Strona główna Aktualności Jak Starmer powiedział, że pozwoli swojemu rywalowi stanąć – a potem lobbuje,...

Jak Starmer powiedział, że pozwoli swojemu rywalowi stanąć – a potem lobbuje, aby go zablokować

22
0

Minister rządu odetchnął z ulgą. „Wszystkie obozy przywódców zgodziły się na termin wrześniowy. Większość gabinetu jest zaangażowana. Partia parlamentarna popiera Andy’ego. Wojna wreszcie się skończyła”, powiedzieli mi.

Wojna się nie skończyła. A powodem jest to, że Keir Starmer i jego coraz bardziej fanatyczna grupa sojuszników odmawiają ugięcia się przed nieuniknionym i odłożenia broni.

Wczoraj o godzinie 17 nagle ogłoszono, że Andy Burnham został zwolniony do udziału w nadchodzącej wyborach uzupełniających w Makerfield po niezwykle szybkich i tajnych konsultacjach władzowej komisji NEC Partii Pracy.

Powód takiej podstępu ujawnił mi minister pracy: „Musiliśmy działać szybko i w tajemnicy, aby powstrzymać ludzi Starmera przed zniszczeniem całości.„

Tak właśnie robił numer 10 przez ostatnie 24 godziny.

W czwartek po południu Josh Simons, poseł z Makerfield, zszokował Westminster ogłaszając, że ustępuje miejsca Andy’emu Burnhamowi w Parlamencie. Kilka minut później Burnham wydał krótkie oświadczenie, potwierdzając swoją intencję zdobycia kandydatury w tym okręgu.

Według źródła rządowego, w minutach po ogłoszeniu, siedziba Downing Street ogarnęła „ślepa panika„. Inne źródło powiedziało mi, że fakt, iż mandat został złożony przez Simonsa, byłego stratega Starmera, „był kopem w żołądek dla nich. Gdyby wtedy mieli możliwość dosięgnięcia Josha, rozerwali by go na strzępy”.

Kiedy pierwsze emocje opadły, zaczęto zastanawiać się, co można zrobić, aby uratować sytuację. Szczególnie, czy kandydaturę Burnhama można zablokować na posiedzeniu NEC Partii Pracy. „Natychmiastowa opinia była: 'Zablokowaliśmy go kiedyś, po prostu zrobimy to znowu'”, powiedział mi minister.

W czwartek po południu Josh Simons, poseł z Makerfield, zszokował Westminster, ogłaszając, że ustępuje miejsca Andy'emu Burnhamowi w Parlamencie

W czwartek po południu Josh Simons, poseł z Makerfield, zszokował Westminster, ogłaszając, że ustępuje miejsca Andy’emu Burnhamowi w Parlamencie

W tym momencie Starmer został skontaktowany przez Lucy Powell, zastępcę lidera partii. Powell jest bliskim sojusznikiem Burnhama i z tego powodu budzi głębokie podejrzenia u zespołu Starmera. Była gotowa przekazać pewne trudne, ale konieczne, prawdy.

Powell spędziła poprzedni tydzień zbierając opinie członków NEC, wyjaśniła. Była też w kontakcie z związkami zawodowymi, które w środę wydały oświadczenie wzywające premiera do rozpoczęcia uporządkowanego procesu odejścia. Jeśli Burnham zostanie zablokowany, doradziła, byłoby to natychmiastowo śmiertelne dla jego rządów.

Od poniedziałkowego wieczoru, gdy sekretarz spraw wewnętrznych, Shabana Mahmood, poleciła Starmerowi ustalić termin opuszczenia urzędu, a następnie rzekomo ujawniła rozmowę prasie – Starmer był, jak powiedział jeden sojusznik, „zdeterminowany, aby się utrzymać. Jego zdanie było „na was wszystkich”. Ale w tym przypadku zdawało się, że zaakceptował radę.

Krótko po rozmowie z Powell, w siedzibie Downing Street zaczęto briefować media, że premier uważa, iż Burnham powinien mieć wolną rękę w wyborach uzupełniających w Makerfield. Dziennikarzom powiedziano, że sojusznicy Starmera w NEC zostaną poinformowani, aby nie stać na jego drodze.

Jednak w numerze 10 kształtował się inny plan. Według ministra gabinetowego, były szef sztabu Starmera, Morgan McSweeney, który koordynował obronę Starmera poprzez wideokonferencje, zdecydowanie sprzeciwił się pomysłowi, aby pozwolić Burnhamowi kandydować. „Stanowczo był przeciwny”, powiedział mi minister. „Mówił, że Burnhama trzeba zatrzymać za wszelką cenę.”

