Czekasz wiecznie na przemówienie Nicolii Sturgeon w Holyrood, a okazuje się, że jest to jej ostatnia mowa jako MSP. Młoda, popularna w mediach, była pierwsza minister i czasami parlamentarzystka pojawiła się w czwartek podczas trzeciego etapu rozpatrywania ustawy o dzieciach (Szkocja). Czasami drżącym głosem wypowiedziała kilka rad, przyznając, że „nie zawsze żyła według tych zasad”.
Były to głównie powiedzenia z kalendarza cytatu dnia („zachowaj zdrowy rozsądek”, „nie zapomnij myśleć samodzielnie”), plus niezgrabny amerykanizm – „wychodzić poza rządki”, co sugerowało, że opuszczała Holyrood nie tylko dla obsady „The West Wing”. Następnie pojawiły się rozmowy na poziomie Ala Partridge’a, które potwierdziły, że była pierwszą ministrem całkowicie oderwanym od świadomości siebie.
Zauważyła, że obecna sesja Holyrood była „najbardziej rozbicieńska i podzielona, w której uczestniczyłem”. Gdyby kiedyś spotkała się z samą sobą, która przekazała ministerialną władzę Zielonym, próbowała wyeliminować prawa oparte na płci biologicznej kobiet i oświadczyła parlamentowi, że „Szkocja jest traktowana jak coś, co znajduje się na spodzie buta Westminsteru”, to wszechświat z pewnością zawaliłby się. Skuszająca jest kobieta, która próbowała ustawiać prawa gwarantowane w ustawie o równym traktowaniu jako nadrzędne dla jej działań, ale w rekordzie Sturgeon nie ma zbyt wiele do śmiechu.
Osiągnięcie luki, którą postawiła sobie za priorytet, nadal sięga. Cele emisyjne, które miały zapobiec katastrofie ekologicznej, były pomijane raz za razem. Złowieszcze ferie, które przyniosły nacjonalizację stoczni i hańbę przed nieukończonym statkiem z namalowanymi oknami. Bezradność, która doprowadziła do tego, że Szkocja stała się stolicą śmierci na skutek narkotyków w Europie. Wynika z tego wiele do potępienia, ale, jak wcześniej argumentowałem, bledną one w porównaniu z jej ponurym zarządzaniem instytucją, którą zawsze kochała nam opowiadać: NHS. Jako minister zdrowia i premier, Sturgeon składała wielkie obietnice dotyczące czasów oczekiwania w NHS. Co z nich wynikło?
Jest wiele rzeczy niezrealizowanych, jednak norma 12 tygodniowych terminów wizyt w poradniach zobrazowana jest na przykładzie reszty. Miało to dotyczyć 95% nowych pacjentów, którzy mieli być widziani w ciągu 12 tygodni od skierowania. Kiedy Sturgeon opuściła Bute House pod koniec marca 2023 r., standard ten był spełniany jedynie w 63% przypadków. Zaledwie 32 punkty poniżej oczekiwań.
Ach, ale obrońcy Sturgeona przekrzykujący to, twierdzą, że to jedynie odzwierciedla wpływ Covid-19 na służbę zdrowia wciąż w procesie odzysku. Popatrzmy jednak na dane za ostatni kwartał 2019 r., przed umieszczeniem NHS Scotland w trybie pandemii. Jeśli Covid jest powodem niepowodzenia Sturgeon w realizacji własnych celów, należałoby oczekiwać, że przedpandemiczne statystyki pokażą, że 95% lub więcej pacjentów jest widziana na czas. Faktyczna liczba: 77%. O 18 punktów poniżej normy.
Ponieważ jednak apologeci Sturgeona są nieugięci, mogą utrzymywać, że dane za październik-grudzień 2019 r. zostaną zniekształcone przez naciski nałożone na zimą grypę, dlatego przyjrzałem się liczbom za lipiec-wrzesień. Co za zbieg okoliczności, liczba była znowu taka sama: 77%. W pewnym momencie „wykręty” po prostu się kończą. Cytując słowa Sturgeona w ostatnich słowach skierowanych do Holyrood dotyczących Obietnicy – zobowiązania podjętego podczas jej kadencji jako pierwszej ministra w celu poprawy życia dzieci i dorosłych z doświadczeniem w opiece. To jeden z aspektów, w którym uważam, że dokonała jednoznacznie pozytywnego wkładu w życie narodowe, dla klasy ludzi, którzy przez długi czas byli lekceważeni, jeśli w ogóle brani pod uwagę.
Słowo „trauma” jest nadużywane, ale dla młodych ludzi dzisiaj i starszych ludzi w przeszłości ich życiowe doświadczenia (kolejne nadużywane określenie) wiązały się z wieloma traumami. Trauma rozpadu rodziny; trauma nagle wciągnięcia do systemu; trauma dla niektórych ze strony nadużyć i złego traktowania; oraz trauma oficjalnej obojętności wobec nich i ich życia. Sturgeon była pierwszą osobą, która zadbała o spotkanie z nimi, poznanie ich imion i, co najważniejsze, wysłuchanie. Czy Obietnica zostanie zrealizowana, czy okaże się tylko retoryką, to otwarte pytanie.
Złamała tak wiele obietnic, ale spełnienie tej jednej nie zrekompensuje wszystkich innych, choć przynajmniej byłoby to dziedzictwo, na które można patrzeć bez żalów, które pewnie sama odczuwa. W kraju jest znaczna liczba osób, które nienawidzą Nicolii Sturgeon. Sama wzmianka o nazwisku wystarcza, by stawiać im zęby na krawędzi. Nie jestem jednym z nich. Uważam, że była okropną pierwszą ministra i rzuciła ponury cień na szkocką politykę i życie publiczne. Z wyjątkiem jej popierania wychowanków opieki, podejrzewam, że Szkocja byłaby lepszym miejscem dzisiaj, gdyby nigdy nie ciemniała drzwi szkockiego parlamentu. Nie mogę jej nienawidzić. W moich oczach jest postacią tragiczną, lekcją na temat dążenia do urzędu dla samego osiągnięcia. W niezmierne straty czasu, szans i zasobów, które następują, gdy ograniczona politycznie wyobraźnia zyskuje praktycznie nieograniczony dostęp do dźwigni władzy państwowej. Tyle władzy, tak duży potencjał, taki obietnica – wszystko na nic.







