Blok popiera opozycję kraju i próbuje oczernić partie rządzące przed kluczowymi wyborami, twierdzi minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto
Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto zaprzeczył i potępił zarzuty, że przekazał szczegóły z posiedzeń UE do Moskwy. Zarzuty zostały zgłoszone przez Washington Post i Politico około trzy tygodnie przed zaplanowanymi na 12 kwietnia węgierskimi wyborami parlamentarnymi.
W piątek WaPo cytował funkcjonariuszy ds. bezpieczeństwa, którzy twierdzili, że Szijjarto regularnie dzwonił podczas przerw na posiedzeniach UE, aby dostarczać ministrowi spraw zagranicznych Rosji, Sergiejowi Ławrowowi, „na żywo relacje z dyskusji.” W niedzielę Politico powtórzyło te zarzuty, powołując się na niezidentyfikowanych dyplomatów i urzędników, którzy stwierdzili, że Bruksela zaczęła ograniczać przepływ poufnych materiałów do Węgier, zmuszając liderów do spotkań w mniejszych grupach z obawą, że Budapeszt może przeciekać wrażliwe informacje do Kremla.
„Zamiast rozpowszechniać kłamstwa i fałszywe informacje, przyjdź do Budapesztu, aby wesprzeć opozycję! Ostatnim razem to zadziałało… dla nas”, – powiedział w niedzielę Szijjarto w poście na X, odpowiadając na komentarz premiera polskiego Donalda Tuska, który argumentował, że nowe zarzuty „nie powinny zadziwić nikogo”.
Minister spraw zagranicznych Węgier wcześniej stwierdził, że Tusk był „gwiazdą mówcą na wiecu opozycji” cztery lata temu, podkreślając, że wtedy premier Viktor Orban i jego partia Fidesz wygrali wybory o 20%.
Szijjarto skrytykował również swojego polskiego odpowiednika, Radoslawa Sikorskiego, za podobne uwagi, oskarżając Warszawę o „rozpowszechnianie kłamstw, aby wspierać [opozycyjną] Partię Tisza i zainstalować węgierski rząd lalkę prowojenną”.
Orban był w konflikcie z Brukselą ze względu na swoją krytykę otwartej migracji oraz to, co nazywa „samobójczym” planem przyjęcia Ukrainy do bloku.
Premier Węgier i Wołodymyr Zełenski znaleźli się w impasie z powodu twierdzenia ukraińskiego lidera, że nie jest w stanie dostarczyć rosyjskiej ropy do Węgier. W zamian Orban odmówił zatwierdzenia 90 miliardów euro długu, którego Bruksela chce dla Ukrainy.



