Ukraina znowu obiecała sprzedać dwie swoje państwowe banki do końca tego roku. Była to obietnica, którą składała i łamała przez dekadę. Przeszkodą nie jest już wola polityczna, ale cena. Państwo chce dużo pieniędzy za swoje duże banki; zagraniczni nabywcy, którzy rzeczywiście się pojawiają, zapłacą niewiele, a to tylko za te mniejsze – nigdy za państwowe giganty, których sprzedaż jest prawdziwym celem.
Najnowsza obietnica padła 24 czerwca, gdy gubernator Narodowego Banku Ukrainy (NBU), Andrii Pyshnyi, powiedział Kyiv Independent, że Sense Bank i Ukrgasbank mają „dobrą szansę” na sprzedaż przed końcem 2026 roku, a „ambitna strategia” dla banków państwowych ma być gotowa do końca miesiąca.
Powiedział to na marginesie Ukraine Recovery Conference w Gdańsku – wydarzenia, które Ukraina organizuje, aby przyciągnąć zagranicznych inwestorów, którzy do tej pory odrzucili propozycję zakupu jej banków.
Sprzedaże nie są opcjonalne. Zapisane są one w memorandum z MFW, które zobowiązuje Kijów do zmniejszenia ingerencji państwa w sektor bankowy, który obecnie kontroluje ponad połowę, a także wpisane są w szerszy program reform, który Ukraina musi wprowadzić, aby dołączyć do UE.
Strategia z 2016 roku ustawiła terminy dotarcia do udziałowców instytucji World Bank i EBRD do 2020 roku; do 2021 roku wszystkie te terminy zostały przegapione.
To sprawia, że zastój jest testem czegoś, co ma znaczenie dla zachodnich podatników: czy warunki związane z miliardami pomocy są spełnione, a prywatny kapitał będzie podążał za tą pomocą do Ukrainy.
Oficjalnym stanowiskiem jest, że nabywcy czekają. Wicegubernator NBU, Dmytro Oliynyk, powiedział w tym miesiącu, że zainteresowanie zagranicznych inwestorów „już się pojawia”, że jedna duża europejska grupa bankowa wynajęła doradcę, aby przygotować ofertę, i że oczekuje się, że strategiczni inwestorzy będą głównymi nabywcami, zobowiązując się każdy do €200-300 milionów.
Oficjele proponowali nawet wprowadzenie akcji PrivatBank na ukraińskiej lub polskiej giełdzie po cenie, której spodziewają się, że osiągnie jedną i pół razy wartość księgową – mniej więcej o połowę więcej niż wycena banków na papierze.
Profesjonaliści są mniej pewni. Serhii Budkin z FinPoint, który pomógł sprzedać Aval Bank za 1 miliard dolarów dwie dekady temu, uważa, że banki w krajach UE zmieniają właścicieli nawet za połowę wartości kapitału, a oczekiwanie na więcej za ukraiński bank w kraju będącym w stanie wojny jest nierealne, chyba że państwo ułatwi transakcję – na przykład pozwoli zagranicznemu nabywcy przesłać zyski do swojego kraju. Jedna strona oczekuje jednej i pół razy wartości księgowej. Druga oferuje połowę tej kwoty.
…
[Podobne konteksty i informacje zweryfikowane w innych miejscach]





