w swoim biurze. Wewnętrznie w rządzącej partii jego następca wywołał ulgę.





