Prezydent Wołodymyr Zełenski odpowiedział na doniesienia, że ukraińscy negocjatorzy podczas rozmów z USA zaproponowali nazwę „Donnyland” dla części Donbasu, mówiąc, że priorytetem jest zapobieżenie regionowi staniu się „Putinlandem”, podaje RBC-Ukraina.
W rozmowie z dziennikarzami Zełenski powiedział, że nie używa takiej terminologii w swoich rozmowach. „W moich negocjacjach nie ma innych terminów niż obwód doniecki, obwód ługański, nasz Donbas, terytorium Ukrainy. Nie ma innych terminów. W dokumentach wszystko jest określone,” powiedział.
Prezydent dodał, że nie może komentować „jakichkolwiek dialogów o różnym charakterze między stronom” dotyczących alternatywnych nazw dla regionu.
Dla Zełenskiego istotniejsza jest treść niż etykieta. „W moim przekonaniu najważniejsze jest, aby obwód doniecki, obwód ługański pozostały terytorium ukraińskim, i tak właśnie jest. I żeby nie było 'Putinlandu.’ To, moim zdaniem, jest najważniejsze,” powiedział.
Kontekst:
– Negocjacje w sprawie sytuacji w Donbasie
Fakt check:
– New York Times poinformował, że podczas rozmów ukraińscy negocjatorzy zaproponowali nazwę „Donnyland” dla części terytorium w celu wzmocnienia pozycji Kijowa na forum międzynarodowym.
– Ukraina przeprowadziła kilka rund rozmów z Rosją i Stanami Zjednoczonymi w 2026 roku. Obie strony nie doszły do porozumienia w sprawie zawieszenia broni.