Wtedy ruszyła nowa operacja, by sabotażować triumfalny powrót Króla Północy do Westminsteru. „Telefonowali do indywidualnych członków NEC, próbując nakłonić ich do zmiany stanowiska. Wywierali presję na swoich ludzi, aby spróbowali go zablokować.

„Mówili jednak: „Nie możecie sprawić, żeby wyglądało, jakbyśmy was do tego zmusili. Musicie powiedzieć ludziom, że podjęliście decyzję niezależnie.”

Potwierdził to drugi minister. „Tak, próbowali znowu wpłynąć na NEC,” powiedzieli. „To całkowicie szalone. Nie zdają sobie sprawy, że jeśli Andy zostanie zablokowany ponownie, to koniec dla Keira. Partia go upomni się o niego.”

Drugą próbą osłabienia Burnhama było opóźnienie złożenia wniosku o wybory uzupełniające. Według źródła z Partii Pracy: „Myślą, że jeśli uda im się to odroczyć wystarczająco długo, być może uda im się zdobyć dla Keira więcej czasu. Być może będą mogli zająć się sytuacją, a nawet dać więcej czasu Reformie na mobilizację w okręgu.”

W poniedziałkowy wieczór sekretarz spraw wewnętrznych, Shabana Mahmood, poleciła Starmerowi ustalić termin opuszczenia urzędu

W poniedziałkowy wieczór sekretarz spraw wewnętrznych, Shabana Mahmood, poleciła Starmerowi ustalić termin opuszczenia urzędu

Za odpowiedzialność za zgłoszenie wniosku o wybory uzupełniające odpowiada whip rządu Jonathan Reynolds. Według innego ministra rządu, został zmuszony do stawienia oporu przed presją sojuszników Starmera, aby odroczyć złożenie wniosku.

Jak zdradził mi jeden z jego kolegów z gabinetu: „Mówili mu, by zrobił wszystko, co w jego mocy, aby odroczyć przedstawienie wniosku. Ale Johnny powiedział im, co mają zrobić. Trzymał się mocno.

Powiedział, że wniosek zostanie złożony według normalnego harmonogramu i w normalny sposób.”

Zostało ogłoszone wczoraj, że wybory uzupełniające odbędą się 18 czerwca.

Wśród ministrów rośnie gniew na to, co postrzegają jako dwulicowość Starmera i zdradę McSweeneya. Jest świadomość, że premier jest pod intensywną presją osobistą, i powszechne przekonanie, że coraz większe zrozumienie Starmera, iż jego czas urzędu dobiega końca, wpływa na jego wyroki.

Ale nie rozumieją, dlaczego Sir Keir nie dostrzega szkód, jakie spowodują próby podkopania Burnhama, jeśli będą kontynuowane w tajemnicy. „Keir lubi myśleć o sobie jako o prostym, uczciwym facetem”, zauważył jeden z jego kolegów. „Ale tak naprawdę nim nie jest. Może być całkowicie podstępny, gdy uważa, że to w jego interesie politycznym.”

Inny minister wskazał na powrót McSweeneya. „Co on robi, wpuszczając go z powrotem?” zauważył. „To szaleństwo. McSweeney to osoba, która wpakowała go w ten bałagan w pierwszej kolejności.” (McSweeney jest przypisywany za powołanie skompromitowanego Petera Mandelsona na ambasadora USA.)

Wśród niektórych sojuszników Starmera rośnie przekonanie, że gra dobiegła końca. „Andiemu zdobycie mandatu było kroplą przepełniającą”, powiedział mi. „Nie przewidzieliśmy tego. Myśleliśmy, że blefuje. Zostanie wybrany, wygra wybory uzupełniające i tyle.”

Ale minister, który uważa, że jest dumny z przynależności do „Bitter Ender” – tak teraz nazywają małą grupę pozostałych zwolenników Starmera w PLP – powiedział mi: „Spójrz, jeśli Keir po prostu zdecydowałby się wymykać, byłoby to kompletnie żałosne. Byłoby słabo odejść, gdy kraj stoi w obliczu tych wszystkich problemów. Czy to teraz nazywamy służbą publiczną?”

„Może i nie. Ale w nieskończenie wielu przypadkach w przeszłości premier chętnie podkreślał, że jednym z kluczowych składników w służbie publicznej jest uczciwość. I publicznie zobowiązując się do pozwolenia Burnhamowi na start, a jednocześnie dając swoim sojusznikom licencję do prywatnego odcięcia mu nóg, Keir Starmer działa zarówno nieuczciwie, jak i lekkomyślnie.

Wiadomość o zdobyciu mandatu przez Burnhama wywołała przypływ optymizmu w Partii Pracy, której odebrano na przeszłość bliski do granic. Jak powiedział do mnie jeden poseł: „Dzięki Bogu! Teraz możemy to zakończyć.”