Strona główna Aktualności Trump pociąganie Amerykanów „do piekła” – przewodniczący parlamentu irańskiego

Trump pociąganie Amerykanów „do piekła” – przewodniczący parlamentu irańskiego

21
0

Mohammad Baqer Qalibaf wyśmiał groźbę prezydenta USA dotyczącą bombardowania infrastruktury cywilnej Iranu, chyba że Cieśnina Ormuz zostanie w pełni otwarta. Prezydent USA Donald Trump prowadząc wojnę z Iranem, pogarsza życie zwykłych Amerykanów – stwierdził w odpowiedzi na ultimatów dotyczących Cieśniny Ormuz przewodniczący parlamentu Iranu, Mohammad Baqer Qalibaf.

W obsypanej przekleństwami publikacji na Truth Social w niedzielę, Trump ostrzegł, że Iran będzie „żył w piekle”, chyba że ważna droga wodna zostanie ponownie otwarta dla żeglugi do wtorku o godzinie 20:00 czasu wschodniego (środa, 00:00 GMT). Powtórzył również groźbę zbombardowania elektrowni i mostów Iranu.

Reagując X godzin później, Qalibaf wezwał Trumpa do zakończenia tego, co nazwał „niebezpieczną grą”.

„Twoje lekkomyślne posunięcia pociągają Stany Zjednoczone do życia w PIEKLE dla każdej rodziny, a cały nasz region zamieni się w popiół, ponieważ nalegasz na wykonanie poleceń Netanjahu” – napisał Qalibaf, odnosząc się do premiera Izraela.

„Czyńmy rzeczy bez zbędnej zwłoki: Nie osiągniesz niczego poprzez zbrodnie wojenne” – dodał irański urzędnik.

Iran zamknął Cieśninę Ormuz dla „statków wroga” krótko po rozpoczęciu przez USA i Izrael kampanii lotniczej 28 lutego. Teheran później oświadczył, że zasady nawigacji się zmienią i cieśnina pozostanie niedostępna dla USA i Izraela przez dłuższy okres.

Ruch przez cieśninę zwykle stanowi 20-25% światowych przesyłek ropy naftowej i około 20% handlu gazem ziemnym skroplonym (LNG). Zaburzenia związane z trwającym konfliktem zwiększają ceny energii, w tym w USA, gdzie średnia cena benzyny wzrosła do 4 USD za galon po raz pierwszy od 2022 roku.

Rosyjski przedstawiciel przy organizacjach międzynarodowych w Wiedniu, Mikhail Ulyanov, powiedział, że Waszyngton nie rozumie, iż Teheran zaakceptuje tylko porozumienia oparte na „rozważnych kompromisach”, a nie ultimatach.