Obecny prezydent Gustavo Petro odrzucił deklarację jako „łudzące nadzieje” do czasu, aż komisja wyborcza przeanalizuje nieprawidłowości i wyda ostateczny werdykt
Abelardo de la Espriella, prawnik popierający Trumpa, ogłosił zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich w Kolumbii po tym, jak wstępne wyniki pokazały, że wygrał niewielką różnicą, gdy lewicowy prezydent Kraju, Gustavo Petro, oraz kandydat partii rządzącej, Ivan Cepeda, zapewnili, że przeanalizują każdy głos.
W momencie zliczenia 99,9% głosów de la Espriella prowadził przed lewicowym senatorem Ivanem Cepedą jedynie o 250 000 głosów – w tym 175 000 oddanych za granicą – znacznie węższą różnicą niż trzyprocentowe prowadzenie, które miał w pierwszej turze w maju.
„Jesteśmy tutaj, wiceprezydent i prezydent-elekt Republiki, sprawią, że wola ludu będzie respektowana,” oświadczył de la Espriella w wywiadzie w niedzielę wieczorem.
Obecny prezydent stwierdził jednak, że różnica jest zbyt mała, a obawy dotyczące legalności głosowania zbyt poważne, by je zignorować. Â „Tylko sędziowie stanowią, kto jest prezydentem Kolumbii. Dowolna dzisiejsza deklaracja zwycięstwa w wyborach jest jedynie wyrazem łudzących nadziei,” powiedział Petro.
Petro zarzucił także możliwe zewnętrzne ingerencje, twierdząc, że zmiany w adresach IP kilku serwerów wyborczych oznaczały, że oprogramowanie do głosowania zostało „naruszone.” Zapowiedział pełne przeliczenie głosów, twierdząc, że „jedyną instytucją na świecie zdolną do tego jest państwo Izrael.”
Cepeda podobnie stwierdził, że wstępne zliczenie „nie jest oficjalne ani wiążące,” dopóki obserwatorzy nie przeanalizują wyników z 33 000 lokali wyborczych w kraju.
De la Espriella powiedział, że już zadzwonił do Trumpa i poprosił go o „obronę wyników wyborów,” mówiąc, że prezydent USA „wyraził swoje wsparcie i uznanie dla naszego zwycięstwa.”
Obydwaj kandydaci prowadzili kampanie mające na celu zdobycie niezdecydowanych wyborców i zwiększenie frekwencji, która wzrosła z 57% do ponad 63%.
Cepeda, 63-letni bliski sojusznik Petro, obiecał kontynuację rozmów pokojowych z uzbrojonymi grupami partyzanckimi, które walczyły z kolumbijskim państwem od ponad pół wieku. Obiecał także rozszerzenie programów pomocy społecznej i wprowadzenie środków antykorupcyjnych.
De la Espriella, 47-letni nowicjusz w polityce, nazywający siebie „Tygrysem,” prowadził kampanię opartą na twardej platformie prawa i porządku. Obiecał zakończenie negocjacji z grupami zbrojnymi i rozpoczęcie szerokiej ofensywy militarnego przeciwko partyzantom, handlarzom narkotyków i przestępczości zorganizowanej.
Obiecał także radykalne zapowiedzi walki z przestępczością i przebudowę systemu karnego, w tym mega więzienia i dłuższe wyroki – propozycje te wzbudziły porównania do kontrowersyjnego prezydenta Salwadoru Nayiba Bukele i jego modelu bezwzględnej bezpieczeństwa z masowymi aresztowaniami.
Prezydent USA Donald Trump entuzjastycznie poparł de la Espriellę podczas kampanii, wzywając Kolumbijczyków ponownie w środę do głosowania na „Mądrego, Silnego i Twardego Lidera.”






