Stojąc w Izbie Parlamentu Szkocji, przygotowując się do złożenia uroczystej przysięgi Królowi, najnowszy nowy przybysz z pewnością stanowił imponującą postać.
Ubierając się w swoje studentowskie najlepsze chinosy, niebieską marynarkę i koszulę Nehru, bujne włosy opadające, Q Manivannan usankcjonował przysięgę posłuszeństwa, poprzedzając deklarację sentymentalnym sentymentem: „Składam tę przysięgę dla ludzi Szkocji i ich dobrobytu. Mój piękny dom”.
Samozwańczy „queer Tamilczyk”, urodzony w Indiach, jest „niemęski” i używa zaimków „oni/one”.
Manivannan pochwalił się, jak jest „zafascynowany bardziej troskliwą polityką zakorzenioną w klasie robotniczej, queer i solidarnej” – esoterycznym terminem dla inkluzywności – dodając z radością: „To jest to, jak wygląda różnorodność władzy!”
Być może tak. Jednak wybór tego barwnego członka Parlamentu Szkocji (MSP) wywołał wir kontrowersji, stawiając ostre pytania dotyczące kandydatury Manivannana i podważając wiarę wielu osób w integralność naszego systemu wyborczego.
Centralnym punktem tego jest fakt, że Q Manivannan, który przebywa w Wielkiej Brytanii, aby studiować na studiach doktoranckich, nie jest obywatelem Wielkiej Brytanii. Ich kandydatura była legalna, ponieważ MSP zgodzili się na zmianę prawa, która rozszerzyła prawa kandydatury na obywateli zagranicznych z ograniczonym zezwoleniem na pobyt, w tym na wizach studenckich.
Wiza Manivannana ma wygasnąć na koniec tego roku, a ustawa szkocka stanowi, że MSP zostanie wtedy pozbawiony prawa pełnienia funkcji w Holyrood. Powstaje groteskowa perspektywa, że Manivannan może być deportowany z kraju, w którym zasiada jako legislator, kreując jego prawa.
Manivannan twierdzi, że podejmuje kroki w celu naprawienia sytuacji poprzez złożenie wniosku o wizę absolwentów, która umożliwi legalne pozostanie w Wielkiej Brytanii na kolejne trzy lata.







