Strona główna Aktualności Monitoring CCTV uchwytuje agresywnego partnera – ale unika więzienia

Monitoring CCTV uchwytuje agresywnego partnera – ale unika więzienia

22
0

Kobieta była zdumiona, gdy sędziowie oszczędzili jej agresywnego partnera od więzienia, pomimo tego, że materiał z monitoringu pokazał, jak wielokrotnie ją bił, kopał i pluł podczas agresywnego ataku. Nagrania z monitoringu pokazały Spencera Deana wielokrotnie atakującego swoją partnerkę, którą nazywamy Marie, aby zachować jej tożsamość, podczas miesięcy przemocy w domu w Ashford, w hrabstwie Kent.

Jedno wideo pokazało Deana tak mocno uderzającego ją, że upadła na sofę, zanim uderzył ją ponownie. Inne pokazywały, jak rzucał przedmiotami, zmuszał ją na łóżko i mówił jej, że „mam nadzieję, że umrzesz”.

Marie twierdzi, że kamery – pierwotnie zainstalowane z powodów związanych z jej dziećmi – ostatecznie ją uratowały.

Funkcjonariusze odkryli przemoc dopiero po przybyciu na miejsce i znalezieniu uprawianych przez Deana roślin konopi w strychu, co doprowadziło ich do przejrzenia niepokojących nagrań zarejestrowanych w domu.

Przemoc wyszła na jaw po tym, jak Marie sekretnie wysłała SMS-a do sąsiada, prosząc go o wezwanie policji, bo osiągnęła „kres swojej wytrzymałości”.

Mimo przyznania się do wielokrotnych napadów, uszkodzeń mienia i uprawy konopi, a także po tym, jak nagrania z monitoringu zarejestrowały miesiące brutalnego znęcania się nad Marie w ich domu, Dean uniknął kary pozbawienia wolności, gdy sędziowie zaakceptowali zalecenia kuratora i zdecydowali o nałożeniu kary w postaci prac społecznych.

Marie była zszokowana decyzją, twierdząc, że „zdziwiona” jest, że nie został wysłany do więzienia pomimo wielokrotnych ataków i wpływu na nią i jej dzieci.

(Fact check: Artykuł opisuje dramatyczną historię napaści na partnerkę i zaskakującą decyzję sędziów. Sytuacja ta wywołała wiele kontrowersji.)

(Fact check: Sprawca został oskarżony o kilka przestępstw z użyciem przemocy, uszkodzenia mienia oraz uprawę konopi. Pomimo dowodów z kamer, sędziowie zdecydowali się na karę w postaci prac społecznych i zakaz kontaktu z pokrzywdzoną.)