Aligator o długości 12 stóp, który zabił kobietę na Florydzie, został zidentyfikowany dzięki makabrycznym śladom ugryzień na jej ramieniu, które pasowały do zębów zwierzęcia.
Brittany Clark, lat 31, została zabita 28 czerwca podczas wędrówki z jej chłopakiem, Chance’em Allisonem, ich przyjaciółmi i psami w Lesie Stanowym Little Big Econ, który znajduje się na północny wschód od Orlando.
Grupa zatrzymała się, aby popływać w rzece Econlockhatchee. Clark stała w zaledwie trzech stopach wody, kiedy 12-stopowy aligator niespodziewanie zaatakował.
„Rząd zębów na głowie aligatora pasuje do śladów zębów na lewym ramieniu” – stwierdził wstępny raport koronera hrabstwa Orange, który został zdobyty przez New York Post.
Zwierzę chwytnęło i złapało rękę Clark, a następnie włączyło ją w rolkę śmierci, co jest zachowaniem aligatora, w którym gady chwytają zdobycz i gwałtownie wirują w wodzie.
Chłopak kobiety, Allison, próbował odeprzeć aligatora, ale również został wciągnięty do wody. Gady na chwilę puściły Clark, ale potem ugryzły jej drugą rękę.
Allison kontynuował próby wyciągnięcia swojej dziewczyny z wody i w końcu mu się udało. Alegator się wycofał, ale do tego czasu Clark doznała poważnych obrażeń.
Raport koronera wskazał, że miała częściowo odciętą lewą rękę i otwartą złamaną prawą rękę, które spowodowane były rolką śmierci.
Brittany Clark, 31, została zabita przez aligatora na Florydzie 28 czerwca. Władze ustaliły, który aligator zabił ją, dopasowując jego żuchwę do pozostawionych śladów ugryzienia na jej ramieniu
Clark wędrowała ze swoim chłopakiem Chance’em Allisonem, ich przyjaciółmi i psami. Grupa zatrzymała się, aby popływać w rzece, gdy została zaatakowana
Aligator chwycił Clark i włączył ją w rolkę śmierci, co spowodowało poważne obrażenia. Nagranie z kamery ciała reagującego policjanta pokazuje go przygotowującego to, co wygląda na opaskę uciskową, podczas gdy Allison wydaje się opiekować Clark pod namiotem
Gdy Allison w końcu zdołał przynieść Clark z powrotem na brzeg, przyjaciele w ich grupie już zadzwonili na 911.
Pierwsi responderzy wykryli lekki puls i zawieźli ją do szpitala, ale zmarła w drodze, według Komisji ds. Ochrony Przyrody i Łowienia Ryb Florydy. Oficjalnie uznano ją za zmarłą w szpitalu o godzinie 14:48.
Później wysłano płatnerzy, aby znaleźć aligatora, który zabił Clark. Złapali i zabili dwie podejrzane o to zwierzęta, z których jedno miało 12,5 stopy, a drugie 13 stóp.
Płatnerzy przekazali DNA do laboratorium, aby potwierdzić, który z zwierząt zabił 31-latka, i zachowali głowy aligatorów, jeśli będą potrzebne do określenia przyczyny i sposobu śmierci.
Wtedy ustalono, że żuchwa 12-stopera pasuje do śladów ugryzień, jakie pozostawił na ramieniu Clark.
Ponure połączenia telefoniczne na lince 911 wykonane przez przyjaciół pary malują przerażający obraz ataku aligatora.
„Złe, bardzo złe, proszę, pośpiesz się… traci dużo… proszę pośpiesz się…” – można było usłyszeć, jak mówi jeden z rozmówców.
„Jak poważne jest ugryzienie?” – zapytał dyspozytor w pewnym momencie.
Chłopak Clarka opublikował hołd dla niej kilka dni po jej śmierci, obiecując, że zatroszczy się o jej psy, z którymi jest przedstawiona
Clark stała w zaledwie trzech stopach wody, kiedy została zaatakowana przez aligatora. Jest przedstawiona stojąca w innym zbiorniku wodnym w innym dniu
Atak aligatora miał miejsce w Lesie Stanowym Little Big Econ, który znajduje się na północny wschód od Orlando
„Okropne” – odpowiedział rozmówca przed opisaniem obrażeń. „Obie jej ręce są zwichnięte… wręcz… jedna ręka jest kompletnie usunięta” – powiedział rozmówca.
Śmierć Clark była trzecim zgłoszonym przypadkiem śmiertelnego ataku aligatora na Florydzie w ciągu siedmiu dni. Dwie zgonu miały miejsce w ciągu 24 godzin w Centralnej Florydzie.
Komisja ds. Ochrony Przyrody i Łowienia Ryb Florydy stwierdza, że zgony w wyniku ataku aligatora są rzadkie, ale agencja wysyła płatnerzy, aby zabić wszystkie zwierzęta, które atakują ludzi i są uznawane za szczególnie niebezpieczne dla ludzi, zwierząt domowych lub mienia.
Allison opublikował hołd dla swojej dziewczyny na Facebooku kilka dni po jej śmierci, w którym napisał: „Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Mieliśmy tyle rzeczy zaplanowanych i wspomnień do zrobienia.”
„Byłaś tak szczególną osobą i nie zasługiwałaś na odejście w taki sposób. Kocham cię i nie martw się o nijakie sprawki, ja zatroszczę się o nie na zawsze” – dodał, odnosząc się do psów Clark.



