Argentina dokonała niesamowitego zwrotu akcji, aby utrzymać swoje szanse w Pucharze Świata, odzyskując prowadzenie 3-2 nad Egiptem w doliczonym czasie gry. Wspaniałą bramkę strzelił Enzo Fernandez, zamykając epickie spotkanie 1/8 finału w Atlancie. Pierwszą bramkę dla Argentyny zdobył Cristian Romero dopiero w 79. minucie, zanim Lionel Messi wyrównał wynik, zrezygnuł z jego wcześniejszego pudła z rzutu karnego.
Egiptowi było bardzo przykro. Przewodzili przez ponad godzinę po bramce Yassera Ibrahima i zdawało się, że wyeliminują obrońców tytułu, gdy Zico podwoił prowadzenie w połowie drugiej połowy. Argentyna nie mogła kontrolować kontry. Wydawali się już skończeni.
Ale Messi, który wzruszył się w trakcie obchodów po meczu, stworzył coś, co wydawało się mało prawdopodobne przez większość spotkania. Niewiele zdarzyło się legendzie, która zmarnowała swój drugi rzut karny w Pucharze Świata. Stał przed upokarzającym wyjściem.
39-letni kapitan Argentyny asystował przy bramce głową Romera, a następnie uderzył piłkę poza zasięg Mostafy Shobeira wyrównując wynik. Zmieniło to nastrój meczu całkowicie, a Fernandez zmiażdżył marzenia Egiptu po podaniu Lautaro Martinezowi.
Nie obyło się bez kontrowersji. Egipt wcześniej zaobserwował, że bramka Zico została słusznie anulowana za faul na Lisandro Martinezie w akcji. Chcieli, aby zwycięska bramka została cofnięta ze względu na faul tego samego gracza na Salahu tuż przed akcją. Jednakże nie było żadnego ułaskawienia.
Był to skandaliczny odwrót drużyny napędzanej czystą emocją. Ile jeszcze razy ten człowiek Messi, i ci, których Gary Neville nazwał jego ochroniarzami, będą sięgać po przysłowiowe źródło? Może jeszcze trzy razy. Ta drużyna Argentyny udowodniła, że nigdy nie jest pokonana.






