Strona główna Aktualności Siostra ujawnia szczegóły wypadku, który zabrał życie taty i brata.

Siostra ujawnia szczegóły wypadku, który zabrał życie taty i brata.

20
0

Kiedy Kelsey Lewis zostawiła swojego ojca i brata na pasie startowym lotniska w Illinois, gdy przygotowywali się do wejścia na pokład swojego prywatnego samolotu, poczuła nietypową chęć objęcia ich za ręce. Nigdy by nie pomyślała, że będzie to jej ostatnia szansa, by ich przytulić i że w ciągu kilku godzin doświadczeni piloci zginą. Jej ojciec, Jimmy Don Lewis, 48 lat, oraz brat, Brayden Ty Lewis, 22 lata, zginęli w drodze powrotnej z meczu Cardinals, gdy pilotowany przez Jimmy’ego samolot Beechcraft Baron 55 trafił w niekorzystne warunki pogodowe i runął z nieba. Teraz Kelsey powiedziała Daily Mail, że ich tragiczna decyzja o nieświadomym przelocie prosto w serce burzy może być spowodowana błędem w systemie śledzenia pogody samolotu. Software był zgodnie z nią opóźniony o 30 minut podczas ich lotu w piątek wieczorem, błędnie sugerując im, że „wyjdą z przerwy” między burzą i będą mogli bezpiecznie wrócić do domu. Ale gdy zegar zbił 22.48, mały, prywatny samolot stracił kontakt. Policja sądzi na podstawie informacji o śledzeniu lotów, że para próbowała skręcić samolot z dala od burzy, ale skończyła w „schodzącym spiralu”. Kelsey boryka się z traumą straty, pocieszając się pożegnalnym gestem i jednym wspólnym zdjęciem, które zrobili z tatą i bratem w drodze do Illinois. „Zrobiliśmy zdjęcie, i to był… to był nasz ostatni raz, kiedy go zobaczyliśmy, i ostatnie wspólne zdjęcie” – powiedziała Daily Mail z łzami w oczach. Obraz ukazuje Jimmy’ego za sterami, obok niego Brayden w tylnej części samolotu w drodze do Chicago. Grupa wyruszyła razem z domu Lewises w Siloam Springs koło granicy Oklahoma-Arkansas, aby Kelsey i jej narzeczony mogli odebrać nowy samochód w Illinois. Podczas gdy para wybrała się autem, Jimmy i Brayden zdecydowali się zostać, żeby obejrzeć mecz Cardinals, z którego ostatecznie nigdy nie wrócili. Samolot był w powietrzu zaledwie 22 minuty przed upadkiem, według Kelsey. „Część mnie życzy sobie, żebyśmy pojechali samochodem, ale wiem, że i tak by polecili po usłyszeniu o meczu i wszystkim innym, i tak by to zrobili” – powiedziała Kelsey. Zatrważająco wspomniała, że miała nietypowe zmartwienia co do sprawdzenia szczegółów lotu. „W tej całej nocy, nie wiem dlaczego, ale sprawdziłam status lotu, kiedy mieli wystartować” – powiedziała Daily Mail. Teraz zdjęcie i objęcia, które im dała, będą rzeczą, którą Kelsey będzie pielęgnować na zawsze.