Homar, który został wyrzucony do morza przez aktywistkę walczącą o prawa zwierząt, prawdopodobnie zmarł już w chwili, gdy trafił do zimnej wody, a jego towarzysz z akwarium mógł umrzeć z samotności kilka dni później, oświadczył zbulwersowany restaurator.
Ekologistka Emma Smart, 47 lat, wtargnęła do Catch at the Old Fish Market in Weymouth, Dorset i „uwolniła” skorupiaka, którego uważała za przeznaczonego do zjedzenia.
Jednak właściciel Sean Cooper powiedział, że oba skorupiaki były zwierzętami domowymi trzymanymi przez restaurację z przewodnikiem Michelin, z czułością nazwanymi Ronnie i Reggie.
Choć żadne z tych zwierząt nie miało być na menu, Smart wpadła do restauracji, chwyciła jedno z zwierząt z ciepłej wody zbiornika, zanim wyrzuciła je do portu „jak piłkę do krykieta”.
Pan Cooper nazwał ekologa morską, Emma Smart, „ignorantką” i powiedział, że nagła zmiana temperatury wody zabiłaby homara.
Jego towarzysz zmarł wkrótce potem, możliwe, że z powodu samotności po stracie partnera.
Smart przyznała się do jednego zarzutu spowodowania szkód majątkowych zwierzęciu, kiedy pojawiła się przed Sądem Kryminalnym w Bournemouth.
Została objęta trzyletnim zakazem zbliżania się na odległość dziesięciu metrów od restauracji.





