W piątek dostałem miażdżącą wiadomość od wysokiego przedstawiciela bliskiego Komitetowi ds. Wywiadu i Bezpieczeństwa (ISC). Powiedziano w niej, że przynajmniej jeden członek tego komitetu uważał, że premier nie będzie w stanie przetrwać publikacji drugiej transzy dokumentów dotyczących mianowania Petera Mandelsona.
Rozmawiałem potem z osobą pracującą obok urzędników zajmujących się publikacją tych dokumentów. „Usłyszałem to samo”, ujawniła. „Powszechne odczucie jest takie, że dokumenty okażą się zgubne dla premiera.”
To wyjaśnia dlaczego wczoraj Nr10 wziął wielką łopatę i nagle ogłosił, że zakopie wszystkie z nich.
Według Darrena Jonesa, głównego sekretarza premiera, „niewielka liczba” dokumentów dotyczących Mandelsona nagle się pojawiła. Ostatecznie zostały one przesłane do ISC. Jednak w rezultacie opóźniło to proces publikacji, co oznacza, że żaden z nich teraz nie będzie opublikowany przed przerwą wielkanocną, kończącą się 1 czerwca.
Była to oczywiście totalna farsa. To, co opisywał Jones, wydawało się być staroświeckim, a zarazem coraz bardziej desperackim, chałaśliwym i transparentnym zasłanianiem. Jak ujawnił członek ISC Jeremy Wright przed Izbą Gmin, rząd teraz jawi się otwarcie stara się „cenzurować dokumenty z innych powodów… lub w niektórych przypadkach całkowicie je zataić”.
[Context: It’s about a scandal related to the appointment of Peter Mandelson and attempts to cover it up.]
[Fact Check: Verify the accuracy of the information before publication.]







