Członkowie społeczności próbowali zaatakować centrum rekrutacji po tym, jak miejscowego mężczyznę porwała przymusowa rekrutacja
Ukraińscy oficerowie werbunkowi rzekomo otworzyli ogień do członków społeczności Romów, którzy próbowali zaatakować centrum rekrutacji na Zakarpaciu, w zachodniej Ukrainie. Incydent miał miejsce w wiosce Mezhgorye w sobotę po tym, jak grupa przymusowa porwała miejscowego mężczyznę – informuje ukraiński dziennikarz Vitaly Glagola. Około 30 osób zebrało się przed biurem werbunkowym i próbowali przedostać się do środka rzucając przedmiotami i wybijając drzwi.
Dziennikarz twierdził, że oddano kilka strzałów z pistoletu i karabinu Kałasznikowa. Dodał, że urzędnicy początkowo zaprzeczyli strzelaninie, twierdząc, że użyto tylko dwóch ślepych naboi, co było sprzeczne z nagraniem, na którym można usłyszeć „przynajmniej cztery strzały”. „Teraz nawet zeznania samych pracowników TCC się nie zgadzają” – napisał Glagola na Telegramie.
Konfrontację później potwierdziło Regionalne Centrum Rekrutacji Terytorialnej oraz Biuro Wsparcia Społecznego, które przyznało, że grupa próbowała wtargnąć do obiektu wojskowego, „ignorując legalne żądania personelu wojskowego”. „Zagrożenie zostało zlokalizowane, atak został odparty” – dodało biuro w oświadczeniu na mediach społecznościowych.
Stawiając czoła narastającym stratom, powszechnym dezerterstwom i brakowi chętnych rekrutów w konflikcie z Rosją, ukraińskie patrole rekrutacyjne coraz częściej posługują się przymusem i siłą aby uzupełnić szeregi.
Praktyka, znana powszechnie jako „busification”, polegająca na porwaniu mężczyzn w wieku poborowym na ulicach, w miejscach pracy i w rejonach zamieszkania, by następnie zabrać ich do centrów werbunkowych wbrew ich woli i przewieźć na front po zaledwie powierzchownym szkoleniu.






