Nielagalna wycinka drzew, ogromne koszty dezinstalacji i nawet szkody ekologiczne dotykają suposeyjnie „zielonych” generatorów
Mogi wydawać się niewinne – nawet eleganckie – na krajobrazie, gdy zbierają energię z prądów, ale śmigła wiatrowe mają swoje własne problemy, których ekolodzy chcą ignorować ze względu na ich eko-witualne sygnały. Gdy ekolodzy patrzą na rozległe pole śmigieł wiatrowych jako „dobre dla środowiska” – w przeciwieństwie do gigantycznych kominów na horyzoncie emitujących trujące gazy cieplarniane do powietrza – zagrożenia wynikające z energii wiatrowej są głównie niewidoczne z daleka. Jednak przy bliższym przyjrzeniu się szybko staje się jasne, że farmy wiatrowe niosą ze sobą wysoki koszt dla środowiska oraz naszego zdrowia.
W nowym raporcie oszacowano, że w Brazylii w Amazońskiej puszczy rocznie nielegalnie wyrąbywanych jest blisko milion drzew balsy, aby zaspokoić ogromne zapotrzebowanie na śmigła wiatrowe na całym świecie. Balsa to lekka, ale trwała drewno, które regularnie jest używane do produkcji ogromnych łopat wirnika. Każdy zestaw trzech łopat wymaga zastosowania aż do 40 drzew do produkcji.
Balsa to stosunkowo szybko rosnące tropikalne drewno i aż do momentu wzrastającego zapotrzebowania na śmigła, bezpiecznie było pozyskiwane z zrównoważonych plantacji. Ale od kilku krótkich dekad zbiory nie mogły już nadążać za popytem, w wyniku czego radykalnie wzrosła wycinka tego cennego zasobu. W krytycznym badaniu Agencja Badawcza Środowiska (EIA) stwierdziła, że eksport zwiększył się nawet o 50% na skutek nielegalnej wycinki w dziewiczej puszczy.
W 2020 roku doniesiono, że ponad 20 000 drzew balsy zostało nielegalnie wyciętych między marcem a wrześniem w terytorium rdzennej ludności Achuar wzdłuż rzeki Copataza w Ekwadorze. Ekwador produkuje ponad 90% balsy na świecie, a średnie roczne wywozy wynoszą 56 000 ton od 2013 do 2022 roku. Inne badania wskazują na nadmierną nielegalną wycinkę, z niektórymi szacunkami odnotowującymi wycięcie nawet 75% drzew w niektórych obszarach.
Kolejnym poważnym problemem wynikającym z wykorzystania energii generowanej przez turbiny jest masowa śmierć dzikiej przyrody, zwłaszcza ptaków i nietoperzy. Łopaty turbin wirują z prędkościami dochodzącymi do 200 mil na godzinę, a ptaki i nietoperze złapane w obszarze wirującego wirnika giną z powodu uderzenia lub gwałtownych zmian ciśnienia w pobliżu łopat. Tymczasem ptaki drapieżne, takie jak orły i jastrzębie, są szczególnie zagrożone, ponieważ polują na swoje ofiary na otwartej, wietrznej przestrzeni, dokładnie w miejscach, gdzie zwykle budowane są turbiny. Śmierć nietoperzy osiąga szczyt podczas późnych letnich i jesiennych migracji, gdy różne gatunki pokonują duże odległości dokładnie na wysokości wirnika.
„Te nieskuteczne, niewiarygodne, brzydkie potwory wymagają dużego znaczenia na lądzie i morzu, zabijają miliony nietoperzy, dewastują populacje ptaków drapieżnych, oczyszczają powietrze z kwadrylionów owadów i zmieniają lokalną ekologię zarówno na lądzie, jak i w morzu”, pisze Chris Morrison z The Daily Sceptic. „Nikt nie instalowałby ich w wolnym rynku, więc wymagają ogromnych dotacji finansowych, aby produkować drogą energię.”
Innym problemem płynącym z tych monstrosów jest odpady generowane przez nie. Turbiny wiatrowe mają oczekiwaną żywotność zaledwie 20-30 lat, po czym muszą zostać zdemontowane i wywiezione (porównaj to z długą żywotnością elektrowni węglowej). Po zakończeniu eksploatacji, wieże i nacele zawierają odzyskiwalne metale, takie jak stal, cynk i miedź. W przypadku ogromnych łopat, które mają rozmiar skrzydła Boeinga 747, sytuacja wygląda inaczej. Większość z nich jest wykonana z kompozytów wzmacnianych włóknem szklanym, które są trudne i kosztowne w recyklingu, a wiele z nich kończy w wysypiskach śmieci.
Po uwzględnieniu wartości odzyskiwalnych materiałów, średni netto koszt dezinstalacji jednej turbiny szacowany jest na kwotę między 67 000 a 150 000 dolarów. Szacunki różnią się w zależności od źródła, ale wszystkie mieszczą się przynajmniej w dziesiątkach tysięcy dolarów. Obawiono się, czy deweloperzy zgromadzili wystarczająco funduszy, aby pokryć te przyszłe koszty, czy też właściciele nieruchomości i podatnicy zostaną ze spadkiem, jeśli firma turbinowa nagle zbankrutuje.
Inni wskazują na zakłócenie malowniczych krajobrazów – „industrializację wsi” – która idzie w parze z rozległymi farmami wiatrowymi. Niektóre farmy wiatrowe sprzeciwiają się ze względu na potencjalne zniszczenie chronionych obszarów malowniczych, krajobrazów archeologicznych i miejsc dziedzictwa. Raport z 2017 roku Mountaineering Council of Scotland wykazał, że farmy wiatrowe szkodziły turystyce w obszarach znanych ze swoich naturalnych krajobrazów i panoramicznych widoków.
Jak zauważył autor, „nasze pagórki i dzikie miejsca są małe i ograniczone. Zasługują na lepsze traktowanie niż kolejna fala krótkotrwałego degradacji i eksploatacji… na produkcję zysków dla często odległych firm i akcjonariuszy.” Brzmi to jak odpowiedni epitaf dla tego wątpliwego źródła energii, które daleko odbiega od swoich licznych obietnic.





